Fintechy wchodzą na rynek emerytalny USA. Czas na Polskę?

dr Mirosław Ciesielski
dr Mirosław Ciesielski
#Fintech
Opublikowano: 23 lutego 2018 Aktualizacja: 20 lutego 2019

Startupy technologiczne proponujące oszczędzanie na emeryturę w oparciu o mobilne aplikacje to nowość na amerykańskim rynku zarządzania aktywami emerytalnymi, który wart jest 27,3 biliona dolarów. Co prawda od kilku lat funkcjonują rozwiązania automatycznego zarządzania inwestycjami typu roboadvisory, ale nie były one raczej dedykowane przyszłym emerytom.

Ze wspomnianej sumy 20 proc. to indywidualne, dobrowolne plany oszczędnościowe, tzw. 401(k), podobne do polskich IKE. Firmy amerykańskie proponujące nowe rozwiązania mają zamiar przejąć część aktywów od tradycyjnych graczy i zachęcić do oszczędzania nowych klientów, bo proponują niższe prowizje, przyjazną i prostą obsługę, mnie formalności i edukację klienta.

Czytaj także: Startuje nowy serwis Idea Banku. Czy to koniec papierowych faktur?

Jak amerykańskie fintechy wspierają emerytów?

Do tej pory około 40 proc. zatrudnionych dokonywało wpłat na swoje rachunki, a to kilka razy więcej niż w przypadku Polski. W dużej mierze z oszczędzania na emeryturę wykluczone były osoby zatrudnione w mniejszych firmach. Nowi gracze rynkowi chcą to zmienić.

ForUSall, Bloom, Vault, Human Interest i Guideline to przykłady firm, które weszły na rynek zarządzania aktywami emerytalnymi oferując swoje rozwiązania poprzez platformy cyfrowe. Analizę tego młodego wciąż rynku przedstawiło CB Insights. Największą spośród wymienionych firm jest Bloom, który zarządzał na koniec stycznia poprzez fundusz Fidelity aktywami przekraczającymi 2 mld dolarów, prowadząc prawie 18 tys. rachunków inwestycyjnych. ForUSall natomiast to platforma dedykowana pracownikom małych i średnich firm mająca w zarządzaniu aktywa o wartości 0,5 mld dolarów.

Guideline z kolei zgromadził na razie niecałe 200 mln dolarów posiadając zaledwie 2000 rachunków inwestycyjnych. Jak widać sektor jest w początkowej fazie rozwoju, ale przyciąga kapitał inwestorów, którzy już wcześniej zainwestowali w branże roboadvisory. Łączna suma inwestycji w pięć wspomnianych firm dochodzi do 100 mln dolarów. Do kluczowych inwestorów należy  Adam Nash z Wing Venture Capital, członek rady nadzorczej Acorns i były prezes Wealthfront, a więc firm z branży robodoradców. Jest on przekonany, że startupy z tzw. obszaru robo-emerytura dokonają rewolucji w kanałach dystrybucji aktywów emerytalnych, przejmując zadania dotychczasowych brokerów.

Wyrazem tego przekonania było przejęcie pod koniec zeszłego roku Vaulta przez Acorns. Brokerów, oferujących rozwiązania różnych funduszy jest ponad 300 tysięcy i obsługują oni plany emerytalne pracowników 650 tysięcy małych średnich firm w USA. Inwestorami w branży są także tradycyjni gracze z sektora ubezpieczeniowego jak choćby Allianz Life Venures i Nationwide Ventures.

Czytaj także: Challenger banki zdobywają rynek. Jak robi to Monzo?

Pracownicze Plany Kapitałowe szansą dla fintechów?

Nick Shalek z Ribbit Capital twierdzi że startupy technologiczne będą w stanie zaoferować bardziej zindywidualizowane i zautomatyzowane produkty inwestycyjne po znacznie niższych kosztach. Sukces zależy jednak od szybkości i sprawności skalowania nowych rozwiązań biznesowych.

W powyższym kontekście i biorąc pod uwagę wprowadzenie od 2019 roku Pracowniczych Planów Kapitałowych w Polsce rodzi się pytanie czy nie pojawi się okazja do wdrożenia cyfrowych i zautomatyzowanych rozwiązań emerytalnych w naszym kraju. Prawo dotyczące PPK wymusić ma instytucjonalne formy oszczędzania ma emeryturę, ale nie wprowadza żadnych nowych instrumentów inwestycyjnych.

Czytaj także: Reforma emerytalna szansą dla fintechów. Wielka Brytania przykładem

Wehikułem inwestycyjnym mają być dotychczasowe TFI, a to nie musi dobrze wróżyć przyszłym emerytom, bo patrząc na Indywidualne Konta Emerytalne, w niewielkim stopniu udało im się przez ponad 10 lat pomnożyć powierzony im kapitał. Przeciętne osiągnięte rezultaty inwestycyjne nie były w stanie dogonić inflacji. Trudno oczekiwać, że nowe propozycje przedstawią TFI – byłoby to podcinanie gałęzi na której siedzą. Zmiana musi więc przyjść spoza branży. Zautomatyzowane rozwiązania cyfrowe mogłyby uprościć zarządzanie aktywami emerytalnymi i obniżyć koszty tego procesu, a to oznaczałoby, że większa cześć oszczędności pracuje dla przyszłego emeryta.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

fintechy-wchodza-rynek-emerytalny-usa-czas-polske