Współpraca banku z fintechem nie zawsze zdaje egzamin

Współpraca banku ze startupem nie zawsze zdaje egzamin

W ostatnich latach byliśmy świadkami wielu udanych projektów rozwijanych wspólnie przez banki i fintechy. Także w Polsce. Wciąż zdarzają się jednak nieudane partnerstwa, czego dobrym przykładem jest trudna współpraca francuskiego banku BPCE z niemieckim challengerem Fidor.

BPCE kupiło startup w 2016 roku za 150 mln euro. Fidor to niemiecki challenger bank, który oferuje podobne usługi jak brytyjskie Mozno, czy niemieckie N26 (które niedawno zadebiutowało w Polsce). Co poszło nie tak? Okazuje się, że jednym z głównych powodów konfliktu były różnice w kulturze pracy i prowadzenia biznesu.

BPCE niezadowolone z Fidora. Co poszło nie tak?

O problemach BPCE pisze Bloomberg. Zdaniem amerykańskiego serwisu problemy na linii bank-fintech stały się nie do pogodzenia. We wrześniu 2018 CEO BPCE Laurent Mignon stwierdził, że integracja banku z Fidorem się nie powiodła, w związku z czym fintech nie rozpocznie działalności we Francji (na razie działa w Wielkiej Brytanii i w Niemczech). Z kolei założyciel Fidora – Matthias Kroener powiedział, że konflikt może ostatecznie doprowadzić do sprzedaży firmy.

No dobrze, ale o co w zasadzie chodzi? W 2016 roku bank wiedział, że Fidor traci pieniądze i potrzebuje solidnej inwestycji. Już wtedy model biznesowy fintechu był jasno określony – z jednej strony świadczyli usługi jako cyfrowy bank, a z drugiej byli dostawcą technologii dla zewnętrznych firm. Teraz okazuje się, że BPCE nie jest przekonane co do słuszności tej strategii.

Grupa BPCE to drugi największy bank we Francji, który powstał z połączenia dwóch innych podmiotów. To prawdziwy behemot z ponad 200 letnią historią. Większość jego kadry kierowniczej stanowią byli urzędnicy państwowi, którzy nie są skłonni do przepalania pieniędzy w ryzykownych inwestycjach – tak jak czynią to fundusze VC.

Potrzebna strategia dla bankowych inwestycji w fintechy

Dla dużych banków ryzyko związane z kupnem fintechu jest wkalkulowane w koszty. W zeszłym roku BPCE zanotowało 24 mld euro przychodu, a kupno Fidora wraz z jego 100 tys. klientów kosztowało bank 150 mln euro. Czyli bardzo niewiele… O ile kupno fintechu jest faktycznie wpisane w koszty, o tyle dalsze inwestycje w jego rozwój już niekoniecznie.

Jednym z głównych problemów, z którym borykają się challenger banki (i ogólnie fintechy) to fakt, że aby zrekompensować wyższy koszt finansowania, muszą lokować depozyty w bardziej ryzykownych instrumentach o wyższej stopie zwrotu. To z kolei nie podoba się dużym bankom, przyzwyczajonym do nieco innej strategii rozwoju.

I tutaj pojawia się podstawowy kłopot. Banki muszą nakreślić konkretną strategię rozwoju dla swoich fintechu. Jeżeli bank kupuje firmę, a potem traktuje ją tylko jako okazjonalnego dostarczyciela technologii, to to się nie może udać. Fiasko we współpracy BPCE i Fidora może mieć niekorzystne skutki dla całej branży. Jeżeli okaże się, że niechęć do ryzyka w dłuższej perspektywie przełoży się na kupowanie tylko mniejszościowych udziałów w fintechach (a nie całych firm), to ich wycena poleci mocno w dół.

Na szczęście wciąż mamy wiele przykładów udanej współpracy – także w Polsce. PKO Bank Polski wspólnie z fintechem Coinfirm udoskonalił platformę blockchainową Trudatum, która na razie pomogła w rozwiązaniu problemu trwałego nośnika, a docelowo ma mieć dużo więcej zastosowań. Z kolei BGŻ BNP Paribas wykorzysta rozwiązania polskiego fintechu Autenti do umożliwienia zawierania umów kredytowych na odległość – dzięki podpisowi elektronicznemu.

/Rafał Tomaszewski