Mit o samozatrudnieniu. Kto jest zmuszany do otwarcia firmy?

0
Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
#Fintech
Opublikowano: 12 kwietnia 2019 Aktualizacja: 9 maja 2019

Obecnie w Polsce rejestrowanych jest ponad 900 nowych działalności gospodarczych dziennie. Wbrew obiegowym opiniom skala zjawiska zmuszania pracowników do przejścia na własną działalność jest mniejsza niż się powszechnie wydaje. Ponadto prowadzenie własnej firmy przynosi „dwa razy więcej satysfakcji” niż praca na etacie i nie stoją za tym głównie zarobki – to podstawowe wnioski płynące z drugiej edycji badania „Indeks Przedsiębiorczości Tax Care”.

Obecnie na założenie własnej działalności gospodarczej decyduje się ok. 26 tys. osób miesięcznie. Na jedną zamkniętą mikrofirmę powstają dwie nowe. To rekordowo dobry wynik. Co skłania Polaków do samozatrudnienia? Z badania TaxCare wynika, że nie tylko pieniądze są motywacją, ale także satysfakcja z pracy. Osoby prowadzące działalność gospodarczą najbardziej doceniają wyzwania (36 proc) i komfort pracy (26 proc).

W przypadku osób pracujących na etacie aż 45 proc. pytanych respondentów wskazuje, że przede wszystkim ceni sobie unormowany czas pracy, możliwość wykonywania wyuczonego zawodu. O założeniu własnej firmy  w ciągu najbliższych 24 miesięcy myśli tylko 1,4% etatowców.

Mit samozatrudnienia

Jedną z powszechnych opinii dotyczących samozatrudnienia jest ten dotyczący zmuszania pracowników na umowach o pracę do zakładania działalności gospodarczej w celu optymalizacji kosztowej. Ostatnio temat ten nabrał rozgłosu za sprawą „testu na przedsiębiorcę”, który to ma być opracowywany przed ministerstwo finansów.

Z badania TaxCare wynika, że sytuacje zmuszania pracowników do przechodzenia na samozatrudnienie to rzadkość. Tylko 2 na 10 samozatrudnionych spotkało się z taką sugestią, a tylko 1 na 10 otrzymało od pracodawcy „propozycję nie do odrzucenia”.  Odsetek ten maleje wśród pracowników etatowych – tylko 7% spotkało się z taką sugestią, a jedynie 5% zostało postawionych w sytuacji bez wyboru.

Słowem mówimy o maksymalnie 10% przedsiębiorców (ok. 200 tys. osób w skali kraju), dla których decyzja o przejściu na działalność gospodarczą wynikała z presji pracodawcy. Z jednej strony obala to mit jakoby było to zjawisko powszechne dotyczące większości samozatrudnionych. Jednakże nie sposób pominąć faktu, że 10% to wcale nie jest tak mało i ten problem rzeczywiście istnieje – choć nie w takiej skali jak się uważa. Przynajmniej tak wynika z badania TaxCare, które specjalizuje się m.in. w prowadzeniu księgowości dla samozatrudnionych.

W raporcie czytamy, że przedsiębiorcy wystawiający fakturę jednej firmie są najbardziej zadowoloną grupą ze swojej pracy. Aż 2/3 z nich czuje się usatysfakcjonowana. To znacznie więcej niż w przypadku pracowników na etacie (25 proc. zadowolonych) i właścicieli „większych firm” (55 proc. zadowolonych).

Samozatrudnieni zapłacą wyższe podatki?

Niestety, w całej tej sprawie nie chodzi o poziom satysfakcji z pracy czy ochronę  osób „zmuszanych” do prowadzenia firmy wbrew ich woli, tylko o podatki i składki do ZUS-u. Resort finansów, w idealnym dla siebie scenariuszu, chciałby osiągnąć cel w postaci wyeliminowania z rynku pracy procederu optymalizacji podatkowo-składkowej poprzez przechodzenie na działalność gospodarczą. Zapewne licząc na to, że nie zmieni się przy tym liczba zatrudnionych ogółem.

Rząd specjalnie się z tym nie kryje – chociażby w zapowiedzi dotyczącej obniżenia klina podatkowego dla najmniej zarabiających etatowców, który prawdopodobnie będzie sfinansowany poprzez ustalenie nowych progów podatkowych dla osób osiągających najwyższe dochody. Minister Czerwińska w artykule opublikowanym w Dzienniku Gazecie Prawnej napisała, że zmniejszenie klina podatkowego można osiągnąć „wprowadzając większą progresję w przedziale dochodów z pracy między połową a 167 proc. średniego wynagrodzenia”. W teorii ma to zachęcić młodych do wchodzenia na rynek pracy. Cóż z tego, skoro zniechęci doświadczonych „etatoprzedsiębiorców”?

Czy to oznacza, że możemy spodziewać się zmian w podatku liniowym dla samozatrudnionych? A może pojawią się ograniczenia w ujmowaniu wydatków w kosztach prowadzenia działalności gospodarczej? Prawdopodobnie dojdzie do zmian, bo rząd ma spore plany w zwiększeniu transferów socjalnych. Samozatrudnieni na pewno nie mogą spać spokojnie, bo ostatecznie okaże się, że ich umowy b2b, z których jak widać są zadowoleni, faktycznie staną się śmieciowe. I większość zostanie na lodzie – z niższym dochodem netto i bez etatu. Czy podwyżka skompensuje obniżkę dla najmniej zarabiających etatowców… to zależy, kiedy rząd podniesie składkę zdrowotną.

Foto: Pixabay


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

mity-o-samozatrudnieniu-ilu-pracodawcow-zmusza-pracownikow-do-zakladania-firmy