Koreańczycy zwariowali na punkcie blockchainu

0
Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#Blockchain
Opublikowano: 20 lutego 2019 Aktualizacja: 28 kwietnia 2019

Do 2022 roku władze Seulu chcą zainwestować ponad 1 miliard dolarów w startupy fintechowe – przede wszystkim z obszaru blockchainu. Stolica Korei Południowej chce wesprzeć młode fintechy, które mają problem z pozyskaniem dofinansowania. Miejskie władze wyliczyły, że średnia suma inwestycji w jedną firmę działającą w Londynie lub w Dolinie Krzemowej wynosi 6-7 mln dolarów. Natomiast w Korei Południowej średnie dofinansowanie ma być na poziomie 1,1 mln USD. Takie liczby robią wrażenie.

Burmistrz Seulu chce wykorzystać powstały w zeszłym roku fundusz Seoul Innovation Growth Fund, aby pomóc startupom pozyskać dofinansowanie. Natomiast w ubiegłym miesiącu władze koreańskiej stolicy ogłosiły start grupy „Seoul Blockchain Governance Team”, składającej się ze 100 pracowników. Analizują oni potencjał blockchainu i ewentualne korzyści, które mogą wynikać z wdrożenia tej technologii w administracji publicznej.

Wsparcie rządu gwarantuje inwestycje

Wsparcie rządu jest niezbędne w rozwoju innowacji. Przykładów można szukać także w Stanach Zjednoczonych i Chinach, gdzie władze opracowały konkretne plany na rozwój sztucznej inteligencji. W zeszłym tygodniu Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, uruchamiające program „American AI Initiative” – wprowadzający spójną politykę rozwoju AI. Podobne rozwiązanie rząd Xi Jinpinga wprowadził już w 2017 roku.

Takie rozwiązania przydałyby się także w Polsce. Oczywiście nad Wisłą powstają inicjatywy na rzecz rozwoju branży fintech. Wystarczy wspomnieć o regulacyjnej piaskownicy pod egidą Komisji Nadzoru Finansowego, czy grupie roboczej Ministerstwa Cyfryzacji dotyczącej technologii blockchain. Resort cyfryzacji nawiązał także współpracę z Giełdą Papierów Wartościowych, w celu zwiększenia liczby wdrożeń blockchainu.

Działalność polskiego rządu w tym obszarze doceniają także organizacje międzynarodowe – na przykład Bazylejski Komitet Nadzoru Bankowego. Instytucja wskazała Polskę jako jeden z krajów, które w największym stopniu wspierają branże fintech. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.

Pomysły są, ale brakuje pieniędzy. Niedostępność kapitału jest głównym problemem nie tylko polskiego rynku, ale także innych rynków w tej części Europy. Szczególny kłopot to inwestycje na etapie pre-seed, na przykład gdy startup chce szybko pozyskać 100-200 tys. euro. Brakuje funduszy pre-seedowych i rozbudowanej sieci aniołów biznesu. Natomiast jeżeli chodzi o rundy finansowania na poziomie 20-30 mln euro, to w tej części Europy mamy może 3 fundusze, które wspierają firmy takimi sumami. To trochę za mało.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

koreanczycy-zwariowali-na-punkcie-blockchainu