Robinhood wart już prawie 6 miliardów dolarów

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#Robinhood
Opublikowano: 16 marca 2018 Aktualizacja: 20 maja 2019

Wycena platformy inwestycyjnej Robinhood ma osiągnąć poziom 5,6 miliardów dolarów. Wszystko za sprawą zbliżającego się dofinansowania ze strony DST Global.

DST Global zainwestowało w Robinhood 110 milionów dolarów już w kwietniu 2017 roku. Wtedy wycena przekroczyła 1 miliard USD. Teraz DST Global planuje kolejną inwestycję o wartości 350 milionów dolarów – donosi Wall Street Journal.

W przeliczeniu na złotówki Robinhood może osiągnąć wartość 19 miliardów złotych. Dla porównania Orlen wart jest 40 miliardów, Lotos 10 miliardów, a PKO Bank Polski 55 miliardów złotych… To całkiem nieźle jak na startup działający od 2013 roku.

Czytaj także: Komisja Europejska tworzy laboratorium fintech

Robinhood zdobywa rynek USA

Robinhood zdobywa rynek USA i jest już wart 5,6 miliarda dolarów.

Robinhood to amerykańska internetowa platforma inwestycyjna, która umożliwia zakup akcji bez konieczności ponoszenia wysokich kosztów prowizyjnych. Za jej pomocą można także kupować i sprzedawać kryptowaluty Bitcoin i Ethereum – na razie tylko w Stanach Zjednoczonych. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj – Robinhood – handel kryptowalutami za darmo.

Aplikacja działa od 2015 roku i jest dostępna dla osób mieszkających w USA – zarówno na Androida, jak i iOS-a. Robinhood ma już ponad 4 miliony klientów. Wzrost nowych użytkowników przyśpieszyło zwrócenie się w stronę kryptowalut i zaoferowanie inwestycji bez prowizji. Dla porównania prowizje dla handlarzy BTC na popularnej giełdzie Coinbase sięgają nawet 4%.

Założyciele Robinhooda – Vlat Tenev i Baiju Bhatt doszli do wniosku, że prowizje za zakup akcji to swojego rodzaju podatek – opłata za usługę, która pomimo, że w ostatnich latach wyraźnie zmalała, wciąż jest zbyt wysoka. Oczywiście w aplikacji można wykupić usługę premium, a jej koszt to 6 dolarów miesięcznie.

Czytaj także: Chcesz się nauczyć klingońskiego? Teraz masz szansę

Robinhood – aplikacja dla młodych inwestorów

Robinhood nie okrada bogatych, ale stanowi duże zagrożenie dla odrobinę zbyt skostniałych instytucji. Skomplikowane programy oferowane przez „stare” domy maklerskie i banki ustępują fintechom na polu tworzeniu prostych i funkcjonalnych platform inwestycyjnych.

To nie jest pierwsza tego typu aplikacja, ale wyróżnia ją wyjątkowa prostota w obsłudze. To właśnie ona może podlegać krytyce, bo w aplikacji próżno szukać zaawansowanych narzędzi analitycznych. Niemniej aplikacja nie jest skierowana do starych wyjadaczy tylko do młodych inwestorów, którzy chcieliby kupić akcje swoich ulubionych spółek, z których produktów korzystają na co dzień. Średnia wieku użytkowników Robinhooda to około 30 lat.

Na rynku pojawiło się już kilku graczy, którzy w zamian z minimalne prowizje oferują dostęp do światowych rynków kapitałowych – np. eToro. W Polsce duży sprzeciw m.in. środowisk maklerskich wzbudziło pojawienie się Degiro. Nie zmienia to faktu, że ryzyka istnieją i rynek ten wymaga ciągłej kontroli. Niemniej nadzór w istocie nie jest po to by chronić stare modele biznesowe i układy tylko uczestników rynku (w naszej opinii także przed wysokimi prowizjami).


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

robinhood-wart-prawie-6-miliardow-dolarow