23 października 2017, 18:00:Start Jerusalem - Mindspace Hala Koszyki, ul. Koszykowa 61, Warszawa

Polska Dolina Krzemowa – czy możemy stać się centrum innowacji w Europie Środkowo-Wschodniej?

O polskiej Dolinie Krzemowej dyskutuje się już od dawna. Czy takie technopolis ma szansę powstać naprawdę? Czy nad Wisłą jest dla niego odpowiednie miejsce? Nasi politycy są przekonani, że tak i wielokrotnie powtarzają, że Polska ma zamiar stać się pionierem innowacji w Europie Środkowo–Wschodniej.

Jednym z głównych orędowników takiego pomysłu jest minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki. Wspominał on o tym podczas warszawskiego FutureTech Congress – zdaniem wicepremiera Polska ma szansę stać się drugim Izraelem. Kraj ten jeszcze niedawno opierał swoją gospodarkę na rolnictwie, a teraz jest jednym z największych eksporterów nowoczesnych technologii na świecie.

Czytaj także: Mateusz Morawiecki – innowacje powstają we współpracy z państwem

Dolina Krzemowa to bardzo modny temat na całym świecie – serial „Silicon Valley” bije rekordy popularności, a pokazywane w nim historie w ciekawy sposób oddają trudy życia startupowca w zagłębiu innowacji, czyli takich miastach jak Palo Alto, San Jose, Mountain View, Cupertino, Menlo Park, Santa Clara czy Fremont.

Nie ma co się dziwić, że każdy chce się wzorować na Dolinie Krzemowej, ponieważ to właśnie tam urosły takie firmy jak Google, Tesla, PayPal czy Apple. To tam ściągają największe umysły technologiczne z całego świata – tam swoją karierę zaczynał Elon Musk i słynna PayPal Mafia, która przyczyniła się do powstania takich firm jak wspomniana Tesla, SpaceX, YouTube, czy Linkedin.

Lokalizacja Doliny Krzemowej w Zatoce San Francisco.

W Dolinie Krzemowej swoje siedziby mają niemal wszystkie największe przedsiębiorstwa na świecie – Microsoft, Facebook, czy Amazon. Powstaje jednak pytanie, czy taki twór da się odtworzyć w innym miejscu? Zagraniczne przykłady pokazują, że nie zawsze.

Wywiad dla Fintek.pl: Paweł Bułgaryn, Ministerstwo Finansów – ułatwiamy życie FinTechom

Jak NIE odtwarzać Doliny Krzemowej?

Przykład jak nie odtwarzać Doliny Krzemowej możemy wziąć od braci ze wschodu. Rosyjskie Skolkovo to wieś nieopodal Moskwy, która zapragnęła stać się bratem bliźniakiem Silicon Valley. Centrum działa od 2009 roku, jednak efekty są dalekie od spodziewanych. Główny problem można zdiagnozować w braku startupowej kultury w kraju rządzonym przez Władimira Putina.

Czy w Polsce wspomniana kultura jest rozwinięta na tyle, by warto było tworzyć nadwiślańską technopolie? Ciężko powiedzieć, jednak wydaje się, że na tym polu znajdujemy się w lepszej sytuacji niż Rosjanie.

Młodych-zdolnych w Polsce nie brakuje. Startupów powstaje całkiem sporo, a zgodnie z raportem serwisu MamStartup.org w 2015 roku działało ich w Polsce prawie 2,5 tysiąca. Teraz ta liczba jest pewnie jeszcze większa.

Problemem są jednak pieniądze. O ile amerykańsku Uncle Sam mógł wesprzeć rozwój innowacji, o tyle nasz budżet na to nie pozwala. Oczywiście można liczyć na aniołów biznesu lub po prostu zagranicznych inwestorów, jednak jak mówi stare przysłowie „umiesz liczyć, licz na siebie”.

Czytaj także: Bankomaty mogą być niebezpieczne. W jednym z nich utknął człowiek

Wymyślmy coś swojego – Vistula Valley of Innovation

Mapa innowacyjności Polski.
Powyżej mapa przedstawiająca poziom potencjału innowacyjnego regionów Polski – z badania „Indeks Millennium – Potencjał Innowacyjności Regionów 2017”. Na czele Mazowsze (dzięki Warszawie), Małopolska i Dolny Śląsk.

Co zrobić żeby nie skończyć jak rosyjskie Skolkovo? Przede wszystkim dalej rozwijać polską scenę startupową i podsycać w młodych ludziach płomień innowacji. Powodem sukcesu Doliny Krzemowej są ludzie i ich pomysły, a nie specyfika danego miejsca. Trzeba zatem rozwijać kulturę startupową i stworzyć miejsce, gdzie ludzie z głowami pełnymi pomysłów będą mogli pracować nad swoimi rozwiązaniami – najlepiej w sąsiedztwie innych innowatorów.

Powinniśmy wymyśleć też chwytliwą nazwę takiego miejsca. Nasza propozycja to Vistula Valley of Innovation, czyli Wiślańska Dolina Innowacji. Korzystne regulacje, baza utalentowanych ludzi z Polski i dobry marketing mają szansę przyciągnąć do naszego kraju kreatywnych ludzi z całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Czytaj także: Korea Północna też chce mieć swoją Dolinę Krzemową

W naszej opinii polskie technopolis powinno powstać w okolicy Warszawy, chociaż niewykluczone, że inne miejsce również zda egzamin. Innym kandydatem może być Górny Śląsk. Swoje siedziby mają tam takie firmy jak General Motors, Fiat czy Isuzu. Może następny w kolejce będzie Microsoft, Apple albo IBM?

W regionie Górnego Śląska wytwarza się około 14% polskiego PKB, a w okolicy mieści się 25 wyższych uczelni. Politechnika Śląska czy Uniwersytet Śląski cieszą się wysoką renomą na całym świecie. Dodatkowo ta część Śląska ma szansę na przyciągnięcie inwestycji z Unii Europejskiej, gdyż szczególnie wspiera ona restrukturyzację i przekształcanie tradycyjnego przemysłu.

Dolina Krzemowa w okolicach San Francisco sprawia, że Kalifornia wyprzedziła Francję i stała się szóstą największą gospodarką świata. To pokazuje, że warto inwestować w jej rozwój – czy to w okolicach Warszawy, czy na Śląsku. Polski rynek FinTech wart jest już 860 mln euro, a młodzi polscy przedsiębiorcy są cenieni na całym świecie. Wydaje się zatem, że baza już jest, teraz należy przekuć słowa w czyny i naprawdę stać się centrum technologicznym Europy Środkowo-Wschodniej.

Poniżej przedstawiamy infografikę, którą przygotowaliśmy wspólnie z serwisem Loando. Zobaczcie jak liczby przemawiają za polską Doliną Krzemową. Nasze innowacyjne społeczeństwo może okazać się kołem zamachowym takiej inicjatywy.

Infografika Loando i Fintek.pl - Polska Dolina Krzemowa.

/Rafał Tomaszewski

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone