25 stycznia 2018, 18:30:Fire Talk - Hububu, u. Postępu 14, 02-676, Warszawa

Bye bye Roam-like-at-home. Wzrosną ceny za roaming

Roam-like-at-home – jest zasadą, zgodnie z którą użytkownik danej sieci komórkowej po wyjeździe na wakacje do innego kraju UE, może swobodnie korzystać z telefonu (dzwonić, sms-ować, surfować w Internecie do określonego limitu) bez obawy, że zostanie mu naliczony wysoki rachunek. Innymi słowy, jeśli pojedziesz na weekend do Pragi lub Rzymu to za korzystanie z telefonu w tym czasie zapłacisz dokładnie tyle samo, jak gdybyś pozostał w Polsce.

Jest to piękna zasada. Z informacji uzyskanych przez Radio Zet wynika, że roamingowe eldorado dla konsumentów może się niebawem skończyć.

Na stronie UKE czytamy, że 15 czerwca 2017 r. na terenie UE i Europejskiego Obszaru Gospodarczego zniesiono dodatkowe opłaty w roamingu.  Rozliczanie usług powinno się odbywać na takich samych zasadach jak w kraju – zgodnie z zasadą roam-like-at-home (RLAH). Zrównanie zasad w przypadku ofert pakietowych dotyczy połączeń telefonicznych oraz wysyłania i odbierania SMS. Reguła ta może być zmodyfikowana w przypadku transmisji danych w ramach usługi dostępu do Internetu. Dla transmisji danych operatorzy mogą wprowadzić w ramach tego samego pakietu odmienny limit danych dla usług w roamingu.

Czytaj także: Orange szykuje grupowe zwolnienia. Pracownicy dostaną solidne odprawy?

Roaming umożliwia korzystanie z obcych sieci, gdy znajdujemy się poza zasięgiem sieci swojego dostawcy usług. Z roamingu miedzynarodowego korzystamy, będąc za granicą, np. gdy na wakacjach w Chorwacji dzwonimy, odbieramy połączenia, korzystamy z Internetu. Wtedy nasz telefon łączy się z nadajnikiem miejscowego operatora.

Nie cwaniakuj kliencie z roamingiem

Nie oszukujmy się – ceny usług telekomunikacyjnych w Polsce (niekoniecznie jakość), a szczególnie Internetu, są niższe niż w innych krajach UE. „Nadużywanie roamingu” przez niektórych użytkowników to poważne koszty dla telekomów, bo muszą się rozliczać z dostawcą danej usługi wg cen hurtowy, które są wyższe niż koszty połączeń opłacane przez klientów.

Czytaj także: Za „darmowy” roaming w Europie zapłacą telekomy i ich klienci

Dlatego w ramach regulacji (rozporządzenia UE, które stosowane jest literalnie, bez konieczności implementacji w prawie danego kraju) przewidziano także „antycwaniakową ochronę” dla telekomów. W ramach 4-miesięcznego okresu ochronnego weryfikowano, jak wiele osób zacznie korzystać z roamingu i czy znajdą się wśród nich klienci, którzy np. kupią kartę sim w tanim państwie X, a tak naprawdę rezydują w drogim państwie Y. Nie udało nam się dotrzeć do danych pokazujących liczbę takich osób więc trudno ocenić skalę problemu – niemniej, intensywni użytkownicy już dostali powiadomienia, że mogą mieć naliczone dodatkowe opłaty.

Koszty dla telekomów są wysokie. Rzecznik Orange twierdzi (za Bankier.pl), że od chwili wprowadzenia RLAH wyniosły one nawet ćwierć miliarda złotych. By telekomy nie zbankrutowały (w końcu to infrastruktura kluczowa), mogą złożyć wnioski do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, by przywrócić możliwość wprowadzenia dodatkowych opłat za roaming na czas określony w danym terminie np. w wakacje. I jak podaje Radio Zet – tak też uczynił m.in. Plus i Virgin Mobile. Za nimi szykują się kolejni.

Już w wakacje cywilizacyjny krok wstecz

Reasumując. Wiele wskazuje na to, że już w przyszłe wakacje wrócą stare zwyczaje roamingowe. Sprawa rozbiła się o koszty i jest to w zasadzie zrozumiałe. Być może będzie to zachęta do rozpoczęcia na nowo dyskusji o tym, kto powinien płacić za Internet dostarczany do konsumentów. Wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste. Bo skoro użytkownik Facebooka jest produktem Facebooka (to samo dotyczy innych gigantów Internetu) to czemu to właśnie gigant nie miałby mu opłacić za dobry dojazd (dostęp do sieci)?

Czytaj także: Być albo nie być operatorów telekomunikacyjnych

Nie zmienia to faktu, że polskie telekomy cierpią na dług technologiczny. Jakość połączeń, itp., może i jest na dobrym poziomie, ale już sama obsługa klientów to jedna wielka niewykorzystana szansa. Wystarczy spojrzeć na eboki niektórych operatorów by przekonać się jak zostały w tyle np. za tym, co oferują banki. Oczywiście, nie bierze się to znikąd i przyczyn jest wiele m.in. bratobójcza walka reklamowa o nielojalnych klientów, brak wizji, zaangażowanie nakładów inwestycyjnych na rozwój infrastruktury, klienci dłużnicy, itp. Na pewne rzeczy już nie starcza sił, środków i wizji. Szkoda.

/WS

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone