S&P podwyższył rating Polski z BBB+ do A-. Polska to jedna wielka piaskownica…

0
Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
#Piaskownica Regulacyjna
Opublikowano: 13 października 2018 Aktualizacja: 19 lutego 2019

S&P podjął decyzję o podniesieniu ratingu Polski z poziomu BBB+ do A-. Polska znów zawitała do elitarnego grona państw z ratingiem z literką A. Ekonomiści uważają, że S&P niespełna trzy lata temu obniżając Polsce rating był zbyt zachowawczy.

W Połowie stycznia 2016 roku agencja S&P obniżyła Polsce rating z A- do BBB+. Nigdy tego dnia nie zapomnę, bo było ciemno i zimno, a w telewizji pojawili się chyba wszyscy ekonomiści w Polsce. Co do niektórych mam podejrzenie, że to było ich pierwsze zetknięcie z tematem, bo nawet w silnym stresie związanym z występem na żywo człowiek nie głupieje tak bardzo jak niektórzy znachorzy ekonomii. O Agencji S&P usłyszał cały kraj. Polacy stali się ekspertami nie tylko od skoków narciarskich, ale także sposobów i przyczyn ustalania ratingów. Pojawiły się też oskarżenia, że decyzja o obniżce miała nieobiektywne podstawy…

Rynek zawył błagając o litość

Polska waluta osłabiła się, co nie pomagało kredytobiorcom walutowym. Wzrosły też wyceny rentowności krajowych obligacji – to mniej kasy w budżecie np. na podwyżki lub jak kto woli: „nagrody”, bo rośnie koszt obsługi długu. Sytuacja była nieciekawa. Fintechy też nie miały się z czego cieszyć, bo kto będzie inwestował w startupy technologiczne w kraju, który jest oceniany jako średnio stabilny z perspektywą negatywną i w dodatku jeszcze z „egzotyczną walutą”. Ryzyko duże, lepiej inwestycje z funduszów kierować do krajów z literką A. Automatyka i mechanika rynków kapitałowych nie zna litości, dlatego nierozważne i kłótliwe towarzystwo polityczne szkodzi nam straszliwe niezależnie od tego, kto ma rację. Jak w tym starym dowcipie o przepisie na udane małżeństwo: „wolisz mieć rację, czy być szczęśliwym?”

– Najbardziej spektakularnie zareagowały kontrakty CDS (Credit Default Swaps) pokazujące ryzyko bankructwa Polski. Wzrosły z ok. 73 pkt bazowych w pierwszej części miesiąca do 103 pkt w drugiej, czyli aż o 40 proc.Konsekwencje tej decyzji prawdopodobnie były widoczne jeszcze częściowo do pierwszych miesięcy 2017 r., kiedy dopiero CDS-y w sposób trwały powróciły do granicy 70 pkt, by potem kontynuować spadki, głównie dzięki poprawie koniunktury wewnętrznej i zewnętrznej. Chociaż głównym powodem gwałtownego cięcia ratingu (z A- do BBB+ z perspektywą negatywną) były kwestie instytucjonalne, to również projekcje makroekonomiczne wyglądały słabo – pisze w swoim komentarzu Marcin Lipka, Głowny Analityk Cinkciarz.pl.

Właśnie, kwestie instytucjonalne!

S&P obniżył Polsce rating do poziomu BBB+ z powodów instytucjonalno-politycznych (nie jest on zły, ale „A” jest dużo lepsze. BBB+ ma np. Meksyk i Tajlandia). Nie oszukujmy się – PiS tuż po wygranych wyborach działał stosunkowo agresywnie (opozycja też), mogło to być odebrane jako zagrożenie dla stabilności otoczenia instytucjonalnego, szczególnie ruchy z Trybunałem Konstytucyjnym, który ostatecznie okazał się być urzędem o zmiennym poziomie istotności.

Do tego dochodziła niezaprzeczalnie negatywna na wielu poziomach, nieprzemyślana i populistyczna decyzja o obniżeniu wieku emerytalnego. Również silne były obawy w związku z finansowaniem programu 500+. Reakcja S&P była ostra, ale broniła się „jako tako”. Ekonomiści wskazywali na dobre prognozy dla Polski, ale faktycznie „turecki” scenariusz wydawał się także prawdopodobny. Dzisiaj wiemy, że S&P nas skrzywdził, co wcale nie zmienia faktu, że wciąż jednak nieprzewidywalność regulacyjna rządu stanowi silny hamulec dla inwestycji zagranicznych i prawdopodobnie krajowych również.

Jedna wielka piaskownica…

Rynek dyskontuje wszystko – chociaż możemy się doktrynalnie nie zgadzać z podziałem sceny politycznej, to jednak nie można odmówić rządowi PiS historycznego szczęścia do koniunktury i kilku udanych decyzji m.in. nacisk na uszczelnienie systemu podatkowego. Dzisiaj prognozy ekonomiczne dla Polski są bardzo dobre. Obecnie S&P szacuje nasz wzrost PKB na poziomie 4,8 proc.

W efekcie S&P podniosło nam rating. Wszyscy się cieszą i skaczą z radości. Ciekawe czy ktokolwiek kiedykolwiek policzy poniesione koszty i odpowie na pytanie, co by było gdybyśmy powstrzymywali się od awantur? Bo w to, że budzilibyśmy większy respekt nie wątpię. Dzisiaj Polska, tuż przed wyborami, faktycznie jest jedną wielką piaskownicą… z dziećmi obrzucającymi się piaskiem. Chwilowo uznano to za normalny stan nie mający wpływu na postawione babki. Niestety, PKB w Polsce musi rosnąć w tempie powyżej 4%, a bezrobocie utrzymywać się poniżej 7% – tylko tak rewelacyjne wyniki nie dają możliwości innej oceny niż „A”. Możemy za to podziękować politykom, bo może gdyby było stabilniej, to poprzeczka nie wisiałaby tak wysoko.

 


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

sp-podwyzszyl-rating-polski-z-bbb-do-a