12 października 2017, 09:00:V edycja Marketing Progress - Kino Nowe Horyzonty, Kazimierza Wielkiego 19a-21, 50-077 Wrocław, Polska

Wśród surowców błyszczy cynk

Wśród surowców błyszczy cynk.

Na rynku surowców ceny idą w górę, ale daleko im wciąż do szczytów sprzed kilku lat. Najbliższej wycen z 2007 r. jest cynk. Dość niestabilne jest natomiast złoto. Lepsze są prognozy dla srebra, w niezłej kondycji jest również miedź. Można podsumować, że 2017 rok dla rynku surowców nie będzie zły, choć bez spektakularnych wzrostów.

Wedle wszelkich prognoz, w 2017 roku surowce miały zacząć odbijać się od dołka, w jakim znalazły się po okresie koniunktury, zakończonej na większości rynków w 2011 r. Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewały się wzrostu cen wszystkich aktywów na rynkach surowcowych za wyjątkiem żywności, gdzie oczekiwana była stabilizacja.

Podstawę do stawiania optymistycznych prognoz dawały coraz mocniejsze sygnały o poprawie koniunktury w światowej gospodarce, głównie w Chinach, które są największym na świecie konsumentem surowców. Kolejnym czynnikiem przemawiającym za zwyżkami były cięcia mocy produkcyjnych w większości branż związanych z tymi rynkami: kopalnictwie i przetwórstwie. Do tego dochodziły wewnętrzne problemy związane z protestami pracowników u kilku największych na świecie dostawców surowców.

Pierwsze miesiące tego roku zdawały się potwierdzać zasadność optymistycznego spojrzenia na perspektywy rynków surowcowych. Od stycznia do maja ceny wzrosły przeciętnie o jedną trzecią w stosunku do 2016 r. Po pierwszym półroczu część szacunków trzeba jednak zweryfikować.

Czytaj także: Czy Polacy są gotowi na PSDII? Sprawa Monedo pokazuje, że niekoniecznie

Rozczarowująca ropa

W największym stopniu dotyczy to ropy, która zamiast spodziewanego solidnego rajdu, w 2017 r. utknęła w dołku. W grudniu 2016 r. prognozy obiecywały wzrost cen do ponad 60 dolarów za baryłkę. Jeszcze w I kwartale szły one dość mocno w górę, notując 9-procentową dynamikę, napędzane informacjami o kolejnych cięciach w produkcji w krajach OPEC i Rosji.

Na początku lata kurs ropy spadł poniżej 50 dolarów zbliżając się do 45 USD za baryłkę. Prognozy dla tego surowa nie są najlepsze. Szef Shella powiedział niedawno w telewizji Bloomberg, że trzeba przyzwyczaić się do życia z niskimi cenami, bo nie pójdą one już w górę. Od czasów boomu na ropę dziesięć lat temu mocno zmieniła się struktura jej konsumpcji ze względu na wykorzystanie nowych, energooszczędnych technologii.

Rynek ropy coraz mocniej odczuwa też presję nowego trendu w sektorze motoryzacyjnym, stopniowo przestawiającym się na pojazdy elektryczne. To już nie jest idee fixe Elona Muska, ale konkretne, strukturalne działania. Austria właśnie zapowiedziała, że od 2020 r. będzie rejestrować tylko samochody hybrydowe. Wielka Brytania i Szwecja zaprzestaną rejestracji pojazdów spalinowych od 2040 r. Realizacja tych deklaracji fundamentalnie zmieni rynek ropy.

Czytaj także: iPhone’a 8 poznamy 12 września. Jak zmieniał się przez lata?

Metale błyszczą

W znacznie lepszej kondycji od ropy są metale przemysłowe. Najjaśniej wśród nich błyszczy cynk, który mocno zyskuje już od ponad roku. W 2016 r. jego notowania na giełdzie w Londynie skoczyły o 60 proc. Według Hindustan Zinc, największego pod względem kapitalizacji producenta cynku w Azji, ceny metalu używanego do galwanizowania stali, znajdą się jeszcze w tym roku najwyżej od 2007 r.

Rośnie kurs platyny, która od początku roku podrożała ponad 10 proc. Jest to jednak zaledwie początek odrabiania strat sprzed kryzysu, który wpędził ten metal w długi okres dekoniunktury. W ciągu ostatnich pięciu lat potaniał on o 35 proc.

Mimo słabego początku roku nieźle radzi sobie miedź. Czerwony metal miał bardzo udaną końcówkę 2016 r., ale potem dostał się pod rządy niedźwiedzi. W ostatnich tygodniach znowu odzyskuje wigor i na londyńskim parkiecie udało się mu przebić poziom 6 tys. dolarów za tonę. Kurs surowca wspiera rosnący popyt z Chin oraz wyczerpanie zapasów, których odbudowa ze względu na wygaszenie produkcji w wielu dużych kopalniach na świecie, nie jest możliwa w krótkim terminie. W całym roku deficyt podaży ma wynieść 226 tys. ton miedzi.

Niejednoznaczne złoto

Niejasna jest przyszłość metali szlachetnych. Złoto ma za sobą trudny czas, z przełomu wiosny i lata, kiedy bardzo duża zmienność cen pchnęła część inwestorów do decyzji o wyjściu z tego rynku. W lipcu z SPDR Gold Shares, największego ETF rynku złota, wycofano 2,4 mld USD. To najwięcej od maja 2013 r., kiedy cena kruszcu znajdowała się w bessie. W ostatnich tygodniach notowania złota drgnęły w związku ze wzrostem napięcia wokół Korei Północnej. Cena osiagnęła poziom 1325,00 USD za uncję i tym samym udało się przebić tegoroczny szczyt.

Jeśli chodzi o trend, to w tym roku złoto traci na wartości w związku z oczekiwaniami co do dalszych wzrostów stóp procentowych w USA, które wspierają dolara. Wzrost gospodarczy na świecie i w Stanach Zjednoczonych nie jest natomiast na tyle silny, by zaczął mocniej wpływać na wzrost inflacji – sojuszniczki złota. Kruszec w warunkach wzrostu cen postrzegany jest jako bezpieczny port, chroniący przed utratą wartości.

Lepsze jest natomiast nastawienie inwestorów wobec srebra. Szary metal łączy specjalna więź ze złotem: kiedy żółty metal drożeje, w górę idzie też srebro. Analitycy Mitsubishi Corp. uważają, że w tej parze panuje obecnie nierównowaga i srebro jest tanie na tle złota. Za równowartość uncji złota można kupić 76,5 uncji srebra, o 22 proc. więcej niż średnio w ostatnich 10 latach. Prognozy na przyszły roku zakładają, że za uncję srebra trzeba będzie zapłacić 18 dolarów, czyli o 9,2 proc. więcej niż obecnie.

Słabe perspektywy

Bank Światowy w ostatniej, kwietniowej, rewizji prognozy cen surowców na ten rok zakłada, że na koniec 2017 r. za ropę trzeba będzie zapłacić 55 USD. Najmocniej podrożeje cynk – aż o 32 proc. O 18 proc,. wzrośnie cena miedzi. Metale szlachetne czeka niewielka przecena – 1 proc. Tyle samo stracą na wartości w 2018 r.

W średnim terminie przyszłość surowców nie rysuje się specjalnie różowo. Według prognozy MFW, przeciętny poziom cen surowców w 2022 r. będzie o 40 proc. niższy od szczytu w 2011 r.

Czytaj także: Czy są jakieś granice? Bitcoin wart już 4700 USD

Mieszane wyniki funduszy

Wzrosty na rynkach surowców znajdują swoje odzwierciedlenie w wynikach funduszy inwestujących w akcje spółek z tego sektora lub kontrakty terminowe, choć rezultat wcale nie jest oczywisty i zależy od strategii. Słabo radzą sobie fundusze inwestujące w surowce energetyczne. Wbrew oczekiwaniom z końca ubiegłego roku nie ma i raczej nie będzie rajdu wzorcowego na ropie. Niskie notowania czarnego złota odbijają się na cenach powiązanych z nią surowców, takich jak gaz.

Powodów do radości nie mają fundusze o bardziej zdywersyfikowanym portfelu, w którym są surowce przemysłowe, ale z dużą domieszką surowców energetycznych. Ich wynik za ostatnie 12 miesięcy jest ujemny. Umiarkowany optymizm panuje w funduszach metali szlachetnych ze względu na niejednoznaczny obraz rynku złota. Jak na razie tryumfy święcą fundusze inwestujące w metale szlachetne i metale przemysłowe, które również w ubiegłym roku notowały najlepsze wyniki na całym rynku funduszy. W tym roku sprzyja im wzrost cen metali, wspierany przez rosnący popyt.

Pojawiają się też pierwsze jaskółki na rynku surowców rolnych. Generalnie wciąż jest on na minusie, ale uważna obserwacja poszczególnych surowców pozwala znaleźć okazje inwestycyjne.

[Piotr Marciniak, dyrektor zarządzający BGŻ Optima]
Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone