Partner serwisu Visa dla biznesu

Jak to jest z tym geoblokowaniem?

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#Fintech
Opublikowano: 15 maja 2017, 15:45 Aktualizacja: 24 lutego 2019, 21:04

Chyba każdy z nas natknął się kiedyś na nieprzyjemny komunikat o treści w stylu „Zawartość nie jest możliwa do wyświetlenia w Twoim regionie” – w przypadku filmików na YouTube. Jest to najprostszy przykład geoblokowania, ale cały proceder sięga znacznie głębiej i jak w większości przypadków – medal ma dwie strony.

Polscy wydawcy stracą nawet 1,5 mld złotych.

Sprawą zajęła się ostatnio Komisja Europejska, która przez najbliższe trzy lata (!) będzie miała za zadanie przyglądać się unijnemu rynkowi, a przede wszystkim 5 sektorom – audiowizualnemu, finansowemu, telekomunikacji, transporcie i sektorowi medycznemu.

Ponadto Komisja ds. Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów (IMCO) przyjęła niedawno poprawki do rozporządzenia ws. geoblokowania, które mają rozszerzyć zakaz blokowania na handel internetowy – w tym również na treści objęte prawami autorskimi – muzyka, e-booki, gry, oprogramowanie i aplikacje. Możliwe, że przepisy wejdą w życie jeszcze przed wakacjami bieżącego roku. Jeżeli jednak chodzi o zniesienie blokowania treści audiowizualnych, to musimy na to poczekać minimum trzy lata.

Przykład blokowania filmików na YouTube jest jednym z tych łagodniejszych. Problemy mogą się też pojawić przy zakupie biletów u zagranicznego przewoźnika. Może zdarzyć się sytuacja, że znajdziemy tani lot na przykład z Londynu do Rio de Janeiro na zagranicznej stronie, ale nie mamy możliwości dokonania płatności, bo operator blokuje transakcje z naszego kraju.

Czytaj także: Uber tylko z licencjonowanymi kierowcami? W tym kraju tak to właśnie wygląda

Po co to geoblokowanie?

Geoblokowanie YouTube.

Z założenia geoblokowanie ma chronić użytkowników przed wyższymi cenami, a branże przed szerzeniem się piractwa. Zwolennicy blokowania to przede wszystkim przedstawiciele branży kreatywnej – muzycy, filmowcy i szeroko rozumiani artyści. Podnoszą oni, że gdyby zlikwidować geoblokowanie, to straciliby na tym właśnie lokalni odbiorcy. Chodzi tu przede wszystkim o podwyższenie cen – na przykład muzyki na serwisach streamingowych typu Spotify.

Poprzez zniesienie geoblokowania ceny w Polsce podskoczą do poziomu tych ze strefy euro, co de facto będzie oznaczało dwukrotny wzrost kosztów dla odbiorcy. Autorzy obawiają się, że dodatkowo utrudni to walkę z piractwem.

Reakcja tego środowiska na rozszerzenie zakazu geoblokowania w UE była oczywiście negatywna. Przedsiębiorcy twierdzą, że Unia de facto zmusza ich do sprzedaży transgranicznej i nie uwzględnia specyfiki praw autorskich, opartych o zasadę terytorialności. Takie wnioski możemy przeczytać w informacji na stronie Konfederacji Lewiatan – zrzeszającej polskich przedsiębiorców prywatnych.

Na pierwszy rzut oka geoblokowanie jest po prostu niekorzystne dla użytkowników, ponieważ nie mają dostępu do tych samych treści w każdym kraju. Z drugiej strony chroni to pewne branże przed rozkwitem piractwa, gdyż ceny mogą być bardziej adekwatne do danych rynków. Wydaje się jednak, ze nic nie zatrzyma zmian w legislacji Unii Europejskiej.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

jak-to-jest-z-tym-geoblokowaniem