Po co korzystać z iPhone’ów, skoro są Samsungi?

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#iPhone#Samsung
Opublikowano: 17 sierpnia 2018 Aktualizacja: 7 maja 2019

Prezydent Turcji Recep Erdogan wezwał obywateli do bojkotu sprzętu produkowanego w Stanach Zjednoczonych. „Zamiast iPhone’ów można korzystać z Samsungów” – mówi Erdogan.

Turecki prezydent chce, aby obywatele Turcji przestali kupować amerykański sprzęt i zwrócili się w stronę lokalnych produktów (albo chociaż tych produkowanych poza USA). Pozornie może się wydawać, że chodzi o ratowanie lokalnej gospodarki, ale jest to przede wszystkim zabieg propagandowy, mający nastawić obywateli Turcji przeciwko USA.

Erdogan podąża ścieżką Maduro. Czy Turcja podzieli los Wenezueli?

– Każdy produkt, który kupujemy z zewnątrz w zagranicznej walucie, będziemy produkować w Turcji i sprzedawać za granicą. Będziemy bojkotować elektronikę z USA – mówił Erdogan.

Prezydent wspomniał o Apple, sugerując, że osoby posiadające iPhone’y mogą je przecież zamienić na Samsungi. Dodatkowo Erdogan mówił o tureckiej firmie Vestel, która produkuje smartfony Venus – zdaniem tureckiego prezydenta to także ma być alternatywa dla sprzętu Apple. Prezydent nie wykluczył nawet całkowitego zakazu sprzedaży iPhone’ów w Turcji. „Musimy zaoferować lepsze produkty, niż te, które importujemy z USA” – mówił Erdogan.

Nie zamierzamy nawet wchodzić w dyskusję na temat wyższości iPhone’ów nad smartfonami Samsunga, ale szczerze wątpimy żeby Turcy porzucili smartfony z nadgryzionym jabłkiem na rzecz rodzimych produktów. Wydaje się, że Recep Erdogan podążą niebezpieczną drogą, która może skończyć się podobnie jak ścieżka obrana przez wenezuelskiego prezydenta Nicolasa Maduro. Kraj ze stolicą w Caracas stał się bankrutem, inflacja osiągnęła szczyty absurdu, a w kraju brakuje produktów pierwszej potrzeby. Więcej o sytuacji w Wenezueli można przeczytać tutaj – Jak reżim manipuluje wyborcami i funduje światu paliwowy kryzys.

Turcja na równi pochyłej

Coraz bardziej agresywna retoryka Erdogana ma zapewne związek z coraz gorszą sytuacją gospodarczą Turcji, której waluta odnotowuje rekordowe spadki. Negatywnie na kurs liry wpływa zarówno konflikt na linii Waszyngton – Ankara, jak i nie najlepsze zarządzanie krajową gospodarką.

Żeby zobrazować upadek tureckiej waluty przypomnijmy – niecały rok temu za euro trzeba było płacić około 4,2 liry (mniej więcej tyle samo co za euro wyrażone w złotym). W marcu przekroczona została granica 4,70 liry. Pod koniec maja sforsowana został poziom 5,50, a na początku tego tygodnia 6,00. Dziś natomiast w kulminacyjnym momencie przeceny została osiągnięta wartość 7,20. W niecały rok więc euro wyrażone w lirze zdrożało 70 proc. Więcej na temat sytuacji tureckiej waluty można przeczytać tutaj – Rynki grają na lirze. Turcy pod walutową wodą.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

po-co-korzystac-z-iphoneow-skoro-sa-samsungi