mBank rzuca rękawicę Revolutowi

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#mBank#Płatności
Opublikowano: 10 kwietnia 2019, 11:13 Aktualizacja: 9 maja 2019, 16:25

Od kilku miesięcy mBank bardzo intensywnie rozwija swoją ofertę wielowalutową. Na początku była ona dostępna tylko dla posiadaczy kart Visa, ale teraz mogą z niej skorzystać także klienci z debetówkami od Mastercard. Dodatkowo mBank wprowadził siedem nowych rachunków walutowych.

W sumie bank obsługuje już 11 kont walutowych. Rachunki są dostępne w: dolarach, euro, forintach, funtach, frankach, jenach, koronach czeskich, duńskich, norweskich i szwedzkich oraz kunach. Każdy z nich otwiera się i prowadzi bezpłatnie. Czy to oznacza, że mBank rzuca rękawicę Revolutowi?

mBank wprowadza nowe rachunki walutowe

mBank robi kolejny krok, aby klienci nie musieli martwić się wysokimi spreadami podczas urlopu. Usługa wielowalutowa zostaje udostępniona także dla posiadaczy kart Mastercard. Pozwala ona na bezprowizyjne płacenie za granicą. Po jej włączeniu karta automatycznie „przełącza się” na odpowiednią walutę i ściąga pieniądze z właściwego subkonta, a bank za transakcje nie pobiera żadnej prowizji.

Usługę wielowalutową można aktywować z poziomu aplikacji mobilnej. Wystarczy wejść w zakładkę finanse i z menu wybrać karty. Następnie klikamy w daną debetówkę, a z rozwijanej listy wybieramy usługę wielowalutową. Na koniec należy zaznaczyć waluty, w których chcemy płacić.

Trzeba jednak pamiętać o wcześniejszym zasileniu danego rachunku walutowego. Jeżeli wybieramy się na przykład do Hiszpanii, to przed dokonaniem płatności trzeba przelać środki na swoje konto prowadzone w euro. Jeżeli tego nie zrobimy, mBank ściągnie środki z naszego rachunku w złotówkach i obciąży nas kosztami przewalutowania. Bank przypomina, że konto walutowe można zasilać przez 24 godziny na dobę, dzięki mKantorowi.

Ekspansja Revoluta wymusiła na bankach aktywne rozwijanie swoich usług wielowalutowych. Duże instytucje chciały przyciągnąć do siebie klientów, którzy wydawali pokaźne sumy za granicą, ale korzystali z tańszego rozwiązania – czyli właśnie z usług brytyjskiego fintechu. Pomimo tego, że oferta mBanku prezentuje się naprawdę solidnie, to wciąż widać kilka różnić w zestawieniu z Revolutem. W przypadku fintechu nie musimy zasilać rachunków walutowych – Revolut sam rozpozna, że płacimy w euro i przewalutuje nasze złotówki bez prowizji. Fintech oferuje też wymianę walut po kursie wewnątrzbankowym, dlatego sama wymiana może okazać się tańsza i bardziej atrakcyjna niż w bankowych kantorach internetowych.

/Rafał Tomaszewski


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

mbank-rzuca-rekawice-revolutowi