Zondacrypto, wcześniej działająca pod nazwą BitBay, przestała wypłacać klientom środki w kwietniu 2026 roku. Pod koniec sierpnia estoński sąd ogłosił upadłość spółki zarządzającej giełdą. W sprawie Zondacrypto trwa również śledztwo polskiej prokuratury, obejmujące kilka wątków kryminalnych. Prezes platformy Przemysław Kral zniknął.

Klienci Zondacrypto wciąż nie zgłosili większości roszczeń

Polscy klienci muszą teraz dochodzić swoich pieniędzy w Estonii, gdzie formalnie mieściła się siedziba operatora giełdy. Termin zgłaszania wierzytelności upływa we wtorek, 27 października. Osoby, które nie zdążą złożyć dokumentów na czas, mogą mieć znacznie mniejsze szanse na odzyskanie pieniędzy.

Do końca września do estońskiego syndyka wpłynęło około 5 tys. zgłoszeń o łącznej wartości około 43 mln euro. Jeśli szacunki dotyczące strat klientów, przekraczających 700 mln euro, się potwierdzą, oznacza to, że dotychczas zgłoszone roszczenia odpowiadają zaledwie około 6 proc. tej kwoty.

Liczba zgłoszeń długo się nie zmieniała. Jak mówi w rozmowie z serwisem Bankier.pl Damian Przybyłowski, doradca restrukturyzacyjny i przewodniczący Komitetu Wierzycieli Zondacrypto, reprezentujący poszkodowanych w ramach inicjatywy Zonda Odzyskaj, do połowy października nie odnotowano wzrostu liczby zgłoszeń względem końca września.

Część klientów Zondacrypto nie przygotowała nawet podstawowych dokumentów. Jak wyjaśnia Przybyłowski, zdarza się, że do syndyka trafia jedynie krótka wiadomość z opisem sytuacji poszkodowanego. Do najczęstszych błędów należą brak dokumentów potwierdzających wysokość środków na koncie, takich jak dowody wpłat czy historia transakcji. Niektórzy zapominają podpisać zgłoszenie albo nie przeliczają kwoty roszczeń na euro.

Estońskie przepisy dają wierzycielom dwa miesiące od ogłoszenia upadłości na zgłoszenie roszczeń. To dwa razy więcej niż standardowy miesięczny termin obowiązujący w Polsce. Mimo to do syndyka nadal trafiło niewiele zgłoszeń w porównaniu z liczbą klientów giełdy.

Przekroczenie terminu może mieć poważne konsekwencje. Wierzyciele, którzy zgłoszą się po 27 października, trafią na dalsze miejsce w kolejności zaspokajania roszczeń. W praktyce będą mogli otrzymać pieniądze dopiero po pełnym zaspokojeniu tych, którzy dochowali terminu.