23 października 2017, 18:00:Start Jerusalem - Mindspace Hala Koszyki, ul. Koszykowa 61, Warszawa

W tych krajach prędzej znikną pieniądze niż kobiety zarobią tyle co mężczyźni

Od dawna zastanawiamy się, które państwo jest najbardziej przyjazne FinTechom? Czy jest to Singapur, Wielka Brytania, Hongkong, USA a może Polska? Tym razem zastanowimy się, które państwa absolutnie nie nadają się do tego, by otwierać tam jakikolwiek biznes związanych z FinTechem. Naturalnie jest to moja subiektywna opinia wyrobiona na podstawie dowolnie dobranych przez mnie kryteriów.

screenshot_20161106-235021-1
Bez komentarza

Tylko jakie kryterium lub grupę kryteriów przyjąć do oceny? Jeśli weźmiemy stopień ubankowienia w danym państwie to strzelimy sobie w stopę. Bez problemu znajdziemy grupę państw, które dysponując prymitywnym sektorem bankowym (Nigeria) cechuje wysoki odsetek inwestycji w rozwiązania FinTechowe. I w odróżnieniu do wielu startupowych fintechów z USA lub Europy – tam przynoszą zyski. To może PKB per capita? Znów błąd. W Liechtensteinie mamy najwyższe w Europie (ponad 50 tys. euro per capita), ale to znów biedna wielka Nigeria lepiej wypada w rankingu FinTechów. To może stopień elektryfikacji lub dostępu do Internetu szerokopasmowego? To dobre kryteria, bo bez podstawowej infrastruktury nie da się np. przesyłać pieniędzy chociaż biorąc pod uwagę fakt, że sektor finansowy od zawsze korzystał z najnowszych technologii to prawdziwe będzie zdanie, że dawniej Poczta Polska była FinTechem.

Mekka FinTechów nie istnieje

Ten krótki felieton bez tezy ma za zadanie udowodnić, że w zasadzie nie ma zestawu jednorodnych czynników, które pozwalałyby wydawać silnie prawdopodobne sądy, że np. ten kraj na pewno będzie Mekką dla FinTechów. Na sukces składa się cała masa rzeczy, przy czym najważniejsi są ludzie, którzy dane rozwiązanie stworzą, a także ci którzy będą z niego skorzystać. Nawet najlepszy pomysł może położyć kiepski menager. Do tego dochodzi kwestia kultury, poziom edukacji, niechęć do pracy lub przywiązanie do tradycji.

Nie zmienia to faktu, że są na świecie regiony, którym pod względem FinTechów nie wróży się nic dobrego. Dlaczego? Otóż, cofając się do podstawowych wartości, najważniejszą bazową, która niejako determinuje potencjał do rozwoju, to szacunek do drugiego człowieka. Tak proszę Państwa, nie ma bardziej demokratycznych i tolerancyjnych rozwiązań niż FinTechy. Chociażby dlatego, że opierają się na rozwiązaniach mobilnych parując po prostu klientów na podstawie np. ocen innych użytkowników, a nie bardzo indywidualnego odczucia konkretnego usługodawcy, który np. z założenia nie chce obsługiwać „nonwhite people”.

Szacunek do człowieka podstawą dla rozwoju technologicznego

Szacunek do człowieka to także równa płaca za pracę wykonaną w dokładnie takim samym czasie, w takiej samej jakości i w takim samym miejscu. Niestety, z różnych powodów w niektórych państwach wciąż wyżej ceni się nawet byle jaką pracę mężczyzn (lub w ogóle jej brak) niż pracę kobiet. Pomijamy kwestie doświadczenia i stażu pracy. Tutaj w grę wchodzą już czynniki socjalne lub ochrona praw nabytych. Niemniej, duże zróżnicowanie płacy ze względu na płeć to jeden z kluczowych problemów współczesnej ekonomii. Z biegiem czasu traci on racjonalne podstawy m.in. ze względu na fakt, że przeciętnie znikają różnice w wykształceniu.

Z ostatniego badania World Economic Forum wynika, że do 2020 roku roboty i programy komputerowe zastąpią 6 mln pracowników administracji biurowej. WEF przewiduje również, że do 2026 roku ogólnie większość państw zrezygnuje z gotówki, a niektórzy ekonomiści wręcz wieszczą, że za 50 lat w ogóle nie będzie pieniędzy, a raczej coś na kształt punktów doświadczenia jak w grach RPG (bo uprawą ziemi, górnictwem i wszystkim co można uznać za pracę uciążliwą zajmą się autonomiczne maszyny).

WEF przewiduje, że ostatecznie ECONOMIC GENDER GAP, czyli różnica w płacach kobiet i mężczyzn zniknie w Europie Zachodniej za 46 lat. W USA wręcz cofa się tzn. kobiety zaczynają zarabiać więcej od mężczyzn. Tymczasem na Bliskim Wschodzie i Północnej Afryce zniknie ona najwcześniej za 356 lat a w Azji Południowej (Afganistam, Pakistan) nie wcześniej niż za tysiąc lat. Oczywiście bazując na obecnie zachodzących procesach mających te różnice wyrównać. Innymi słowy, w państwach raczej islamskich prędzej znikną pieniądze niż kobieta zarobi tyle samo co mężczyzna. Przypomnijmy – za taką samą pracę wykonaną w takim samym miejscu, w takiej samej jakości i w takim samym czasie. Oburzające? W mojej opinii, tam gdzie panuje silnie zakorzenione konserwatywne myślenie trudno oczekiwać elastyczności we wdrażaniu nowoczesnych rozwiązań. Te są podstawą do rozwoju FinTechów (i nie tylko). Niestety, problem ten dotyczy ponad 2 mld ludzi. Na tym kończę.

Łukasz Piechowiak

Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone