Petro oficjalną walutą Wenezueli. Tonący brzytwy się chwyta?

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#Fintech
Opublikowano: 21 sierpnia 2018, 12:25 Aktualizacja: 21 lutego 2019, 21:24

Wenezuela pogrąża się w coraz większym chaosie w związku z hiperinflacją i innymi problemami ekonomicznymi. W kraju brakuje produktów pierwszej potrzeby, a cena Big Maca w McDonald’s praktycznie dorównuje minimalnej pensji. Między innymi dlatego prezydent Maduro postanowił podjąć radykalne kroki. 20 sierpnia w kraju rozpoczęła się denominacja, a kryptowaluta Petro została oficjalnie uznana za środek płatniczy.

Obowiązującego do tej pory boliwara zastąpił suwerenny boliwar (Bolivar Soberano), a pensja minimalna została podniesiona z 1 do 30 dolarów. Natomiast kryptowaluta Petro stała się drugą oficjalną walutą kraju, a jej kurs będzie powiązany z ceną baryłki ropy – na początku roku za jeden token trzeba było zapłacić około 60 USD. Niewykluczone, że Petro będzie służyło także do wypłacania wynagrodzeń. Pełną dokumentacje na temat funkcjonowania Petro można znaleźć tutaj.

Sankcje USA i inflacja na poziomie 1 000 000%…

Tyle teorii, a co z praktyką? Problemy Wenezueli wynikają między innymi z amerykańskich sankcji, które uniemożliwiają transfery pieniężne za pośrednictwem największych światowych banków. Z tego powodu Maduro i jego współpracownicy zostali odcięci od świata, a ratunkiem na taki stan rzeczy miała być kryptowaluta Petro. Niestety, w marcu 2018 roku Stany Zjednoczone zakazały handlu wenezuelskimi tokenami, co pokrzyżowało plany prezydenta.

Maduro postanowił zatem wykorzystać Petro do uzdrowienia krajowej gospodarki, ale większość ekspertów jest zgodna, że to jedynie zabieg propagandowy. Według statystyk Międzynarodowego Funduszu Walutowego hiperinflacja w Wenezueli osiągnęła poziom 40 tys. procent, a do końca roku może wzrosnąć nawet do 1 miliona procent… MFW porównuje obecną sytuację kraju ze stolicą w Caracas do położenia, w którym znalazły się Niemcy po I wojnie światowej i Zimbabwe na początku XXI wieku.

Wenezuelczycy masowo uciekają z kraju. Kryptowaluta Petro ich nie powstrzyma

Warto przypomnieć, że Wenezuela posiada największe złoża ropy naftowej na świecie i to właśnie w „czarnym złocie” prezydent Maduro upatrywał ratunku. Lewicowa opozycja zarzuca mu jednak, że wykorzystywanie rezerw ropy do emisji długów jest niezgodne z prawem. Poza tym w wątpliwość poddaje się także podniesienie płacy minimalnej, co najprawdopodobniej doprowadzi do upadku dziesiątek firm i lawinowego wzrostu bezrobocia – przedsiębiorcy nie będą mieli z czego wypłacać wyższych wynagrodzeń.

Patrząc na to co dzieje się w Wenezueli, nie można wróżyć Petro świetlanej przyszłości. Kryptowaluta nie jest obecna na żadnej giełdzie wymiany i nie wiadomo ile sztuk znajduje się w obiegu. Gwoździem do trumny dla Petro będzie najprawdopodobniej zakaz handlu nałożony przez władzę USA.

W samej Wenezueli kryptowaluty cieszą się dużą popularnością, a w ostatnich miesiącach stały się ratunkiem przed szalejącą hiperinflacją. Pomimo tego obywatele nie są zadowoleni z decyzji Nicolasa Maduro, czyli powiązania suwerennego boliwara z Petro.  W opinii znacznej części Wenezuelczyków może to doprowadzić do dewaluacji kapitału pozostawionego w kraju z uwagi na ogromne wahania kursów kryptowalut. Z powodu kryzysu ekonomicznego i humanitarnego wiele osób próbuje opuszczać kraj, a sąsiedzi Wenezueli zaostrzają kontrole graniczne. Na razie na takie ruchy zdecydowały się Peru i Ekwador.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

petro-oficjalna-waluta-wenezueli-tonacy-brzytwy-sie-chwyta