Rezygnacja z PPK wymaga 7 podpisów

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
#Prawo
Opublikowano: 24 marca 2019, 20:13 Aktualizacja: 28 kwietnia 2019, 15:16

PPK są tak dobrym interesem dla Polaków, że deklaracja rezygnacji to tylko zbędna formalność, z której przecież nikt nie będzie korzystać. Zatem w jakim celu wymagane jest złożenie aż 7 odrębnych podpisów jeden pod drugim i podania 7 różnych danych identyfikujących obywatela. Można wręcz odnieść wrażenie, że projektodawcy chcieliby maksymalnie utrudnić rezygnację z PPK. Bo jak inaczej to wyjaśnić?

W tym miejscu znajdziecie link do projektu rozporządzenia określającego wzór Deklaracji rezygnacji z dokonywania wpłat do pracowniczego planu kapitałowego. Wzór to 3-stronnicowy dokument, gdzie osoba, która nie chce korzystać z „korzyści płynących z PPK”, musi podać takie dane osobowe jak imię, nazwisko, adres zamieszkania, adres e-mail (po co?), adres telefonu (po co?), numer PESEL oraz serię i numer dowodu tożsamości. Ponadto należy podać nazwę, adres i numer NIP firmy. Metryczka z danymi jest nazbyt rozbudowana – wydaje się, że wystarczyłoby podać imię, nazwisko i PESEL, a adres zamieszkania – opcjonalnie.

Zaskakujące jest to, że UODO nie zgłosiło uwag do projektu wzoru, a łatwo sobie wyobrazić, że w tym kształcie np. po ewentualnym wycieku danych zawartych w deklaracjach przestępcy mieliby cenny materiał do poważnych wyłudzeń (np. 7 wzorów podpisów).

Aż 6 oświadczeń, by zrezygnować z PPK

Na kolejnych stronach mamy aż 6 oświadczeń, z których każde wymaga złożenia osobnego podpisu i podania daty. Nie wydaje się to być przypadkiem. W zamyśle autorów najwyraźniej było niejako psychologiczne wymuszenie dokładnego zapoznania się z treścią deklaracji, czyli np. z takim sformułowaniem jak:

  • „(…) W związku z powyższym świadomie rezygnuję z możliwości uzyskiwania regularnych korzyści finansowych, które przysługują uczestnikom PPK, w tym rezygnuję z:
  • Otrzymania wpłaty powitalnej w wysokości 250 zł, należnej uczestnikom PPK*. (…)
  • (…) Otrzymywania dopłat rocznych w wysokości 240 zł, należnych uczestnikom PPK. (…)
  • (…) Otrzymywania wpłat podstawowych finansowanych przez podmiot zatrudniający wskazany w pkt 2, w wysokości co najmniej 1,5 % mojego wynagrodzenia miesięcznego. (…)”.

Na koniec trzeba podpisać się po raz siódmy. Informacja o konieczności wypełnienia deklaracji WIELKIMI LITERAMI znajduje się – a jakże – na końcu dokumentu.

Czy ktoś rozsądny mógłby zrezygnować z takich korzyści?

Szkoda, że nie dopisano stwierdzenia, że deklarujący „świadomie rezygnuje z niekorzyści wynikające z obniżenia wynagrodzenia netto na rzecz składek do PPK, które pojawi się po ich uruchomieniu„. O przyszłych korzyściach korzystania z PPK najlepiej świadczy kalkulator, którego pierwsza wersja w zasadzie nie pozostawiała wątpliwości, że PPK to rozwiązanie wszystkich problemów emerytalnych – kłopot w tym, że nie za bardzo można było zmienić zakładaną roczną stopę zwrotu, którą ustalono na sztywne 3,5%, czyli całkiem wysoko. Obecnie można już zmienić tę wartość na niższą, chociaż wciąż domyślny zapis to 3,5%.

Czy PPK będzie korzystne? Tu zebraliśmy opinie ekonomistów i pisząc najkrócej – zdania są podzielone. Fakt, że program jest co prawda dobrowolny, ale polega na automatycznym zapisie, nie czyni go wiarygodniejszym.

Innymi słowy, deklarujący odstąpienie od PPK musi złożyć podpis pod każdą „korzyścią”, z której rezygnuje. Musi podać też datę, co jest dodatkowym świadomym utrudnieniem, bo na koniec deklaracji również należy ją wpisać. Zapewne, w przypadku braku jej dodania lub wpisania różnych terminów, deklaracja okaże się nieważna. W sumie należy podać datę i podpis aż 7-krotnie. Łatwo coś przeoczyć, popełnić błąd – a to czyni deklarację nieważną. Biurokratyzm w czystej formie.

A w sumie wystarczyłoby zwykłe oświadczenie lub stworzenie listy robinsona, gdzie mógłby się zarejestrować każdy kto nie chce być uczestnikiem PPK (bo np. nie zamierza mieszkać w Polsce). Mogłaby to być dodatkowa funkcjonalność serwisu mojePPK, którego budżet w pierwszym roku działania ma wynieść 26 mln zł. W ten sposób pracodawcom zaoszczędzono by papierkowej roboty i masy błędów z tym związanych, a pracownikom – niepotrzebnego stresu i w zasadzie upokorzenia, bo każdy kto wypełnia tę deklarację może się poczuć jak głupek, który świadomie rezygnuje z „darmowego prezentu od państwa”.

Projekt wzoru spotkał się z krytyką m.in. Rzecznika Finansowego, Business Centre Club, Pracodawców RP, Lewiatana, Solidarności, UKNF, Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami oraz MON i MPiT.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

rezygnacja-z-ppk-wymaga-6-podpisow