23 listopada 2017, 09:00:IT w Administracji GigaCon - Hotel Courtyard, ul. Żwirki i Wigury 1, 00-906 Warszawa, Polska

Apple przeciwko klientom

Apple sprzeciwia się prokonsumenckim zmianom, proponowanym przez senatorów z USA.

Apple sprzeciwia się planom amerykańskiego stanu Nebraska, które mogłoby znacząco ułatwić życie klientom. Chodzi o możliwość naprawy zepsutego sprzętu z „nagryzionym jabłkiem” nie tylko w fabrykach albo autoryzowanych salonach. Firma Tima Cooka nie zgadza się na ujawnienie sekretów swojej produkcji.

Ustawa Fair Repair Act zakłada, że producenci musieliby dostarczyć części i „know-how” do niezależnych sklepów, aby te mogły naprawiać szeroko pojętą, zepsutą elektronikę. Obecnie użytkownicy muszą odsyłać na przykład smartfona do producenta, albo skorzystać z autoryzowanego punktu naprawy, których wcale nie ma tak wiele.

– Część z nas uważa, że ta praktyka sprzyja monopolowi na rynku. Jeżeli kupie komputer, firma de facto zmusza mnie do odesłania go z powrotem do fabryki w celu naprawy, a koszty się zwiększają. Nie mówiąc już o czasie – mówi senator Phil Boyle, który jest zaangażowany w projekt podobnej ustawy w Nowym Jorku.

Poza Nebraską i Nowym Jorkiem tożsame ustawy przygotowywane są w innych stanach USA – Illinois, Kansas, Minnesocie, Massachusetts, Tennessee i Wyoming.

Apple mówi „nie”

Apple sprzeciwia się zmianom i jako główny powód swojego oporu podaje strach przed odkryciem swoich sekretów. Firm z Cupertino uważa, że jeżeli części i „know-how” dostaną się w ręce niemal wszystkich sprzedawców w USA, to bezpieczeństwo korzystania z technologii Apple znacznie spadnie.

Specjalista do relacji z rządem z ramienia Apple – Steve Kester spotkał się z senator Lydią Brasch (która promuje „Fair Repair Act” w Nebrasce) i zapowiedział, że jeżeli smartfony zostaną wykluczone z ustawy, to Apple jest gotowe ją poprzeć.

Super, na pewno posiadacze iPadów i innego sprzętu z Cupertino się ucieszą. Nie ma co się jednak oszukiwać, że to właśnie o iPhone’ów chodzi tutaj najbardziej. Szczególnie w USA, gdzie są szalenie popularne.

Senator Brasch pracuje również dla firmy produkującej oprogramowanie i ma wykształcenie informatyczne.

– Mam komputer od Apple i gdy mi się zepsuje, to muszę zawieźć go do Omaha  (największe miasto stanu Nebraska) i umówić się ze specjalistą tam pracującym. To ja jako klient muszę się dostosować do jego grafiku i innych obowiązków. Miasto jest prawie półtorej godziny drogi od mojego domu – mówi senator Lydia Brasch.

Zmiany prokonsumenckie

– Jeżeli „Fair Repair Act” zostanie przyjęty w Nebrasce, to staniemy się pierwszym stanem, w którym pojawiła się taka ustawa. Uruchomimy efekt domina. Nasze działania legislacyjne będą miały pozytywny wpływ na wszystkich klientów – konkurencyjność na rynku znacznie wzrośnie. Nie zdawałam sobie nawet sprawy jak ważna jest ta ustawa w skali całego kraju, dopóki Apple nie przysłało do mojego biura swoich ludzi, którzy starali się mnie odwieść od tego pomysłu. – dodaje Brash.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze… Największy zyski Apple czerpie właśnie ze sprzedaży iPhonów. Dlatego Tim Cook i spółka są gotowi pójść na ugodę i poprzeć ustawę, jeżeli nie będzie dotyczyła smartfonów. W Cupertino wiedzą, że ciężko będzie im wygrać ewentualny spór z Nebraską albo innymi stanami, a proces będzie bardzo kosztowny.

Można zrozumieć obawy Apple, jednak obiektywnie wypada poprzeć legislacje z Nebraski. W dzisiejszych czasach wszystkie zmiany są bardzo prokonsumenckie. Klient ma do wyboru tyle produktów i usług, że firmy prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowszych sposobów, aby ściągnąć do siebie ludzi. „Fair Repair Act” jest po prostu podtrzymaniem pewnego trendu, który obserwujemy na rynku już od pewnego czasu.

/Rafał Tomaszewski

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone