Google Bank zrewolucjonizuje fintech

Google Bank zrewolucjonizuje fintech

Żartobliwie mówi się, że Google wie o nas więcej niż my sami. W tym stwierdzeniu może być więcej prawdy niż myślimy… Google ma dostęp do naszych biznesowych korespondencji, osobistych wiadomości, historii wyszukiwania, czy zdjęć naszego kota. Takie dane można wykorzystać nie tylko do celów reklamowych.

W sieci pojawiła się ciekawa koncepcja aplikacji o nazwie Google Bank. Jej autorem jest agencja HumbleTeam. Zobaczcie jak mogłoby działać takie rozwiązanie.

Google Bank – jak to działa?

Na początek można postawić tezę, że tak dużo danych na temat swoich użytkowników co Google i Facebook zbierają tylko banki. Dlaczego więc nie połączyć obu form działalności? Google Bank wiedziałby o nas wystarczająco dużo, aby w kilka sekund sprawdzić naszą zdolność kredytową. Dzięki temu moglibyśmy w łatwy sposób aplikować o pożyczkę – otrzymując oferty od kilku banków jednocześnie i wybierając najlepszą z nich.

Aplikacja pozwala na łączenie wszystkich rachunków bankowych w jednym miejscu. Dzięki temu można wygodnie przelewać środki pomiędzy kontami i dokonywać płatności za pomocą jednego kliknięcia. W projekcie HumbleTeam czytamy, że Google Bank pozwoli na łatwą obsługę bankowych procesów, płatności i regulowanie rachunków – wykorzystując między innymi biometrię.

Google Bank umożliwia także organizowanie zbiórek. Dzięki aplikacji można organizować wydarzenia i ustalać próg dla uczestników. Przykładowo – organizujemy zbiórkę na prezent dla koleżanki, na który potrzebujemy 200 dolarów. Ustalamy, że każdy z uczestników musi wpłacić minimum 20 dolarów. Pieniądze zostaną wypłacone automatycznie po uzbieraniu kwoty docelowej, lub gdy skończy się czas zbiórki.

Podsumowując – Google Bank ma agregować usługi od różnych banków w jednym miejscu, dodatkowo oferując bonusowe usługi. Ogrom danych posiadany przez firmę z Mountain View i przez same banki pozwala na stworzenie niemal kompletnego profilu użytkownika. Polecamy zapoznać się z projektem tutaj.

Jasne, ktoś może stwierdzić, że już teraz Google ma zbyt dużo danych na nasz temat, więc po co przekazywać im jeszcze informacje o naszych finansach? Niestety, ale od tego nie ma ucieczki. Dane stały się zasobem, którym płacimy za usługi Google, czy Facebooka. Jeżeli chcemy mieć dostęp do nowych funkcjonalności, to musimy zapłacić. Korzystanie z Google Banku nie byłoby przecież obligatoryjne.

Google, Facebook i Amazon ruszają na podbój branży finansowej

Na razie to tylko luźny koncept aplikacji, za który nie odpowiada Google. Niewykluczone jednak, że w firmie trwają prace nad podobnym rozwiązaniem. To naturalny kierunek rozwoju. Swój bank, lub aplikację agregującą mógłby stworzyć także Facebook, a Amazon już pracuje nad podobnym projektem. Oczywiście pojawiają się tutaj wątpliwości co do kwestii regulacyjnych, ale firmy z całym legionem prawników powinny sobie z tym poradzić.

Pytanie tylko co na to same banki? Czy będą chciały podzielić się swoim kawałkiem tortu? Jeżeli tak, to na pewno nie za darmo. Kilka miesięcy temu Wall Street Journal pisał o pomyśle Facebooka, który poprosił amerykańskie banki o informacje na temat swoich użytkowników. Mark Zuckerberg chciał wykorzystać te informacje, aby zaoferować nowe usługi – na przykład sprawdzanie stanu konta z poziomu Messengera. To udowadnia, że giganci technologiczni myślą o podboju rynku finansowego.

Jeżeli chodzi o rynek europejski, to na pomoc fintechom i firmom technologicznym przychodzi dyrektywa PSD2, która w pełnej krasie zacznie obowiązywać już we wrześniu 2019 roku. Nowe przepisy otwierają bankowe bazy danych dla firm trzecich – zarówno dla fintechów, jak i firm pokroju Google. Może być ciekawie.

/Rafał Tomaszewski