Robodoradcy mogą liczyć na większy „luz”, ale bez licencji ani rusz

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#Fintech
Opublikowano: 22 czerwca 2018 Aktualizacja: 21 lutego 2019

Zbudowanie portfela inwestycyjnego staje się coraz łatwiejsze, a wszystko przez wykorzystanie sztucznej inteligencji. Teraz to automaty wybierają akcje i fundusze, w które zainwestuje klient.

Wystarczy, że inwestor wypełni stosowną ankietę na stronie internetowej, a na jej podstawie robo-doradca ułoży plany inwestycyjne oparte na algorytmach i wzorach matematycznych. Po ich zatwierdzeniu przez klienta, robot sam zainwestuje jego pieniądze. Niestety (a może właśnie nie), ale okazuje się, że przepisy nie nadążają za postępem technologicznym.

Robo-doradcy w inwestowaniu – bez licencji się nie obejdzie

Firmy świadczące usługi robo-doradztwa inwestycyjnego w Polsce, wciąż muszą szkolić zespół i uzyskać licencję, pomimo, że całą pracę wykonuje algorytm bez ingerencji człowieka.

– Należy pamiętać, że świadczenie usług z wykorzystaniem technologii, która pozwala zastąpić człowieka w wykonaniu niektórych czynności, nie powoduje zmiany kwalifikacji prawnej danej czynności. Dlatego też robo-doradztwo, polegające na przygotowywaniu w oparciu o potrzeby i sytuację klienta i przekazywaniu mu pisemnej (obejmuje również formy elektroniczne) lub ustnej rekomendacji (…) jest doradztwem inwestycyjnym, o którym mowa w art. 69 ust. 2 pkt 5 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, czyli stanowi działalność maklerską – czytamy na stronie KNF.

W stanowisku KNF mowa o rekomendacjach dotyczących:

  • kupna, sprzedaży, subskrypcji, wymiany, wykonania lub wykupu określonych instrumentów finansowych albo powstrzymania się od zawarcia transakcji dotyczącej tych instrumentów;
  • wykonania lub powstrzymania się od wykonania uprawnień wynikających z określonego instrumentu finansowego do zakupu, sprzedaży, subskrypcji, wymiany, wykonania lub wykupu instrumentu finansowego.

Z informacji uzyskanych przez Fintek.pl wynika, że stanowisko nadzorcy prędko się nie zmieni. Na razie nie ma mowy, aby Komisja Nadzoru Finansowego zniosła obowiązek licencyjny dla robo-doradztwa inwestycyjnego. Możliwe, że nieco złagodzone zostaną wymogi wobec kadry. Dla Komisji Nadzoru Finansowego ma to znaczenie i być może piaskownica regulacyjna będzie tutaj odpowiedzią na odformalizowanie pewnych obowiązków, ale licencje na pewno zostaną.

Zgodnie z badaniem „Finansowy Barometr ING” z 2017 roku, co trzeci Polak pozwoliłby maszynie na podejmowanie decyzji inwestycyjnych, pod warunkiem że miałby ostateczne słowo przy ich akceptacji Natomiast według prognozy Business Insider Inteligence w 2020 roku firmy doradztwa inwestycyjnego oparte o sztuczną inteligencję będą dysponować 8 bilionami dolarów w aktywach klientów, co będzie stanowiło około 10% światowego rynku.

Więcej informacji na temat planów Komisji Nadzoru Finansowego można przeczytać w wywiadzie z dyrektorem Departamentu Innowacji Finansowych FinTech Arturem Granickim. W rozmowie między innymi o wymogach licencyjnych dla fintechów, regulacyjnej piaskownicy i nie tylko.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

robo-doradcy-inwestowaniu-licencji-obejdzie