Pierwsze doniesienia o problemach Zondacrypto pojawiły się na początku kwietnia – giełda ma mieć poważne problemy z płynnością. Z analizy, do której dotarli dziennikarze serwisu money.pl oraz Wirtualnej Polski, wynika, że rezerwy bitcoinów tej platformy spadły niemal do zera, a użytkownicy coraz częściej sygnalizują trudności z wypłatą środków.
Czy Zondacrypto pożyczała pieniądze użytkowników?
Zondacrypto konsekwentnie podkreśla, że pozostaje wypłacalna. Przedstawiciele platformy zapewniają, że większość aktywów użytkowników przechowywana jest w tzw. cold walletach. To właśnie ten argument ma stanowić odpowiedź na pojawiające się oskarżenia o znaczące uszczuplenie rezerw bitcoina. Jednocześnie sprawą zainteresowała się już prokuratura, co pokazuje, że sytuacja jest traktowana poważnie.
Nowe informacje przynosi raport opublikowany na blogu kancelarii „Skarbiec”. Analiza, oparta na estońskich sprawozdaniach finansowych operatora giełdy, wskazuje na zapisy, które mogą sugerować dalsze inwestowanie środków klientów. Z dokumentów złożonych do estońskiego nadzoru wynika, że na koniec 2024 roku łączna wartość należności z tytułu udzielonych pożyczek wynosiła 93,6 mln euro. Szczególne zainteresowanie budzi jedna z nich – pożyczka w kryptowalutach o wartości aż 75 mln euro, której termin spłaty przypadał na ubiegły rok.
Okazuje się, że akceptując obowiązujący w tamtym czasie regulamin, użytkownicy platformy wyrażali zgodę na to, by giełda mogła swobodnie dysponować ich środkami – zarówno pieniędzmi, jak i kryptowalutami.
Inaczej sytuacja przedstawia się w aktualnym regulaminie giełdy Zondacrypto, który obowiązuje od stycznia 2026 roku. Zgodnie z jego treścią firma deklaruje, że nie używa aktywów klientów, ani w walutach tradycyjnych, ani w kryptowalutach, do własnych celów. Podkreślono również, że spółka nie prowadzi działalności inwestycyjnej z wykorzystaniem tych środków, nie pożycza ich, nie angażuje w żadne zakłady ani nie osiąga dzięki nim jakichkolwiek korzyści finansowych.
Sama giełda stanowczo odrzuca wszystkie zarzuty i utrzymuje, że jest w pełni wypłacalna, a opóźnienia wynikają wyłącznie z dodatkowych zabezpieczeń wdrażanych na platformie.
Obecna sytuacja wokół Zondacrypto coraz częściej porównywana jest do upadku Cinkciarz.pl jesienią 2024 roku. W tamtym przypadku również początkowo mówiono o przejściowych problemach technicznych. Ostatecznie sprawa zakończyła się cofnięciem licencji przez KNF, ucieczką prezesa do USA i ogłoszeniem upadłości. Straty klientów prokuratura oszacowała na ponad 125 mln zł.