21 września 2017, 14:00:Back to the future II Ubezpieczenia Przyszłości - Internet Kontratakuje - Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, Wybrzeże Kościuszkowskie 20, 00-390 Warszawa, Polska

FinTech na ratunek marihuanie

W zeszłym tygodniu premier Kanady Justin Trudeau wykonał kilka znaczących posunięć, prowadzących do legalizacji konopi indyjskich w swoim kraju. W zeszłym roku kilka stanów w USA też poszło tą drogą. W całym 2016 roku Kanada i USA wydały w sumie ponad 53 mld USD na legalne konopie indyjskie.

Takie dane przedstawia Arcview Market Research. Na tej podstawie można stwierdzić, że rynek marihuany w Ameryce Północnej już teraz przeżywa boom. Trend ten raczej się utrzyma, ponieważ coraz więcej stanów przymierza się do legalizacji.

Co to oznacza dla FinTechów? Okazuje się, że całkiem sporo. Banki nie są zbyt chętne do otwierania kont punktom handlującym konopiami, a zdarza się, że też Visa i Mastercard nie chcą przetwarzać ich transakcji. Taka sytuacja miała miejsce na przykład w stanie Colorado, w którym marihuana jest legalna od 2014 roku – informuje Forbes. Właśnie tutaj na scenę mogą wejść startupy FinTechowe.

Nie wszyscy giganci obawiają się konopi indyjskich. W zeszłym roku Microsoft nawiązał współpracę ze startupem z Los Angeles o nazwie Kind. Razem stworzyli platformę, która służyła do śledzenia marihuany – od nasionka do sprzedaży (takie są wymogi prawne w USA). Microsoft wierzy we wzrost w tym sektorze, a wielu ekspertów twierdzi, że marka firmy założonej przez Billa Gatesa posłuży jako pewnego rodzaju legitymizacja tego biznesu.

To właśnie ta legitymizacja i powszechna akceptacja biznesu może być największym problem w nadchodzących latach – również dla FinTechów. Działania rządu USA i Kanady na pewno pomogą, ale wielkie instytucje wciąż nieufnie spoglądają na marihuanę – nieco tak, jak na alkohol. To że coś jest legalne, nie od razu oznacza, że można w to inwestować bez skrępowania – zdają się myśleć między innymi banki.

Poniżej jeszcze prezentujemy mapkę wraz z legendą, pokazującą w których stanach marihuana jest legalna i na jaki cel:

USA marihuana legalizacja - mapa.
 

Legenda do mapy USA - legalizacja marihuany.
Czytaj także: Donald Trump chce podbijać kosmos

FinTechy chcą ratować marihuanę

Startupy nie boją się jednak takiego ryzyka i już teraz operują sporymi sumami, dzięki rynkowi konopi indyjskich. Można tu podać przykłady takich firm jak Tokken, Green Bits, czy WebJoint – którym przyjrzał się serwis Forbes.

– Jednym z podstawowych błędów jest założenie, że legalizacja konopi indyjskich sprawi, że banki i agenci rozliczeniowi od razu zaczną operować transakcjami z nimi związanymi. Prawda jest jednak taka, że marihuana będzie wciąż traktowana jako produkt wysokiego ryzyka – tłumaczy Jenaya McGowan, dyrektor ds. relacji z rządem i komunikacji w Tokken.

Firma wykorzystuje między innymi technologię blockchain i oferuje usługę opartą o cyfrowy portfel. Do korzystania z Tokken wymagane jest tylko podanie imienia i nazwiska oraz numeru telefonu.

Problemem jest jednak to, że wciąż znaczna część operacji w biznesie konopi indyjskich dochodzi do skutku za pomocą gotówki. Przez to do problemów regulacyjnych i moralnych dochodzi jeszcze ryzyko nieuczciwych transakcji i unikania płacenia podatków.

Czytaj także: Poczta Polska uruchomi własny kantor internetowy

Śledzenie towaru kolejnym problemem marihuany

Green Bits obecnie ma udział przy transakcjach o wartości około 1,4 mld USD – oczywiście tych z udziałem marihuany. Startup osiąga takie wyniki, pomimo tego, że operuje tylko w kilku stanach USA. Green Bits to platforma, która służy handlowcom do zarządzania sprzedażą – chodzi tutaj o programy lojalnościowe, zarządzanie personelem i towarami.

Kolejną ważną kwestią w biznesie konopi indyjskich jest śledzenie sprzedanego produktu. Chodzi po prostu o to żeby nie przewozić marihuany do stanów, w których jej posiadanie jest zabronione.

– Wyobraźcie sobie, że każda puszka sprzedawana przez Coca-Colę, musiałaby być śledzona przez firmę. Co ja mówię… Nie każda puszka, a nawet każdy element, wykorzystywany jako składnik do zrobienia napoju. Coca-Cola musiałaby składać raporty o miejscu, w którym się one znajdują – niemal każdego dnia. Wyobraźcie sobie, jak to utrudnia biznes. Green Bits wspiera przedsiębiorców w tych działaniach – mówi Ben Curren, CEO i współzałożyciel Green Bits.

Czytaj także: Mastercard kupi fintech za 920 mln dolarów. Jest zgoda nadzorcy

Ograniczmy gotówkę – to pomoże konopiom w USA

Curren uważa też, że zdominowanie biznesu marihuany przez płatności cyfrowe, pomogłoby całemu sektorowi. Stałby się on bardziej przejrzysty i działałby skuteczniej.

Między innymi w tym kierunku idzie WebJoint, który określa się mianem „Word Pressa dla handlarzy marihuany”. Handlowcy mogą stworzyć swoją stronę i trzymać wszystkie transakcje w jednym miejscu. WebJoint pomaga między innymi w śledzeniu towaru, obsługą punktów sprzedaży czy raportami sprzedażowymi.

Firma również skupia się na wspieraniu transakcji bezgotówkowych. WebJoint ma siedzibę w Los Angeles, a CEO firmy – Christopher Dell’Olio, zauważa że w Kalifornii wciąż znaczna część sprzedawców korzysta z kartki i długopisu – do zapisywania i liczenia. W Kalifornii konopie do użytku medycznego są legalne od 1996 roku, jednak wciąż nie udostępniono ich do swobodnej sprzedaży.

Ma się to stać podobno w 2018 roku, ale nie wszyscy w to wierzą. Jeżeli nawet uda się przeforsować takie regulacje, to wymogi dla handlarzy znacznie wzrosną. Zdaniem Dell’Ollio nie zdają sobie oni z tego sprawy. Dystrybutorzy będą musieli zacząć wdrażać nowe technologie i systemy operacyjne, aby uzyskać licencję.

FinTechy po raz kolejny starają się wykorzystać niszę pozostawioną przez banki. Większość ekspertów uważa, że to właśnie brak zaawansowania technologicznego sprzedawców i co za tym idzie brak narzędzi do wygodnych płatności online, powoduje, że biznes konopi indyjskich budzi złe skojarzenia wśród większych instytucji.

/Rafał Tomaszewski

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone