Nowy iPhone 11 nie będzie rewolucją

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
#Apple#iPhone
Opublikowano: 28 sierpnia 2019, 23:01 Aktualizacja: 29 sierpnia 2019, 12:04

Już 11 generacja telefonu marki iPhone ma mieć potrójny aparat, lepsze Face ID, dopracowane ładowanie bezprzewodowe i matowe wykończenie tylnej obudowy. Rewolucji technologicznej nie będzie. Designerzy najbardziej przejmują się „notchem”, a prawda jest taka, że to nieistotny detal, o którym świat szybko zapomni.

Najwięcej przedpremierowych informacji ujawnił Bloomberg. Do oficjalnej konferencji Apple został już niecały miesiąc (prawdopodobnie wtorek 10 września) więc trudno spodziewać się, by do tego czasu coś uległo zmianie. Być może Apple ma jakiegoś asa w rękawie, ale najprawdopodobniej jedyne co nas zaskoczy to jeszcze większa bezpłciowość kolejnej serii iPhone’ów, gdzie w zasadzie jedyne odczuwalne emocje wzbudza horrendalnie wysoka cena. Za smartfona sygnowanego logiem Apple trzeba będzie zapłacić ok. 4,5 tys. zł.

Ale napisać, że Apple się kończy to byłby popis ignorancji. Zwłaszcza, że gigant z Cupertino niedawno zaprezentował Apple Card – to nie jest zwyczajnie mocne wejście, tylko brutalny atak zmierzający do przejęcia sektora należącego do banków.

Nie będzie 5G

Z przecieków wynika, że iPhone 11 nie będzie wyposażony w moduł 5G zatem tu można postawić kropkę i jeśli ktoś szuka w tym tekście opisu przełomowych innowacji od Apple, to może przestać czytać, bo ich tutaj nie znajdzie. Gdyby było odwrotnie, to moglibyśmy napisać, że to zapowiedź rewolucji, wyzwanie dla programistów i producentów sprzętów Internet of Things. Ale nie będzie 5G więc wprowadzane modyfikacje to detale, nic więcej.

Nowości w iPhonie to przede wszystkim potrójny aparat. Cały świat rozpisuje się nad ultranowoczesną technologią robienia zdjęć i obróbki materiałów video – tego oczekują użytkownicy, z których zasadnicza część nie może obejść się bez przeglądania Instagrama. Nowy aparat ma po prostu robić jeszcze ładniejsze zdjęcia oraz pozwalać na kręcenie ostrzejszych filmów, które będzie można poddać natychmiastowej obróbce. Wspomóc ma w tym oprogramowanie wykorzystujące sztuczną inteligencję. Niestety, AI w aparacie nie będzie inteligentne na tyle, by odradzić wysłanie głupiego zdjęcia do serwisu społecznościowego.

Efekty jakie zapewni potrójny aparat będą zachwycające, ale po kilku miesiącach przejdziemy nad nim do porządku dziennego i potraktujemy jako standard. W tej cenie to chyba lepiej zainwestować w solidnego bezlusterkowca – na dłuższą metę szpan będzie większy.

Notch – największy problem technologiczny XXI wieku

„Nowy iPhone wciąż będzie miał notcha!” – grzmią eksperci. Notch to powierzchnia na przednim ekranie gdzie umieszczany jest aparat, którym zazwyczaj robimy selfie. Zacne grono ekspertów uważa, że notche zaburzają wygląd przedniego ekranu, który nie powinien mieć żadnych wcięć. Dla wielu osób ukrycie notcha pod ekranem lub w innymi miejscu to wyzwanie technologiczne numer 1, któremu poświęcono tysiące publikacji i artykułów napisanych w każdym języku świata. Szkoda, że z równym zapałem nie próbujemy rozwiązać bardziej palących problemów na świecie, ale wygląda na to, że priorytety zamożniejszych społeczeństw mają niewiele wspólnego z racjonalnością niezależnie od szerokości geograficznej.

Kolejna kwestia to matowa tylna obudowa. W obecnie dostępnych modelach część tylna jest błyszcząca. Najwyraźniej designerzy w końcu dostrzegli, że przeciętny użytkownik nie korzysta ze smartfona w białych jedwabnych rękawiczkach i postanowili wyjść naprzeciw tłustym odciskom palców, które nie pasują do sprzętu za 5 tys. zł. Ponadto telefon lepiej ma radzić sobie z upadkami tak jakby dla posiadacza iPhone’a lekkie pęknięcie było bardziej akceptowalne od mniej lekkiego pęknięcia.

FaceID ma efektywniej rozpoznawać twarz użytkownika – z różnych kątów. Z jednej strony jest to imponujące, a z drugiej przeraża. Poprawiona zostanie wodoszczelność. Być może kiedyś Apple udostępni fanom możliwość suszenia przemokłego telefonu w mikrofalówce, ale na razie odradzam tych praktyk. Chyba, że będziemy chcieli zmniejszyć wydajność Face ID. Trzy minuty powinny wystarczyć…

Z dobrych wiadomości to zapowiedź wypuszczenia na rynek nowych tańszych iPadów z przeznaczeniem do szkół. iPady akurat są fajne – gdyby zależało nam na rozwoju i edukacji narodowej to już dawno dzieciaki nosiłyby do szkół lekkie torby z tabletami, a nie dźwigały tony papierów.

Autor jest użytkownikiem iPhone’a. Ostatni telefon z Androidem zniszczył przechodząc przez bramkę w metrze w 2017 roku. Od tego czasu korzysta ze smartfonów Apple, które zalał, utopił i stłukł łącznie 4 razy.

PRZEJDŹ DO SKLEPU APPLE I CIESZ SIĘ NAJWYŻSZEJ JAKOŚCI SPRZĘTEM


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

nowy-iphone-11-nie-bedzie-rewolucja