18 listopada 2017, 09:00:LiveChat Hackathon #3 - LiveChat Software, al. Dębowa 3, 53-134 Wrocław, Polska

Depozyt z ujemnym oprocentowaniem

Depozyt z ujemnym oprocentowaniem.

Niskie oprocentowanie lokat bankowych jest zmartwieniem klientów banków w całej Europie. Eksperci BGŻOptima sprawdzili, jaka oferta depozytowa czeka na mieszkańców Starego Kontynentu. W Irlandii miesiąc temu odsetki od bankowych oszczędności spadły do zera. W Niemczech w jednym z banków spółdzielczych do depozytu trzeba dopłacić – 0,4 proc. rocznie.

W kwietniu AIB, największy bank prywatny w Irlandii, obciął oprocentowanie depozytów płatnych na żądanie do 0,01 proc. Zysk z planów oszczędnościowych obniżył się z 0,15 proc. również do 0,01 proc. Tyle samo z lokaty mogą wyciągnąć młodzi klienci banku, którzy na młodzieżowym koncie oszczędnościowym zarabiali wcześniej 1,01 proc.

Jeszcze dalej posunął się Bank of Ireland, który 20 maja ściął oprocentowanie lokat a vista do 0 proc. Po raz pierwszy w historii Zielonej Wyspy zdarzyło się, że dysponenci nie dostają od banku odsetek z tytułu ulokowanych oszczędności.

Czytaj także: Szara strefa hazardu w odwrocie? Totolotek triumfuje

Ujemne odsetki, a nawet dopłata

W strefie euro nie jest to wcale wyjątkowa sytuacja, choć w większości krajów rozliczających się we wspólnej walucie banki płacą klientom przynajmniej symboliczne 0,01 proc. odsetek od depozytów bieżących. Klienci mogą narzekać, że to pusty gest, ale przy ujemnych stopach w Europejskim Banku Centralnym każda stawka powyżej zera oznacza, że bank dopłaca do depozytu.

Od dwóch lat banki strefy euro działają w środowisku ujemnych stóp procentowych. Od pieniędzy lokowanych w Europejskim Banku Centralnym nalicza się prowizję. Przy dużych przepływach z sektora bankowego do EBC opłata generuje bardzo wysokie koszty. Są one na tyle istotne, że niemiecki Commerzbank od kilku miesięcy prowadzi testy mające wykazać czy bardziej opłacalne od deponowania pieniędzy w EBC nie jest przechowywanie gotówki w sejfach.

Ujemne stopy odczuwają banki oraz klienci. Głównie korporacyjni oraz zamożni. Prowizja od wysokokwotowych depozytów pobierana od firm nie jest niczym nadzwyczajnym. Również w Polsce niektóre banki każą płacić klientom instytucjonalnym za depozyty eurowe.

Klienci Bank of Ireland mogą się oburzać na spadek oprocentowania na depozytach do 0 proc., ale przynajmniej nie muszą do nich dokładać. Tak jak klienci jednego z banków niedaleko Monachium, który latem ubiegłego roku zapowiedział, że będzie pobierać opłatę za „przechowanie” pieniędzy – 0,4 proc. od depozytów powyżej 100 tys. EUR. Nie on pierwszy wpadł na taki pomysł, choć jest pionierem w kasowaniu prowizji od detalicznych klientów. Inny niemiecki bank spółdzielczy, już w 2014 r. zaczął brać pieniądze za lokaty od klientów zamożnych, deponujących kwoty przewyższające 500 tys. EUR.

Czytaj także: Repolonizacja Pekao. Legendarny żubr powróci?

Co kraj to obyczaj

Jak na razie prowizja za depozyt szerzej nie przyjęła się w żadnym z krajów z ujemnymi stopami procentowymi. Więcej, są rynki w eurolandzie, gdzie na lokacie można przyzwoicie zarobić. We Włoszech w maju dostępne były oferty rocznych depozytów oprocentowanych na 1,8 proc. Natomiast 1,2 proc. dawały niektóre banki we Francji. Nieco mniej, bo 1 proc. odsetek płaciły wybrane instytucje w Hiszpanii. We wspomnianej Irlandii nadal można ulokować pieniądze na 0,6 proc.

Zazwyczaj są to jednak oferty promocyjne, limitowane czasowo i zależą od wysokości wpłaty. W niemieckim Postbanku, największej detalicznej instytucji finansowej w kraju, cennik przewiduje zysk z lokaty terminowej od 0,05 proc. do 0,20 proc. Nieco lepiej płacą austriackie banki – 0,25 proc. w skali roku. To hojna oferta, ponieważ jeden ze szwedzkich banków gotowy jest dać swoim klientom za roczny depozyt 0,15 proc. odsetek. Pamiętajmy jednak, że w Szwecji obowiązują ujemne stopy.

W Czechach zeszły one w pobliże zera i wynoszą 0,05 proc., co od razu odbiło się na tabelach oprocentowania w bankach. Česká spořitelna, największy gracz na rynku detalicznym, płaci za terminowe lokaty 0,05 proc.

W Wielkiej Brytanii bank centralny utrzymuje stopy rynkowe na poziomie 0,25 proc. W bankach można tymczasem spotkać oferty na 1,1 proc. w skali roku. Skąd takie stawki? Jest to konsekwencja sporego ożywienia na rynku bankowym na Wyspach, gdzie powstał szereg nowych banków – mobilnych, internetowych, działających przy sieciach handlowych i przy operatorach telekomunikacyjnych. Konkurencja winduje ceny znacznie powyżej stawek rynkowych.

Pomimo relatywnie wysokich odsetek, deponenci w Wielkiej Brytanii niespecjalnie mają powody do zadowolenia, gdyż zyski z lokat z naddatkiem zjada inflacja, która jest ponad dwa razy wyższa od najlepiej oprocentowanych rachunków depozytowych i w kwietniu wyniosła aż 2,7 proc.

W Polsce średni poziom zysku z depozytu to 1,5 proc. Choć jest to poziom wyższy niż we wspomnianych europejskich krajach, nie daje szans na większe zyski. Według analityków na powrót wysokiego oprocentowania będziemy musieli jeszcze poczekać. Dlatego osoby, które szukają sposobu na pomnażanie swoich oszczędności powinny sprawdzić jakie możliwości daje oferta inwestycyjna. Ci, którzy do tej pory swoje pieniądze wpłacali tylko na depozyty mogą skorzystać z narzędzi o niskim stopniu ryzyka. Pozwolą one zapoznać się z mechanizmami i sposobem działania produktów inwestycyjnych i dadzą szansę na zyski większe niż na tradycyjnych lokatach.

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone