Brytyjskie fintechy stracą licencje w 2020 roku [BREXIT]

Wielka Brytania wydaje się rajem dla fintechów. Jednak jest to raj o bardzo niepewnej przyszłości ze względu na groźbę tzw. twardego Brexitu. W takiej sytuacji nie będzie paszportyzacji pomiędzy UK a UE. Fintechy, które wybrały Wielką Brytanię „bo tu lepiej, taniej, łatwiej”, ale z myślą o prowadzeniu działalności w UE, nie będą miały takiej możliwości. W grudniu 2020 roku skończy się nadzorcze eldorado i fintech from UK będzie musiał posiadać licencję z kraju UE by móc operować na kontynencie. Warto o tym przypominać. Ogólnie atmosfera w London City nie jest najlepsza.

Warszawa raczej na pewno nie będzie drugim Londynem. Większość finansistów wybierze Amsterdam, Paryż lub Berlin, ale zapewne niektórzy poszukają też biura Woli. Swoją drogą, Brexit może być przyczyną kryzysu na rynku nieruchomości – migranci w Londynie podbijali ceny wszystkiego, zwłaszcza domków z szarej cegły. Jak zaczną opuszczać swoje drogie apartamenty na kredyt to krzywa wzrostu cen się odwróci. „Zniszczę świat zmieniając zero na jedynkę” powiedział Rick z serialu Rick and Morty. Tutaj przyczyną katastrofy było postawienie krzyżyka przy „Leave”.

Powiększ

Karta-do-głosowania-Brexit
Karta do głosowania w referendum w sprawie Brexitu.

4 miesiące do katastrofy

Financial Conduct Atuhority w oficjalnym dokumencie dla podmiotów sektora finansowego nie ukrywa, że przygotowują się na różne scenariusze. „No deal” jest jednym z nich. W dużym skrócie twardy Brexit to rozstanie z UE bez umowy, która regulowałaby stosunki na wielu płaszczyznach gospodarczych. Może się to wydarzyć 29 marca 2019 roku, czyli już za 4 miesiące! W krajowych mediach głównym tematem w kwestii Brexitu są interesy polskiej siły pracującej na Wyspach, socjalu, prawa pobytu, ubezpieczeń, prawa do pracy, itd. Poziom bałaganu w sektorze finansowym po Brexicie będzie miał kryzysogenny charakter. My też musimy być gotowi na to, że w trakcie tego uroczego przemeblowania prawnego z niejednej szafy wypadnie trup.

Wielka Brytania, a zwłaszcza Londyn to raj dla startupów finansowo-technologicznych. Przyjaźnie nastawiony i doinwestowany nadzór, dostępność do najwyższej klasy specjalistów, najlepsze na świecie instrumenty pozyskiwania taniego finansowania. Jeśli ktoś ma pomysł na fintech, to w zasadzie startując w UK można zakładać, że szanse na sukces będą największe. Sprawę pokrzyżował najgłupszy krok w dziejach Brytyjczyków, czyli głosowanie za wyjściem z Unii Europejskiej. Dyplomaci nie palą się do wycofania z tego pomysłu z powodów politycznych i wizerunkowych (ratują twarz kosztem ważniejszych części ciała), ale fakt jest taki, co ostatnio podniósł chociażby The Economist w artykule How to make yourself poorer, że Brytyjczycy po Brexicie zbiednieją. Wedle szacunków będzie to od 1,6% do 3% PKB per capita, czyli na głowę.

How to make yourself poorer? Przeciętny Brytyjczyk straci 1 tys. euro

Oznacza to, że przeciętny Brytyjczyk straci na Brexicie ponad 1 tys. euro rocznie. Żeby to dobrze zrozumieć – to nie jest tak, że kraj upadnie totalnie. Głód, bezrobocie ponad 30%, realne obniżenie wynagrodzeń przez pracodawców – takie prognozy to gruba przesada. Z analiz wynika, że rozwój poza UE będzie przynosił mniej korzyści niż gdyby w UE zostali. Mieszkańcy Albionu przesiadają się do wolniejszego samochodu. Ciekawe co by na to powiedział Jeremy Clarkson, dawny prowadzący Top Gear, obecnie The Grand Tour? „Niebawem w Wielkiej Brytanii zgaśnie światło„, „Jak do tej pory Brexit to świetna zabawa„. Nie jest to może właściwy autorytet w tej sprawie, ale i tak lepszy niż niezweryfikowane konto brexitowego trolla na Twitterze.

„Hey Fintech, come to Poland”

Fintechy z UK paszportujące swoją działalność w innych krajach UE mogą mieć poważny problem. Celowo wybrały ten reżim prawny, niektóre świadomie znając już wynik referendum i wiedząc, że negocjacje w kwestii Brexitu idą jak po grudzie. Teraz materializuje się ryzyko, które znano wcześniej. Oczywiście, firmy te mogą poczekać na rozwój wypadków albo przenieść działalność do bardziej stabilnych politycznie państw. Chciałbym napisać, że do Polski, ale w świetle ostatnich wydarzeń reputacja naszego nadzoru legła w gruzach.

Miejmy nadzieję, że biznes zdyskontuje utratę reputacji i zauważy łaskawym okiem, że po Brexicie jako jedyny kraj w UE będziemy mieli piaskownicę regulacyjną. Dodatkowo warto podkreśla, że jesteśmy dużym rynkiem. Nie wyobrażam sobie tego, przynajmniej na dłuższą metę, że fintechy z litewską licencją swoją główną działalność będą prowadzić w Polsce, ale swoje siedziby na potrzeby nadzoru i podatków będą mieć w Wilnie lub Kownie. Nie możemy do tego dopuścić, ale nie oddziałując negatywnie (zakazy, nakazy) tylko wprowadzając pozytywne zmiany tym samym poprawiając naszą pozycję w porównywarce najlepszych nadzorów dla fintechów.

Oczywiście sama piaskownica regulacyjna to jest kwiatek do kożucha, ale na razie to jedna z najlepszych kart jakie mamy. Kapitał jest? Nie. Regulacje są pewne? Nie.

Foto: Pixabay. Na zdjęciu bardzo błyskotliwy człowiek głosujący za tym, by mieć mniej kasy w portfelu.