Partner serwisu Visa dla biznesu

Udział sektora fintech w PKB Polski będzie się zwiększać

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
#Fintech
Opublikowano: 23 kwietnia 2018, 16:44 Aktualizacja: 20 lutego 2019, 20:15

Główny Urząd Statystyczny podał zaktualizowany szacunek PKB według kwartałów za lata 2016-2017. Według ostatecznego szacunku w 2016 roku PKB Polski zwiększyło się nie o 2,9% rdr, jak w cześniej podawano, ale o 3,0%. Z kolei w 2017 roku wzrost realny wyniósł 4,6% rdr.

W 2016 roku PKB Polski nominalnie wyniosło 1,85 bln zł. Po bardzo udanym 2017 roku PKB nominalnie wyniosło już ponad 1,92 bln zł. Jeżeli tempo wzrostu zostanie utrzymane, a wg prognoz w 2018 roku gospodarka zwiększy się o ok. 4%, to rok 2018 zakończymy z PKB wynoszącym ponad 2 bln zł. Z tego na sektor fintech, w zależności od tego, jakie kategorie podmiotów do niego zaliczamy, może posiadać od 0,5% do 2,5% udział w PKB Polski. Duża rozbieżność w szacunkach wynika z problemów definicyjnych (młoda branża nie ma swojego kodu PKD). My zakładamy, że udział ten będzie rósł.

Budżet państwa po stronie wydatków w roku bieżącym wyniesie 397 mld zł.

Jesteś bogaty czy biedny?

Wskaźnik PKB, chociaż niedoskonały i krytykowany, to z uwagi na spójność metodologiczną i długą historię, pozwala na porównanie stanu gospodarczego poszczególnych państw w danym okresie czasu. Dzięki temu ekonomiści mogą ocenić, w jakiej sytuacji się znajdujemy i ostrożnie szacować, w jakiej znajdziemy się w niedalekiej przyszłości. Dla przeciętnego obywatela wielkość PKB w zasadzie nie ma większego znaczenia ponieważ służy on do oceny wielkości gospodarki, a nie zamożności społeczeństwa, co wcale nie oznacza, że nie jest to wskaźnik wspomagający dokonanie takiej oceny.

Lepiej stan zamożności społeczeństwa oddaje wartość przeciętnego dochodu rozporządzalnego. W 2017 roku wyniosło ono 1598 zł, czyli było wyższe o 123 zł względem 2016 roku. Oznacza to, że przeciętnie na głowę w polskim gospodarstwie domowym budżet miesięczny wyniósł blisko 1,6 tys. zł (netto). W sumie w Polsce mamy ponad 12,5 mln gospodarstw domowych.

To wciąż za mało, by ocenić zamożność społeczeństwa

Naturalnie im wyższy dochód rozporządzalny tym większy zasób środków do wydania na konsumpcję, inwestycje i oszczędności osób fizycznych. Analitycy, m.in. Deutsche Banku przyjmują, że „majętny Polak” to osoba, której miesięczny dochód przekracza 7,5 tys. zł. Za biednego z kolei uznaje się człowieka, który w miesięcznej dyspozycji ma mniej niż wynosi minimum socjalne, które w 2017 roku wyniosło 1146 zł na osobę w gospodarstwie jednoosobowym i 948 zł na osobę w gospodarstwie dwuosobowym. Bieda, jak wszystko, jest stopniowalna. Minimum egzystencji, czyli dochód poniżej, którego człowiek nie jest wstanie się utrzymać w zdrowiu to ok. 600 zł miesięcznie.

Pojęcie dochodu ma charakter strumieniowy, więc np. nie pozwala na obiektywną ocenę, czy osoba z niską pensją, ale będąca właścicielem pięknego i spłaconego domu, jest człowiekiem zamożnym czy biednym? Dlatego warto ocenić stan majątku netto Polaków, który wg NBP-u wynosi przeciętnie 60,6 tys. euro, na które składają się głównie nieruchomości. W porównaniu do innych państw wypadamy całkiem nieźle i rozsądnie. W bogatszych gospodarkach stan majątku netto często jest niższy od polskiego ze względu na wyższe zobowiązania kredytowe. Im bogatszy kraj, tym wyższa zdolność kredytowa…, zatem ten wskaźnik również należy interpretować ostrożnie.

Foto: Pixabay


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

udzial-sektora-fintech-w-pkb-polski-bedzie-sie-zwiekszac