1 października 2018, 09:00:BlockchainTech Congress - The Westin Warsaw Hotel, Al. Jana Pawła II 21, 00-854 Warszawa

O tym jak sobie radzić w Państwie Środka…

Pożyczki peer-to-peer (P2P) to model, w którym pożyczkodawca i pożyczkobiorca kontaktują się bezpośrednio. Dzięki systemowi P2P pieniądze mogą przepłynąć bezpośrednio pomijając kanały bankowe. Pożyczki społecznościowe – bo tak też są nazywane – cieszą się coraz większą popularnością i są jednym z kół zamachowych FinTechu.

Popularność pożyczek P2P osiąga swoje apogeum w krajach azjatyckich – szczególnie w Chinach. W Państwie Środka system bankowy mocno kuleje, dlatego też FinTech kwitnie tam jak grzyby (ryż??) po deszczu.

Zapraszamy na rozmowę z Gregorym Gibbem, dyrektorem generalnym Lufax –http://www.wsj.com/articles/chinese-online-lender-lufax-gears-up-for-hong-kong-ipo-1472032867 jednej z największych platform pożyczek peer-to-peer na świecie. Główna siedziba firmy mieści się w Szanghaju. Niedawno o firmie Gregorego Gibba pisał Wall Street Journal – artykuł dotyczył podbijania hongkońskiego rynku.

Poniższa rozmowa została przeprowadzona przez CFA Institute – firmę zrzeszającą globalnych inwestorów.

Czytaj także: Spłata pożyczki przez telefon? To już możliwe dzięki kodom BLIK

„Chiny, Indie, Indonezja…”

CFA: Jakby Pan zdefiniował biznes P2P?

Gregory Gibbs: Myślimy o P2P jako połączeniu online pomiędzy pożyczkobiorcą i inwestorem – eliminującym pośredników. Rzeczywistość wygląda jednak nieco inaczej…Zawsze potrzebny jest ktoś, kto określi Twoją zdolność kredytową czy też szanse powodzenia Twojego biznesu.

Często żartuje sobie z bankierami mówiąc – Jeśli chcecie zostać największą firmą P2P na świecie, powinniście zebrać wszystkie dane od firm obsługujących karty płatnicze i umieścić je na osobnej platformie. Wtedy macie dane i wiecie kim są pożyczający. Bez problemu możecie zająć się pożyczkami społecznościowymi.

Tak na marginesie pragnę zaznaczyć, że zaczynaliśmy jako firma oferująca pożyczki P2P, teraz stanowi to gdzieś 10% naszych obrotów.

CFA: Czy pożyczki społecznościowe to wystarczająco duży rynek, aby instytucje finansowe poważnie myślały o jego podbiciu?

GG: Wielkość rynku waha się w zależności od lokalizacji. W USA został on już dawno zdominowany przez banki. Firmy pokroju Lending Club działają od około 9 lat, jednak wciąż jakoś specjalnie się nie rozrosły.

Jeżeli jednak rzucisz okiem na Indie, Indonezje czy Chiny…Tam otwierają się przed Tobą ogromne możliwości. Zapotrzebowanie na pożyczki jest tam ogromne, a systemy bankowe raczej słabo rozwinięte. W Państwie Środka dominują banki korporacyjne – w Chinach takie instytucje stanowią około 80%-90% wszystkich banków.

Zatem w wyżej wymienionych krajach rynek pożyczek społecznościowych aż prosi się o zawojowanie, ponieważ wielcy gracze nie garną się do zagospodarowania tej niszy. Nie da się więc odpowiedzieć jednoznacznie na Pana pytanie.

CFA: Słuchając Pana wydaje się, że P2P może zdominować rynki takie jak Chiny, jeżeli tylko przyjdzie im na to ochota?

GG: Rynek peer-to-peer w Chinach to prawie 100 mld USD, jeżeli chodzi o kwoty pożyczek. Jest to niesamowita liczba. Stwierdzenie, że w przeciągu 7-10 lat rynek ten osiągnie obrotu rzędu kilku bilionów USD nie będzie zatem szczególnym nadużyciem.

Czytaj także: Już 1/4 użytkowników woli FinTechy od banków

„Bankom się to nie opłaca”

CFA: Więc dlaczego banki nie wchodzą w P2P?

GG: Nie ma absolutnie żadnych przeciwwskazań dla banków, aby rozwijać się w tym kierunku. Tylko dlaczego banki miałyby to robić?

Prawdziwym problemem jest to, że przechodząc z wypracowanego, tradycyjnego modelu w model P2P traci się sporo zysków. Twoja stopa zwrotu z aktywów (ROA) pójdzie w dół i tak samo sytuacja wygląda ze wskaźnikiem rentowności kapitału własnego (ROE). I dopóki nie będziesz w stanie zbudować biznesu opartego o peer-to-peer, który będzie wystarczająco duży aby nadrobić sobie wyżej wymienione straty, dyrektorzy generalni banków nie będą skorzy do zmian.

To jest ten przypadek, w którym rynki kapitałowe nie traktują sprawiedliwie startupów i już ukształtowanych instytucji. Banką zdecydowanie nie w smak jest przechodzenie przez 2-3 lata utraty zysków, aby przeorientować się na model P2P.

Czytaj także: Te FinTechy pomogą Ci zaoszczędzić na święta

CFA: P2P to obszar, w którym widzimy chyba największe możliwości dla startupów FinTechowych, właśnie z tego powodu, o którym Pan mówił – ponieważ banki nie są zainteresowane rozpoczynaniem takiej działalności.

GG: Opowiem Panu dowcip… Będzie to prawdziwa historia, która ukazuje ten problem. Jakiś rok temu odwiedzili nas przedstawiciele Wielkiej Czwórki australijskich banków. Było ich około 12-stu i robili sobie wycieczkę po Chinach. Odwiedzili nas z pytaniem o nasz model biznesowy, naszą platformę i technologię z jakiej korzystamy. I dopiero na końcu cel ich wizyty stał się jasny…Zapytali: „ A tak przy okazji…Nie myśleliście nigdy o rozkręceniu swojej działalności w Australii?”.

„Zapraszamy Was w odwiedziny. Możecie zobaczyć plaże, podziwiać widoki, zabawić się…Ale proszę abyście nie przyjeżdżali do Australii w celu otwarcia tam swojej filii”.

I pomyślałem sobie wtedy, że właśnie dlatego startupy mają szansę. Instytucje liczą, że nie przybędziecie i czekają… A podczas gdy czekają, startupy rosną w siłę. Gdy banki postanawiają działać, zazwyczaj jest już za późno.

CFA: Myśli Pan, że gdy skala biznesu się rozrośnie, to wtedy banki będą bardziej zainteresowane P2P?

Niektóre pewnie tak. Część z nich stworzy własne platformy, ale większość pewnie zaczeka i kupi już gotowe rozwiązania od zaufanych startupów.

/RT