Partner serwisu Visa dla biznesu

Stripe uwikłany w śledztwo dotyczące Trumpa

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#Prawo
Opublikowano: 6 lutego 2019, 17:52 Aktualizacja: 20 lutego 2020, 13:49

Amerykańska prokuratura federalna badająca sprawę darowizn na rzecz komitetu inauguracyjnego Donalda Trumpa zainteresowała się płatnościami przetwarzanymi przez fintech Stripe. Czy istnieją obawy, że firma maczała palce w przekrętach finansowych? To zbyt daleko idące wnioski. Niemniej Stripe jest mocno powiązany z rodziną urzędującego prezydenta USA.

Jednym z głównych inwestorów amerykańskiego fintechu jest Josh Kushner – brat Jareda, zięcia prezydenta i ważnego doradcy politycznego Donalda Trumpa. Josh Kushner zainwestował w Stripe poprzez założony i kontrolowany przez siebie fundusz VC Thrive Capital. Sprawa jest poważna. W końcu mówimy o najwyżej wycenianym, prywatnym amerykańskim fintechu, którego wartość ocenia się na 22,5 mld dolarów.

Stripe i Donald Trump – czy coś jest na rzeczy?

Przedstawiciele Stripe zostali wezwani do sądu przez nowojorską prokuraturę, w toczącym się postępowaniu odnośnie zbierania funduszy dla stronnictwa Donalda Trumpa – zarówno przed wyborami z 2016 roku, jak i po nich. Prokuratorzy poszukują dokumentów i zapisów transakcji realizowanych przez Stripe, które mogą być powiązane z darowiznami dla ogromnego funduszu inauguracyjnego.

Chodzi przede wszystkim o pieniądze, które zostały przeznaczone na fetowanie rozpoczęcia prezydentury przez Donalda Trumpa w 2017 roku – obóz nowego prezydenta miał wydać na ten cel nawet 107 mln dolarów. Prokuratorzy chcą sprawdzić czy nie doszło do korupcji lub matactwa. Szerzej o sprawie pisze New York Times.

Stripe starał się bagatelizować wezwanie do prokuratury, komentując to na łamach The Irish Times.

– Zaawansowane narzędzia zapewniają nam pełną kontrolę i monitoring przepływów pieniężnych i pomagają nam wykrywać przestępstwa finansowe – od prania pieniędzy po finansowanie terroryzmu i korupcję.  Otrzymujemy setki wezwań sądowych i innych tego typu żądań od organów ścigania w normalnym toku działalności. Podobnie jak inne firmy działające na naszą skalę – tłumaczy się Stripe, cytowany przez Finextra.

Na razie nie wiadomo jak cała sprawa się zakończy i czy Stripe usłyszy jakiekolwiek zarzuty. Na razie fintech otrzymał rutynowe wezwanie, które jednak rozpala wyobraźnie ekspertów i obserwatorów rynku. Byłby to duży cios dla branży, gdyby najwyżej wyceniany fintech z USA okazał się zamieszany w aferę korupcyjną – ale do takiego rozstrzygnięcia droga jeszcze daleka.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

stripe-donald-trump-afera-korupcyjna-usa