Zagłuszacze rozmów, czyli „szumidła”. Co to jest?

Czy zagłuszacze rozmów to ściema?

W świetle ostatnich wydarzeń zrobiło się dosyć głośno o zagłuszaczach „szumidłach”, czyli urządzeniach, które uniemożliwiają podsłuchiwanie i nagrywanie rozmów. Problem podsłuchów występuje w wielu branżach, także w tej fintechowej. W związku z tym postanowiliśmy przyjrzeć się zagłuszaczom nieco bliżej.

W branży fintech często można spotkać się z sytuacją, w której ktoś chwali się, że wpadł na genialny pomysł, ale nie chce się nim podzielić. „To będzie game changer na rynku” – ile razy już to słyszeliśmy? Niektórzy ściszają wtedy głos, inni włączają szumidła w obawie przed podsłuchem. Tak jakby to kradzież pomysłu była tym, co jest największą bolączką sektora fintech…

Przy okazji tematu dnia, którym niewątpliwie jest nagrana rozmowa Leszka Czarneckiego (Getin) z Markiem Chrzanowskim (szef KNF-u) postanowiliśmy przyjrzeć się urządzeniom, które jak widać – niekoniecznie chronią przed nagraniem rozmowy. Z informacji medialnych wynika, że Leszek Czarnecki miał ze sobą aż trzy dyktafony i jeden oparł się mocy cyfrowych szumów.

W kontekście tego wydarzenia, warto rozważyć, czy instalowanie w salce konferencyjnej takiego urządzenia w ogóle ma sens? Czy to niepotrzebnie wydane pieniądze? Warto to rozważyć, jeżeli w biurze rozmawiamy o dużych sumach lub ciekawych koncepcjach biznesowych, bo przecież duża ostrożność nie jest tylko domeną przedsiębiorców z branży fitnech.

Zagłuszacze podsłuchów – jak to działa?

Zagłuszacz sprawia, że nasz rozmówca nie jest w stanie nagrać konwersacji. Urządzenie wysyła fale radiowe z szumem o dużej mocy, przez który wszystkie odbiorniki mogą odbierać tylko ten szum – a nie głosy osób znajdujących się w pomieszczeniu. Zagłuszacz uniemożliwia działanie takich urządzeń, jak podsłuchy, kamery, nadajniki GPS, czy WiFi i Bluetooth.

Z wyglądu przypomina niewielką czarną skrzynkę z kilkoma wystającymi antenami. Ceny takich urządzeń wahają się od kilkuset złotych do nawet kilku tysięcy PLN. Zagłuszacze można zamontować na ścianach, w plecaku, lub w pojeździe. Można go także nosić przy sobie „luzem”.

Zgodnie z polskim prawem używanie zagłuszaczy jest nielegalne. Taki sprzęt można posiadać, ale korzystanie z niego bez zezwolenia podlega karze grzywny. Z zagłuszaczy legalnie może korzystać tylko wojsko, policja i organizacje państwowe. Na rynku są jednak dostępne także zagłuszacze akustyczne – tańsze, legalne, ale i mniej skuteczne. Takie urządzenie często można usłyszeć, a najskuteczniejsze są wtedy, gdy znamy kierunek, z którego jesteśmy podsłuchiwani – na przykład czy dyktafon ma osoba siedząca z naszej lewej, czy z prawej strony.

Cena legalnych zagłuszaczy akustycznych waha się w zależności od modelu. Różnice są naprawdę duże. Profesjonalne urządzenie może kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych – na przykład model DRUID D-06 kosztuje ponad 11 tys. PLN. Z kolei zagłuszacz akustyczny dyktafonów Rabbler to wydatek rzędu 2,3 tys. złotych.

Jeżeli chcecie wyposażyć się w zagłuszacz polecamy zrobić porządny research, ponieważ urządzenia różnią się od siebie parametrami i zastosowaniem. Na pewno warto rozważyć zakup takiego urządzenia, ale nie dajemy gwarancji, że zadziała ono na 100%. Jak pokazuje przykład KNF-u nie wszystko musi pójść zgodnie z planem. Przede wszystkim warto uważać z kim i o czym się rozmawia.

/Rafał Tomaszewski