Jak banki mają zarabiać na darmowych przelewach P2P?

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#Fintech#Płatności
Opublikowano: 25 marca 2019, 14:22 Aktualizacja: 28 kwietnia 2019, 14:38

Po kilku latach zastoju i falstartów rynek płatności P2P wreszcie zaczyna nabierać rozpędu. Wciąż pozostaje jednak wiele pytań bez odpowiedzi. Najważniejsze z nich brzmi: Jak banki mogą zarobić na udostępnianiu darmowych przelewów P2P?

2/3 instytucji finansowych już oferuje, albo jest w trakcie wdrażania własnych rozwiązań dla przelewów peer-to-peer – wynika z nowego raportu przygotowanego przez PaymentsSource. Wiele banków wciąż zastanawia się, jak może zarobić na podłączeniu się pod ten popularny trend, szczególnie gdy nie widzą ogromnego zainteresowania ze strony klientów.

Płatności P2P napędzają ruch w bankowości elektronicznej

Koszty wdrożenia są tym, co najbardziej powstrzymuje niezdecydowane banki. Klienci oczekują darmowych przelewów P2P – inaczej nie będą z nich korzystać. Tylko 11% ankietowanych banków stwierdziło, że byłoby w stanie uzasadnić pobieranie opłat za płatności peer-to-peer, podobnie jak pobiera prowizje za korzystanie z bankomatów.

Warto jednak zwrócić uwagę na inny aspekt – zaangażowanie klientów. 41% banków stwierdza, że płatności P2P mogą być narzędziem przyciągającym nowych klientów bankowości elektronicznej. Natomiast 23% jest zdania, iż przelewy peer-to-peer trzeba wdrożyć jako reakcję na działania konkurencji.

I faktycznie, prawie 3/4 ankietowanych banków zauważa, że zaangażowanie klientów znacznie wzrosło po wdrożeniu płatności P2P. Chodzi o użytkowników posługujących się aplikacją mobilną, czy internetowym serwisem transakcyjnym. Jeżeli klient zacznie korzystać z szybkich przelewów, to pewnie zapozna się także z innymi funkcjami e-bankowości.

Płatności P2P na przestrzeni lat… Zaczęło się od iPhone’a

Jasnym jest, że bankowość mobilna i social media zmieniły postrzeganie płatności P2P na przestrzeni lat – szczególnie na rynku amerykańskim. Pamiętajmy, że tamtejszy rynek wygląda nieco inaczej jeśli chodzi o przelewy peer-to-peer. Tego typu transakcje można przeprowadzać z poziomu Messengera, a przez wiele miesięcy w USA królowało należące do PayPala Venmo. W końcu zareagowały również banki oferując swoje własne standardy, a także łącząc siły i tworząc Zelle (takiego BLIKA ze Stanów Zjednoczonych).

Płatności P2P zaczęły pojawiać się w USA wraz z debiutem pierwszego iPhone’a – wtedy telefony przestały być narzędziami tylko do dzwonienia i wysyłania SMS-ów. Jednak dopiero powstanie Venmo sprawiło, że P2P payments zaczęły odnosić sukcesy. Venmo przypomina bardziej komunikator niż aplikacje bankową i taki był jej cel – uderzenie w grupy młodych ludzi, na przykład millennialsów. Pomimo tego firma wciąż nie zarabia…

W Polsce rynek P2P jest zdominowany przez BLIKA, a w 2018 roku przeprowadziliśmy ponad 5 mln takich transakcji. Tego typu przelewy oferuje także popularny na naszym rynku Revolut, ale ani BLIK ani Revolut nie pobierają prowizji za transakcje. Zarabiają na czym innym, a płatności peer-to-peer traktują jako wabik na nowych klientów. I chyba tak to właśnie musi wyglądać.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

jak-banki-maja-zarabiac-na-darmowych-przelewach-p2p