21 listopada 2017, 09:00:Forum Zarządzania Internetem 2017 - Centrum Nauki Kopernik, Wybrzeże Kościuszkowskie 20, 00-390 Warszawa, Polska

Konto lepiej założyć w oddziale banku niż czekać na kuriera

Każdy nowoczesny i fintechowy bank umożliwia złożenie wniosku o otwarcie konta osobistego za pośrednictwem Internetu a następnie podpisanie umowy dostarczonej przez kuriera (niektóre umożliwiają też weryfikacje online). Jest to wygodne dla osób, które mają czas. Klienci, którym zależy na szybkim otwarciu rachunku powinni wybrać się do banku osobiście.

Lifehack to ogólna nazwa sposobów i trików używanych do ułatwiania sobie życia. Fintechy niejako są producentami rozwiązań ułatwiających życie. Ale nie zawsze rozwiązanie online jest lepsze od offline. I tak jest w przypadku zakładania konta online z opcją dostarczenia umowy przez kuriera (np. w PKO BP).

Czytaj także: Dzięki tej aplikacji założycie konto w Unii Europejskiej bez zbędnych formalności

Pomijamy oferty, promocje i inne szczegóły konta, bo to nie ma znaczenia. Nigdy nie rozumiałem wyjadaczy wisienek, ale każdy żyje jak chce. Wypełnienie wniosku zajmuje chwilę. Następnie należy poczekać na kuriera, w międzyczasie ciesząc się dostępem do ułomnej wersji rachunku, która w zasadzie umożliwia jedynie konfiguracje opcji logowania (instalacja aplikacji na telefonie, wybór loginu i hasła, etc). Klient szybko jest powiadamiany sms-em, że umowa jest już w systemie i teraz to już tylko formalność polegająca na oczekiwaniu na umowę w wersji papierowej.

To oczekiwanie może potrwać nawet tydzień (nie ma co liczyć na szczęście, że sprawę załatwi się już w następnym dniu). Zwykle są to 4-5 dni. Więc jeśli klient ma tyle czasu, to nie ma problemu. Gorzej, gdy go nie ma. W końcu kto nie miał problemów z umówionym kurierem?

Czytaj także: Komisja Nadzoru Finansowego opublikuje raport o polskim FinTechu

Jeśli klientowi naprawdę zależy na tym, by szybko dopełnić formalności to niestety – wizyta w oddziale (tfu) jest najlepszym rozwiązaniem. Szczęśliwie, konta zakłada się rzadziej niż robi przelewy. Raz na jakiś czas można zrezygnować z postawy fintechowego purysty. Nie dajmy się zwariować. To czego nie da się w doskonały i bezpieczny sposób przenieść do Internetu, powinno pozostać w offlinie.

Fintechowe banki mają potencjał do tego, by w przyszłości całkowicie zrezygnować z dużych sieci oddziałów stacjonarnych (proces trwa już od lat). Pojawią się ich nowe rodzaje– coś na kształt galerii fintechowo-bankowych, dużych centrów bankowych w mniejszej liczbie, ale z lepiej wyszkolonym personelem. To wciąż pieśń przyszłości. Niedalekiej, ale też nie tak bliskiej.

Kiedyś było inaczej

Pewnego razu w dzikiej fintechowej Polsce pojawiła się sposobność zakładania rachunków w banku bez konieczności udawania się do stacjnonarnego oddziału banku (zadziwiające jest to, że taka możliwość zaistniała w czasach, gdy liczba oddziałów biła rekordy). Polega ona na tym, że klient otwierający nowe konto dokonuje przelewu 1-złotowego lub 1-groszowego ze „swojego starego” rachunku w celu jego weryfikacji. Metoda genialna w swej prostocie do dzisiaj jest wykorzystywana w kilku odważniejszych bankach.

Czytaj także: W fintechy zainwestowano 8,2 mld USD. Nowy raport KPMG

Z uwagi na to, że „przestępcy masowo” otwierali rachunki lub wyłudzali dane do otwierania rachunków za pomocą takiego przelewu (w zasadzie nigdy nie widziałem danych o liczbie dokonanych przestępstw przy użyciu takie rachunku, więc jest to stwierdzenie, które można falsyfikować), KNF w 2015 roku wydał rekomendacje dla banków, która uniemożliwia legalne zweryfikowanie kolejnego konta z rachunku niepotwierdzonego stacjonarnie. W następstwie niektóre (bo nie wszystkie) banki zrezygnowały z możliwości otwarcia i aktywacji konta online. Część testuje wideoweryfikację, a jeszcze inne mają taką wielką bazę klientów, że pozyskiwanie kolejnych z kanału online nie stanowi istotnego elementu ich strategii. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie.

foto: Pixbay

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone