Partner serwisu Visa dla biznesu

Jak 4 prezesów banków centralnych rozprawiało o fintechu w Davos

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
#Fintech
Opublikowano: 28 stycznia 2019, 00:00 Aktualizacja: 25 czerwca 2020, 10:40

Gdzieś na samym szczycie wielkiego drapacza chmur lub w centrum rozległego ultra nowoczesnego kampusu należącego do globalnej korporacji technologicznej, właśnie zapadają decyzje, które będą miały nieodwracalny wpływ na sektor finansowy. Startupy w sektorze fintech to tak naprawdę kwiatek do kożucha – dodają stylu, czasem nawet wyznaczają trendy. Prawdziwe disruption zrobią giganci pokroju Google, Apple, Amazona i Facebooka.

W szwajcarskim Davos śnieg dopisał. Co roku w styczniu w tym małym alpejskim mieście odbywa się World Economic Forum – wydarzenie, na które zjeżdżają najważniejsze osobistości świata finansów, gospodarki, ministrowie i głowy państw. W ostatnich latach coraz częstszym tematem paneli dyskusyjnych staje się fintech.

Fintech coraz ważniejszy

Śledząc programy najważniejszych konferencji można obserwować ewolucję stopnia istotności różnych zagadnień. Parę lat temu innowacje fintech, jeśli już użyto tego sformułowania, mogły liczyć najwyżej na ostatni dzień konferencji, późną godzinę i to w sali „na końcu korytarza”. Dzisiaj o fintechu rozmawiają najważniejsze osoby, również w Davos, gdzie w czwartek prezes Bank of Japan Haruhiko Kuroda powiedział, że „wielkie firmy technologiczne mogą poważnie zakłócić działanie systemu bankowego”.

Bank of Japan to jeden z najważniejszych banków centralnych na świecie. Im ważniejsza gospodarka tym jej bank centralny istotniejszy, ale to nie jest reguła. Przykładem może być Centralny Bank Rosji, który jest ważną instytucją w monetarnym ekosystemie, ale o wiele większy wpływ na system finansowy mają rosyjskie odrzutowce niż ustalana w Moskwie cena rubla. Inaczej jest z BoJ – skrót od Bank of Japan. Świat śledzi decyzje tego banku z wielkim zainteresowaniem, gdyż jest to jeden z głównych graczy w wojnie monetarnej, która toczy się każdego dnia pomiędzy USA, Strefą Euro, Chinami i właśnie Japonią.

Dlatego gdy prezes Bank of Japan wypowiada się na temat fintechów w towarzystwie 4 przedstawicieli banków centralnych oraz przedstawiciela Międzynarodowego Funduszu Walutowego – to wiedz, że coś się dzieje. W panelu Resetting Financial Governance głos zabrali: David A. Lipton – pierwszy zastępca Dyrektora Zarządzającego Międzynarodowego Funduszu Walutowego; Charles Li – szef giełdy papierów wartościowych w Hongkongu; Mark Carney – prezes Banku Anglii, a wcześniej prezes Banku Kanady. To chyba jedyny taki przypadek na świecie by jeden człowiek w swojej karierze był szefem dwóch banków centralnych z różnych państw (nie byle jakich) – proszę sobie wyobrazić poziom autorytetu tego Pana. Oczywiście głos zabierał także wspomniany już prezes BoJ – Haruhiko Kuroda, a także Cecilia Skingsley – wiceszefowa Banku Szwecji. Panel prowadził świetny Adam Tooze z Columbia University.

Tematem panelu było poszukanie odpowiedzi na pytanie co zrobić, by uniknąć kolejnego kryzysu. Tym ciekawiej, że wśród odpowiedzi na nie przewinął się temat fintechów. Paneliści zgodzili się do tego, że kryzys jest prawdopodobny, ale oni również czynią przygotowania na ewentualność jego wystąpienia. Doświadczenia lat ubiegłych czynią ich lepiej przygotowanymi, ale jednocześnie zwrócili uwagę, że od 2008 roku świat bardzo się zmienił. Pod każdym względem, technologiczny, ale również politycznym. Dzisiaj kryzys miałby o wiele dalej idące negatywne skutki na politykę niż ten z 2008, czyli z czasów, gdy mimo wszystko świat chyba był bardziej zgodny i mniej podzielony.

Czy fintech może spowodować kryzys?

Jeśli zaś chodzi o fintech, to prezes Kuroda stwierdził, że wielkie firmy technologiczne mogą poważnie zakłócić* działanie systemu bankowego. Czy może to spowodować kryzys? Weźmy pod uwagę to, że każdy system działa dobrze tylko jeśli jest w równowadze. Pojawienie się nowych graczy, którzy szturmem wchodzą na rynek i podbijają świat, może mieć wpływ na wynik finansowy jakiegoś starego banku, który niestety nosi tytuł zbyt dużego by upaść.

I co wtedy? Fintech da nam tańsze usługi finansowe, ale zapłacimy za nie dwa razy – za pierwszym razem kasa zejdzie z konta, a za drugim z PIT-a. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale takie rozważania też są brane pod uwagę. Dlatego jeśli ktoś się dziwi, dlaczego jeszcze na rynek nie wszedł jakiś wielki gracz, który „w trzy miesiące nie pozamiatał rynku bankowego”, to właśnie dostał odpowiedź. Więc może nie rewolucja, a ewolucja –  w imię zrównoważonego rozwoju…

Co to znaczy zdysruptować?

Właściwsze dla oddania tłumaczenia byłoby słowo „zdysruptować”* od angielskiego diruption, którego znaczenie w biznesie to pozytywne zakłócenie, odmrażanie skostniałych struktur i działanie pobudzające do większej konkurencji i kreatywności. Może też oznaczać wygryzienie z interesu starej korporacji przez mały zwinny i elastyczny podmiot. W zależności od kontekstu panuje swojego rodzaju dowolność interpretacyjna.

Mówiąc o zakłóceniu Kuroda poprawił się dodając, że chodziło mu o trudności jakie wywołuje nowa sytuacja, a wejście wielkich technologicznych graczy na sektor finansowy to jest nowe doświadczenie także dla regulatorów.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

jak-4-prezesow-bankow-centralnych-rozprawialo-o-fintechu-w-davos