15 listopada 2018, 10:00:III Edycja Kongresu 590 - Centrum Wystawienniczo-Kongresowe Województwa Podkarpackiego - G2A Arena Jasionka 954 36-002 Rzeszów, Polska

Koniec z czekaniem na wypłatę. Dzięki temu fintechowi sam wypłacisz sobie pensję

Brytyjskie fintechy mają tę zaletę, że diagnozują problemy społeczne, a następnie próbują je rozwiązać w taki sposób, by osoby dotknięte problemem nie musiały za to zapłacić. Jednym z takich fintechów jest Wagestream, który reklamuje się hasłem: największy pojedynczy bonus jaki możesz zaoferować pracownikom. W czasach, gdy trudno o znalezienie ludzi do pracy, produkt Wagestream może być decydującym aspektem zachęcającym do podjęcia pracy w danej firmie.

W Wielkiej Brytanii 1 na 4 pracowników ma problemy ze snem z powodu zmartwień finansowych. 8% pracowników w czasie pracy próbuje ogarnąć swoje finanse osobiste np. wypełniając wnioski o kartę kredytową. Blisko połowa przyznaje, że presja finansowa ma wpływ na ich relacje z szefem. Innymi słowy, ludzie przychodzą do pracy po pieniądze i nie ma w tym nic odkrywczego, że ich brak wpływa na ich wydajność. To oczywiste.

W Polsce z powodu kiepskich, wręcz dziadowskich pensji (mediana to 2,6 tys. zł netto) oraz niskiego poziomu oszczędności, odsetek zestresowanych, zgorzkniałych i wymęczonych pracowników oczekujących na upragnioną wypłatę jest jeszcze wyższy. Nie ma co się dziwić, że pomysł by ogłosić wolne od pracy 12 listopada na dwa tygodnie wcześniej, odbierane jest tak pozytywnie przez lud pracujący. Szczęśliwie, fintechy mogą rozwiązać przynajmniej cześć problemów.

The Irish Times napisał, że rozwiązanie Wagestream, które powstało w tym roku, to sposób na przerwanie „chwilówkowego cyku ubóstwa” w Irlandii. W fintech ten zaangażowani są Jeff Bezos (Amazon) i Mark Zuckerberg (Facebook) – ci dwaj panowie już raz mieli nosa do biznesu, który zmienił świat. Czy tak samo będzie tym razem?

 

Jak działa Wagestream?

Zacznijmy od tego, że jest to platforma skierowana do firm. Przedsiębiorstwo, które podłączy się do systemu, daje pracownikom możliwość do kontroli zarobków oraz pobierania e-zaliczek. Pracownik widzi w panelu aplikacji, ile już zarobił w danym miesiącu i jeśli ma taką potrzebę, to może wypłacić sobie pensję wcześniej niż ustalony dzień wypłaty. To znaczy, że nie musi czekać do pierwszego, pisać wniosków do kadr o zaliczkę, zaciągać kredytu, wchodzić w debet lub korzystać z karty kredytowej. Jeśli 20. dnia miesiąca potrzebuje części wypłaty, to wchodzi do systemu i wypłaca sobie część wynagrodzenia, które już zarobił.

Karta multisport, prywatna opieka medyczna, dodatkowy urlop, dofinansowanie do obiadów, pensja na klik – marzenia lewicy, związkowców, kadrowych i samych pracowników mogą się spełnić dzięki fintechom. Ciekawe, czy to w Polsce byłoby legalne? Wszak nasz Kodeks pracy pamięta lata 70-te XX wieku i chociaż był wielokrotnie zmieniany, to fundamentalnie jest to akt prawny tylko w minimalnym zakresie pogodzony z faktem, że Internet istnieje.

Wagestream to też idealne rozwiązanie dla firm, których pracownicy nigdy do końca nie wiedzą, ile zarobią, bo np. wartość ich pensji uzależniona jest od liczby przepracowanych godzin; zmian, które wzięli lub „dowiezienia targetu”. Dzięki aplikacji mają podgląd na swoją wypłatę w czasie rzeczywistym, co jest także wygodne dla działów kadr, które nie muszą odpowiadać na pytania zniecierpliwionych pracowników. Wagestream nie ma wpływu na przepływy pieniężne w firmie, bo w zasadzie kredytuje wypłaty.

Projekt reklamowany jest jako substytut dla pozabankowego digital lendingu, z którego usług często korzystają osoby, które z różnych powodów muszą poprawiać sobie płynność finansową kredytem, bo np. popsuła im się lodówka lub samochód i nie mają kasy, a do pierwszego nie mogą czekać. Tak jak w Revolucie podłączasz do systemu kartę kredytową, tak w przypadku Wagestream do systemu pracodawca podłącza wypłatę pracownika. Genialne w swej prostocie. Zróbmy to.