Koszty „gotówki” to nawet 10% kosztów operacyjnych banków

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
Opublikowano: 28 sierpnia 2018 Aktualizacja: 30 sierpnia 2018

Analitycy McKinsey w w opracowaniu „Attacking the cost of cash” napisali, że jedną z pochodnych transformacji gospodarki na obrót bezgotówkowy jest wzrost kosztów obsługi gotówkowej. Ponadto autorzy zwracają uwagę, że wzrost gospodarczy, a co za tym idzie – wzrost kosztów pracy, powoduje zwiększenie kosztów obsługi gotówkowej. W państwach, gdzie poziom spadku udziału transakcji gotówkowych jest niższy od wzrostu PKB, obserwowany jest także wzrost kosztów obsługi tradycyjnego papieru.

Attacking the cost of cash” to artykuł z sierpnia 2018 roku autorstwa Jonathana Brugge, Oliviera Denecker’a, Hamza Jawaid’a, Andrasa Kovacs’a i Ibrahima Shami. Ich opracowanie dotyczy zestawu sposobów koniecznych do obniżenia kosztów obrotu gotówkowego. Ma ono charakter globalny, ale należy pamiętać, że Polska nie jest samotną wyspą. Clue artykułu w dużej mierze sprowadza się do stwierdzenia, że w celu obniżenia kosztów zarówno sektor bankowy, jak i regulatorzy w poszczególnych państwach (strefach walutowych) powinni zastanowić się nad stworzeniem krajowych rozwiązań dystrybucji i obrotu gotówkowego.

Koszty „gotówki” stanowią od 5% do 10% kosztów operacyjnych banków

Nie ma wątpliwości, że gotówka jest wypierana przez transakcje bezgotówkowe. W krajach nordyckich od dawna ponad 50% transakcji dokonywanych jest elektronicznie. Globalnie, jeszcze w 2006 roku udział gotówki w płatnościach ogółem wynosił 92%. W 2016 roku jest to już 84%. Są to dane globalne więc będą tu Indie, Filipiny i kraje Afryki, ale też Norwegia, Szwecja i Polska. Większość ludzi na ziemi żyje w obszarach, gdzie transakcje gotówkowe mają co najmniej 90% udział w ogółu transakcji. Niemniej, trend jest spadkowy i prędzej czy później gotówka jaką znamy zostanie wyparta.

Niewykluczone, że tam gdzie nie będzie możliwe wprowadzenie obrotu bezgotówkowego pojawią się nowe rodzaje banknotów, które w jakiejś formie będą wykorzystywać łączność cyfrową np. posiadać wbudowane mikro układy elektroniczne.

McKinsey podzielił państwa na pięć klastrów w zależności od poziomu cyfryzacji transakcji. Państwa w awangardzie to m.in. Norwegia, Dania, Szwecja, Holandia, Finlandia, Luksemburg i Estonia. W ich przypadku poziom redukcji gotówki przekracza 5%, a udział płatności kartowych i mobilnych przekracza 50% względem gotówki. Polska znajduje się w koszyku państw będących na początku transformacji cyfrowej – u nas udział transakcji bezgotówkowych dochodzi do 25%, ale jednocześnie zauważalnie się zwiększa. Dane pochodzą z 2016 roku, zatem bardzo możliwe, że dzisiaj trafilibyśmy już do tego samego koszyka co Niemcy, gdzie gotówka odpowiada za ok. 60% transakcji.

W istocie, McKinsey zwrócił uwagę na naszego zachodniego sąsiada – w przypadku Niemców poziom dostępności do możliwości dokonywania transakcji bezgotówkowo jest bardzo wysoki, ale konsumenci wciąż preferują gotówkę. W tym samym koszyku znajduję się też Japonia i Austria – w tych państwach społeczeństwa starzeją się, co może wyjaśniać zagadkę niechęci do szybkiej zmiany preferencji.

Gotówka jest w odwrocie, ale koszty rosną

Rośnie udział transakcji bezgotówkowych, ale rosną też koszty obsługi gotówki (cash processing). Wg Mckinsey powody są trzy. Pierwszy dotyczy państw silnie rozwijających się, gdzie wzrost kosztów gotówki wynika ogólnie z ekspansji sektora bankowego tzn. ubankowienia regionów słabych ekonomicznie. Drugi powód to trudności z eliminacją kosztów stałych – szczególnie na dojrzałych rynkach, gdzie wysoka, ale niezadowalająca dynamika spadku udziału gotówki nie pozwala na podjęcie decyzji np. o rezygnacji z umieszczania bankomatów w danym rejonie lub likwidacji fizycznych oddziałów banków w ogóle. Tutaj znajduje się Polska.

Trzeci powód wzrostu kosztów wynika ze wspomnianego wcześniej zwiększenia kosztów pracy, co również można podciągnąć pod trudne do wyeliminowania koszty stałe. Czy kasjer przypilnuje 100 tys. złotych, czy 50 tys. zł to trzeba zapłacić mu podobną stawkę, a czasem nawet wyższą, bo np. presja płacowa powoduje ogólny wzrost płac, chociaż teoretycznie ma on mniej pracy. Dodatkowo, gdy z rynku zaczynają znikać profesjonalne firmy zajmujące się np. przewozem gotówki, bo jest jej obiektywnie mniej, to tworzy się ekskluzywna nisza, która powoduje wzrost cen tego rodzaju usług. Nie zawsze możliwe jest redukowanie ich metodą in house. Polska częściowo również znajduje się w tym obszarze.

Skoro już postawiono diagnozę to czas na terapię

Strategia to zestaw działań taktycznych. W przypadku redukcji kosztów obsługi gotówkowej propozycje bazują na trzech kluczowych aspektach, które należałoby stosować równocześnie. Pierwszy dotyczy zastosowania Lean Managment. W dużym skrócie chodzi o poprawienie logistyki, w taki sposób by zoptymalizować procesy zarządzania gotówką. Napisać, że chodzi o redukcję kosztów to nic nie napisać. Rzecz w tym by tworzyć właściwą sieć dystrybucji opartą o analizę potrzeb.

Z analizy McKinseya wynika, że prawie połowa banków do prognozowania potrzeb gotówkowych wykorzystuje arkusze kalkulacyjne. Innymi słowy, tutaj problem stanowi dług technologiczny, który mógłby zostać szybko spłacony, gdyby zastosowano nowocześniejsze programy.

Kolejny krok to optymalizacja sieci dystrybucji należących do konkretnych banków. Czy naprawdę koniecznie trzeba stawiać trzy bankomaty różnych banków obok siebie?

Wydaje się, że te czasu już minęły, ale niestety wahadełko przechyla się w drugą stronę – outsourcing usług niekiedy prowadzi na manowce, bo w dłuższej perspektywie może doprowadzić do uzależnienia od dostawcy, który po osiągnięciu pewnego stopnia penetracji zacznie dyktować ceny. Zwłaszcza w sytuacji, gdy wszystkie banki w jednym momencie zdecydują się na outsourcing. I tutaj pojawia się krok trzeci – sharing economy, ale w bankowym wydaniu. Po prostu podzielić się obowiązkami w utrzymaniu sieci dystrybucji.

Współpraca układa się dobrze przy dystrybucji terminali płatniczych w ramach Polski Bezgotówkowej (chociaż tutaj bardziej agenci rozliczeniowi). Czemu zatem nie powielać tych mechanizmów? A co z tymi, którzy będą chcieli jechać na gapę? Brak litości… Być może.

Walka z gotówką wymaga współpracy w wielu obszarach

Sektor fintech skupia się na wyjadaniu wisienek na tych polach bitew z gotówką, gdzie najcięższą pracę wykonał sektor bankowy. Jednakże celem nie są miliony tylko miliardy oszczędności i tutaj potrzebna jest kooperacja podmiotów sektora finansowego, ale także działania publiczne. Pytanie tylko, czy państwo tak naprawdę chce z gotówki rezygnować, czy może akceptuje jej wady (szara strefa) z powodu niemocy w rozwiązywaniu pewnych problemów społecznych, których lepiej nie ruszać?


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

koszty-gotowki-to-nawet-10-kosztow-operacyjnych-bankow