Roboty opanowują niemiecki rynek

dr Mirosław Ciesielski
dr Mirosław Ciesielski
#Fintech
Opublikowano: 20 marca 2018 Aktualizacja: 23 lutego 2019

Firmy zautomatyzowanego doradztwa inwestycyjnego zwane robodoradcami nie są szczególnie popularne w Europie. Tu najbardziej pod tym względem aktywne są rynki brytyjski i niemiecki.

Światowym liderem są Stany Zjednoczone, gdzie robodoradcy prowadzone przez startupy lub banki mają już w zarządzaniu aktywa w wysokości ponad 266 mld dolarów. Drugie są Chiny – 81 mld dol., następnie W. Brytania (6 mld) i Niemcy 3 mld dolarów aktywów w zarządzaniu.

Czytaj także: Promocja Google Pay. Do zgarnięcia 400 zł

14 miliardów dolarów w rękach robotów

Mimo, że to na razie niewielkie w porównaniu z wielkością rynku środki to firma konsultingowa Horvath&Partners prognozuje szybki wzrost rynku w krajach niemieckojęzycznych. W  Niemczech aktywa w zarządzaniu robodoradców w roku 2022 mają wzrosnąć do równowartości 14 mld dolarów. A to za sprawą głownie tamtejszych banków a nie firm technologicznych. W tej chwili w Europie jest prawie 100 aplikacji umożliwiających korzystanie ze zautomatyzowanego doradztwa inwestycyjnego, z czego najwięcej bezpośrednio za naszą zachodnią granicą – 41.

Czytaj także: 40% miejsc pracy w USA zajmą roboty? I to już za 15 lat…

Według Techfluence największym niemieckim robodoradcą pod względem zgromadzonych aktywów jest Scalable Capital,  drugi po brytyjskim Nutmegu (aktywa 1,1 mld euro) europejski robodoradca, zarządzający 600 mln euro aktywów. Numer dwa w Niemczech to LIQID z aktywami 175 mln euro. Pozostałe podmioty to niewielkie startupy, których aktywa nie przekraczają 100 mln euro.

Należą one do dużych graczy finansowych z branży bankowej, ubezpieczeniowej lub inwestycyjnej. Kluczowymi miastami gdzie rozwija się niemiecki sektor roboadvisory są Frankfurt, Monachium i Berlin. W ostatnim czasie uruchomiły działalność: należący do Commerzbanku Cominvest i platforma WeltInvest, filia brytyjskiej wspieranej przez PayPala firmy Raisin specjalizującej się w produktach oszczędnościowych i inwestycyjnych.

Czytaj także: Wysoki udział fintechów w finansowaniu hipotek w USA

Niemcy nie ufają maszynom

Niemiecki klienci podchodzą jednak dość wstrzemięźliwie w stosunku do nowych możliwości inwestycyjnych – 60 proc. pytanych respondentów stwierdziło, że nie wyobraża sobie zarządzania swoim majątkiem w sposób zautomatyzowany i cyfrowy. A dotychczas korzystało z takiej sposobności zaledwie 1,1 proc. inwestorów.

Dlatego główną drogą rozwoju tego typu usług są platformy z udziałem podmiotów z tradycyjnego sektora finansowego, którym klienci ufają zdecydowanie bardziej. To właśnie się dzieje i na takim założeniu oparte są prognozy wzrostu tego rodzącego się rynku.

Badania przeprowadzone na zlecenie ING pokazują też w jakim kierunku może rozwijać się cały rynek europejski. Ponad jedna czwarta Europejczyków jest zainteresowana korzystaniem z usług robodoradców pod warunkiem, że finalna decyzja inwestycyjna będzie zależała od klienta, nawet za cenę słabszych wyników inwestycyjnych. Dlatego najbardziej adekwatnym modelem rozwoju rynku jest model hybrydowy – automatyzacja ofert łączona z zaangażowaniem czynnika ludzkiego w postaci żywego finansowego doradcy. Klienci wolą na razie traktować robodoradców jako źródło sugestii o możliwych rozwiązaniach i sposób zdobywania wiedzy finansowej. To powinno wróżyć dobrze europejskim, w tym niemieckim bankom detalicznym.

Czytaj także: Roboty udzieliły już 10 tysięcy kredytów


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

roboty-zdobywaja-niemiecki-rynek