21 września 2017, 14:00:Back to the future II Ubezpieczenia Przyszłości - Internet Kontratakuje - Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, Wybrzeże Kościuszkowskie 20, 00-390 Warszawa, Polska

Abonament RTV jest niefintechowy, ale Polacy i tak zapłacą 500 mln złotych na dzień dobry

Od lat toczy się dyskusja publiczna dotycząca efektywności poboru abonamentu RTV i jego zasadności. Przez lata różne strony politycznego sporu proponowały mniej lub bardziej udane projekty nowych regulacji prawnych dotyczących abonamentu. Obecnie, jak nigdy wcześniej, zasadne jest pytanie nie o sens efektywniejszego poboru opłat tego podatku, ale o jego model.

Media publiczne cierpią na specyficzną chorobę, którą cechuje stały niedostatek. Potrzeby wszystkich państwowych mediów publicznych, łącznie z Telewizją Polską szacowane są na ok. 2,5 mld zł rocznie. Tymczasem wpływy z abonamentu RTV wynoszą nie więcej niż 800 mln zł rocznie i silnie fluktuują. Do tego należy dodać niestabilne dochody reklamowe. Po stronie wydatków mamy całą masę budynków, sprzętów i etatów. Do każdej z tych kwestii można mieć zastrzeżenia, określić mianem albo potrzebnych – bo zgodnych z misją – albo nieracjonalnie niegospodarnych – bo silnie upolitycznionych zarówno pod względem doboru treści, jak i kadry.

Wpływy z abonamentu RTV w latach 1996-2015 r.

Zbiory te wzajemnie się przenikają, co sprawia, że są trudne do audytowania a każdy wniosek – niezależnie od tego czy będzie mniej lub bardziej korzystny dla danej strony sporu – można bez większego trudu obalić. Taka sytuacja jest wygodna dla wszystkich, bo na zasadności istnienia opłat abonamentowych można zbić niezły kapitał polityczny. Tezę tę obroniono nie raz i nie dwa. I mając to na uwadze, nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że rozwiązanie tej palącej kwestii absolutnie nikogo nie usatysfakcjonuje.

Czytaj także: Koniec z darmowym „Uchem Prezesa”

Co do zasady płacić ma każdy posiadacz telewizora bądź radia

Osobiście zgłosić się do urzędu pocztowego (rejestracji i opłaty można dokonać także przez Internet), zarejestrować urządzenia i uiścić stosowną opłatę. Przepisy o abonamencie przewidują cały katalog zwolnień od opłaty wynoszącej 22,7 zł miesięcznie w 2017 roku.

Wysokość opłat w 2017 roku z uwzględnieniem zniżki

Ilość miesięcy Wyliczenie Wysokość opłaty abonamentowej (zł)
2-mce 44,05 zł
3-mce 65,35 zł
4-mce 3 + 1 88,05 zł
5-mcy 3 + 2 109,40 zł
6-mcy 129,40 zł
7-mcy 6 + 1 152,10 zł
8-mcy 6 + 2 173,45 zł
9-mcy 6 + 3 194,75 zł
10-mcy 6 + 3 + 1 217,45 zł
11-mcy 6 + 3 + 2 238,80 zł
12-mcy(rok) 245,15 zł

Źródło: Poczta Polska

Niejasne i wzbudzające wiele wątpliwości pozostają zapisy dotyczące kontroli gospodarstw domowych przez pracowników Poczty Polskiej. Innymi słowy, mamy legislacyjny dramat połączony z silną niechęcią do finansowania instytucji – delikatnie rzecz ujmując – kontrowersyjnych.

Najnowsza wersja ustawy o opłatach abonamentowych wprowadza zasadę domniemania posiadania odbiornika RTV przez każde gospodarstwo domowe, które korzysta z płatnej telewizji np. z Cyfrowego Polsatu.  Ma to swoje uzasadnienie, ale proces dochodzenia do niego na drodze legislacyjnej i poniekąd słuszny sprzeciw nadawców to temat na osobny artykuł. Ustawa wymusza na prywatnym nadawcy przekazanie danych o swoich klientach do Poczty Polskiej, która zajmie się egzekucją tych osób, które korzystają z kablówki, ale nie zarejestrowały swoich odbiorników. W pierwotnej wersji ustawy zastosowana miała być abolicja wobec osób, które wcześniej nie płaciły. Z uwzględnionych poprawek zgłoszonych przez Telewizję Polską wynika, że takiej opcji nie będzie, gdyż nie była ona dobrze uzasadniona.

 

Zatem na dzień dobry ustawodawca, mając pełną świadomość, że w Polsce abonament płaci ok. 20% posiadaczy telewizora bądź radia, ustawą chcę nałożyć na nich mandat w wysokości ok. 600 zł na mniej więcej 9 mln gospodarstw domowych – chyba, że w ciągu 3 miesięcy przyznają się do winy i zapłacą z góry za pół roku. W ten sposób media publiczne szybko dokapitalizują się kwotą ok. 500 mln zł. Z natury będąc człowiekiem wrednym, ale również powściągliwym – dawkując złośliwości do niezbędnego dyplomatycznego minimum – napiszę, że kwota ta zapewne przyda się do ściągnięcia gwiazd zza granicy na Festiwal w Opolu.

Czytaj także: Drugi Netflix w Polsce? Premiera ShowMax

Przechodząc do sedna

Projektodawcy ustawy i prawdopodobnie wszystkie strony sporu, pomijając filozoficzne ujęcie tzw. misji publicznej, rażąco wręcz pominęli kwestie długu technologicznego. Otóż obecnie media to nie tylko radio i telewizor z funkcją odbioru programu. Mamy dziesiątki dostawców VOD i muzyki streamingowej, którzy nierzadko w większym stopniu dbają o różnorodność w dostępie do dóbr kultury niż mocno upolitycznione stare media niezależnie od ich statusu właścicielskiego. Oczywiste jest, że ujęcie statyczne w obowiązku uiszczania opłat abonamentowych nacechowane jest niezrozumieniem dla trwającej rewolucji technologicznej i prędzej czy później – w takiej formie, owa opłata znów będzie zarzewiem społecznego sporu odnośnie do jej zasadności. Zwłaszcza w sytuacji, gdy mamy statystyczne i technologiczne możliwości do tego, by wprowadzić ważone formy rozdziału strumienia dochodu z tytułu abonamentu wobec tych podmiotów, które realizują – jak to ujmują zainteresowane strony – uniwersalne idee odnoszące się do „krzewienia misji”.

Fragment OSR z uzasadnienia nowego projektu ustawy o abonamencie RTV

 

Dlatego, być może, zamiast operować niedefiniowalnymi pojęciami, lepszym rozwiązaniem byłoby dokonanie swoistego katharsis poprzez rezygnację z poboru abonamentu przez Pocztę Polską, zwalniając ją tym samym z roli poborcy-kata, w to miejsce wprowadzając pełne finansowanie z budżetu państwa. Koszty tego finansowania można pokryć z tytułu podatku dochodowego obecnego w rozliczeniach rocznych a do jego rozdziału – także dla podmiotów prywatnych realizujących misję wg określonego standardu – zastosować metodę znaną powszechnie z rozdziału 1% dla OPP. Prawdopodobnie byłby to system nie mniej skomplikowany pod względem rachunkowym, ale technologicznie właściwy – dodatkowo odzierałby zarzewie sporu z płaszcza hipokryzji, który obecnie nosić muszą artyści-twórcy i finansujący ich wydawcy.

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone