12 września 2018, 09:00:Impact mobility rEVolution '18 - Katowice

Koniec dyskryminacji. Geoblokowanie odchodzi do lamusa

Koniec z geoblokowaniem. Parlament Europejski przyjął nowy projekt

Na początku lutego Parlament Europejski przegłosował nowy projekt, dzięki któremu geoblokowanie odejdzie w niepamięć. Oznacza to, że wszyscy obywatele państw członkowskich zyskają równy dostęp do większości usług świadczonych w Internecie.

Rozporządzenie wejdzie w życie po 9-ciu miesiącach od jego opublikowania w Dzienniku Urzędowym UE. Można się go spodziewać pod koniec bieżącego roku. Będzie to duże wyzwanie dla sklepów internetowych w całej Unii, ponieważ zgodnie z komunikatem Parlamentu Europejskiego 60% z nich korzysta z geoblokowania.

Czytaj także: Aplikacja Haiz – kontroluj wydatki swojego dziecka

Czym jest geoblokowanie?

Geoblokowanie to ograniczanie dostępu do treści bądź towarów ze względu na kraj pochodzenia odbiorcy. Już po samej definicji widać, że proceder ten jest sprzeczny z głównymi ideami Unii Europejskiej – czyli równością i zakazem dyskryminacji. Pomimo tego nie wszystkie branże zostały objęte nowymi regulacjami.

Cieszyć mogą się osoby, które online kupują odzież, czy elektronikę – sklepy będą miały obowiązek równego traktowania wszystkich klientów z państw członkowskich UE. Oznacza to dostęp do takich samych towarów i takie same ceny – zarówno w przypadku małych dostawców, jak i gigantów pokroju Amazona. Pomimo tego sklepy wciąż mogą ograniczyć dostawę towaru tylko do danych krajów – ale już nie zablokują nas na podstawie IP z Polski.

Co to da? Jeżeli kupujemy smartfona ze sklepu we Francji (który dostarcza tylko na terenie Francji), to jako adres dostawy możemy wskazać na przykład mieszkanie znajomego w Paryżu. Jeżeli geoblokowanie by działało, to nie byłoby nawet możliwości złożenia zamówienia na stronie sklepu. Zablokowano by nas na podstawie IP.

Czytaj także: Płatności ratalne w sklepach online

Zakaz geoblokowania – kiedy nas nie zablokują?

  • przy zakupie towaru (np. odzież, elektronika) i dostarczeniu go do państwa członkowskiego. Tylko w sytuacji, gdy sklep gwarantuje taką opcję dostawy (przypadek, o którym pisaliśmy powyżej),
  • przy zakupie online usługi świadczonej na miejscu (bilet na mecz, pobyt w hotelu, bilet na koncert). Do tej pory bardzo często przykładowe bilety na koncert były droższe dla Niemca, niż dla Francuza (lub odwrotnie, w zależności od tego, gdzie odbywała się impreza),
  • przy nabyciu usług świadczonych drogą elektroniczną (hosting stron internetowych, usługi w chmurze itp.)

Czytaj także: Unia Europejska ostrzega przed kryptowalutami

Geoblokowanie wciąż obejmie materiały z prawami autorskimi

Parlament Europejski na razie nie uwzględnił w swoim projekcie materiałów objętych prawami autorskimi, czyli na przykład e-booków, gier, lub muzyki. Jest jednak nadzieja, bo PE zostawił sobie furtkę w postaci klauzuli, która w przeciągu dwóch lat pozwala rozszerzyć nowe regulacje także na produkty objęte prawami autorskimi.

W tym miejscu należy postawić zasadnicze pytanie – czy geoblokowanie jest złe? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale to zjawisko ma także dobre strony. Zwolennikami geoblokowania są głównie autorzy i właściciele praw autorskich. Ich zdaniem chroni ono przed piractwem i nadmiernym wzrostem cen.

Autorzy podnoszą, że gdyby zlikwidować geoblokowanie, to straciliby na tym właśnie lokalni odbiorcy. Chodzi tu przede wszystkim o podwyższenie cen – na przykład muzyki na serwisach streamingowych typu Spotify. Poprzez zniesienie geoblokowania ceny w Polsce mogą podskoczyć do poziomu tych ze strefy euro, co de facto będzie oznaczało dwukrotny wzrost kosztów dla odbiorcy.

/Rafał Tomaszewski