Dlaczego Apple Pay i ogólnie płatności smartfonem są super?

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
#Apple Pay
Opublikowano: 22 czerwca 2018 Aktualizacja: 28 kwietnia 2019

Długo czekaliśmy na Apple Pay w Polsce. Nie powinno to nikogo dziwić, bo smartfony z logiem nadgryzionego jabłka posiada ok. 2,3%. Usługa weszła na polski rynek 18 czerwca i w zasadzie od razu stała się hitem. W social mediach tradycyjnie pokłócili się fani Apple i Androida, ale to bez znaczenia. Ważne jest to, że płatności telefonem są wygodne, ale ludzie korzystają z nich chętnie. Portfel wypełniony kartami zaraz stanie się takim samym artefaktem jak nerka na pasku polskiego brzuchatego przedsiębiorcy z wąsem.

Kto może korzystać z Apple Pay? Są to klienci BZ WBK, mBanku, Banku Pekao, BGŻ BNP Paribas, Getin Noble Banku, Alior Banku, Nest Banku, Raiffeisen Polbanku i T-Mobile Usługi Bankowe mogą już płacić mobilnie przy użyciu swojego iPhone’a.

Posiadacze kart Mastercard mogą korzystać z Apple Pay w 8 bankach – BZ WBK, mBanku, Banku Pekao, BGŻ BNP Paribas, Getin Noble Banku, Alior Banku, Raiffeisen Polbanku i T-Mobile Usługi Bankowe. Natomiast właściciele plastików z logiem Visa w BZ WBK, mBanku i Nest Banku.

Na jakich telefonach można korzystać z tej funkcji? Musi to być iPhone z funkcją NFC, czyli od modelu SE i wyższych.

Jak się podłączyć do Apple Pay? Wyszukujemy aplikację Wallet. Dodajemy kartę, czyli jej numer i kod cvv/cvc, który znajdziemy zwykle na odwrocie karty. Następnie należy poczekać na weryfikację ze strony banku i jej potwierdzenie kodem/tokenem. Po tej procedurze iPhone będzie gotowy do dokonywania nim płatności. Można dodać kilka kart.

Jak płacić? Należy uruchomić odpowiednią funkcję (poprzez podwójne kliknięcie przycisku początek, czyli tego, którego używamy do odblokowania Touch ID. Następnie wybrać kartę (gdy jest ich wiele) i przyłożyć telefon do czytnika. Transakcję zatwierdzamy Touch ID lub po podaniu kodu odblokowania (PIN). Telefon wystarczy przyłożyć do czytnika, ale nie musi to być kontakt bezpośredni – kilkanaście centymetrów odległości wystarczy.

Tyle w kwestii formalnej. W przypadku Google Pay (dawniej Android Pay), które jest równie dobrym rozwiązaniem do płatności telefonem, kalibracja karty i smartfona jest także bardzo prosta i szybka. Kłótnie fanów jednego lub drugiego rozwiązania to dziecinada niewarta komentarza.

Apple Pay i Google Pay stały się rozwiązaniami dostępnymi dla każdego

Dlaczego płatności za pomocą smartfona są tak rewolucyjne? Zacznijmy od tego, że nie jest to już rozwiązanie, które dostępne jest tylko dla nielicznej grupy odbiorców, klientów specyficznego banku i posiadaczy konkretnego modelu telefonu. Praktycznie każdy ubankowionony Polak może przy minimalnym zaangażowaniu po swojej stronie zacząć płacić komórką. I to jest właśnie super. Stało się to bardzo szybko – iPhone debiutował w 2007 roku, czyli 11 lat temu. Teraz tylko mieć pieniądze, by móc je wydawać – mokry sen keynesistów powoli się spełnia. Niebawem brak środków będzie mniej uciążliwy niż brak możliwości ich wydawania.

Przedsiębiorcy powoli przekonują się do płatności bezgotówkowych. Dzisiaj jeszcze poza większymi miastami możemy mieć problemy z małą siecią akceptantów, ale to tylko kwestia czasu aż różnice zatrą się zupełnie.

Jeśli twój bank nie obsługuje Apple Pay lub Google Pay to możesz nie wychodząc z domu założyć konto w takim, które obsługuje. Jeśli twój telefon nie ma NFC co się już prawie nie zdarza, to najtańszego iPhone’a z odpowiednią funkcją można nabyć za 1,3 tys. zł, a telefony z NFC na Androidzie już za ok. 500 zł. Rozmowy o pieniądzach w Polsce, o dowolnych kwotach, zawsze mogą zakończyć się stwierdzeniem, że dla wielu ludzi to zbyt duży wydatek na jaki nie mogą sobie pozwolić. Nie wchodząc w tę dyskusję, kropkę można postawić po stwierdzeniu, że smartfon w kieszeni jest dzisiaj praktycznie takim samym dodatkiem do codziennego wyposażenia ubioru jak buty. W teorii nie jest to część odzieży, ale w praktyce w zasadzie tak jest.

Bez zbędnych emocji można założyć, że trend płatniczy rozwija się w kierunku rezygnacji z noszenia przy sobie zbędnych przedmiotów. Portfel – z całym szacunkiem do naszych przyzwyczajeń, nie jest ani wygodny ani higieniczny* i to, że bywają ładne modele wcale nie oznacza, że jest on niezbędny do życia. Znikną w mrokach dziejów i obok muzeum chrześcijaństwa będą otwierać muzea skórzanych portfeli. Sam najchętniej zrezygnowałbym z tego dodatku, ale niestety wciąż musimy nosić dowody osobiste i dowody rejestracyjne pojazdów. Projekt dowodu z warstwą elektroniczną raczej nie wróży szybkiej zmiany, ale skoro wierzymy, że Polska wyjdzie z grupy na Mundialu to czemu nie pokładać nadziei, że w tym temacie także nastąpi progres na rzecz wygody, a nie tylko bezpieczeństwa (i to państwa, bo obywateli już niekoniecznie).

A co z gotówką? W mojej opinii nie zginie, ale to wcale nie oznacza, że przetrwa w znanej nam formie. Banknoty będą miały chipy dezaktywacyjne. Każdy rozsądny człowiek będzie posiadał tylko trochę gotówki na wypadek braku prądu lub innej klęski. Reszta środków będzie spokojnie leżeć na rachunku w banku opartym na blockchainie.

*Niektórzy przedsiębiorcy zapominają o tym, że terminale płatnicze dotyka codziennie mnóstwo ludzi i naprawdę warto dbać o higienę tych urządzeń. Czasem żałuję, że płatności bez PIN-u nie są na wyższe kwoty (płacąc telefonem szcześliwie nie trzeba transakcji zatwierdzać PIN-em na terminalu).

Photo: Pixabay


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

dlaczego-apple-pay-i-ogolnie-platnosci-smartfonem-sa-super