23 października 2017, 18:00:Start Jerusalem - Mindspace Hala Koszyki, ul. Koszykowa 61, Warszawa

Młodsza siostra złota

To był jeden z tegorocznych hitów inwestycyjnych. Srebro, które w połowie grudnia 2015 r. sięgnęło cenowego dna, w tym roku było jednym z najbardziej dochodowych aktywów. Złoto od końca 2015 roku błyszczało formą i było jednym z najbardziej gorących aktywów inwestycyjnych. Od wieków mocno działa na wyobraźnię, kojarząc się z bogactwem i trwałością. Te atuty sprawiają, że złoto uważane jest za jedną z bezpiecznych przystani, w którą lokuje się kapitał w niepewnych czasach.

W  jego cieniu pozostaje uboższa krewna, srebro – nazywane czasem szarym metalem, co w jakimś stopniu odzwierciedla jego pozycję jako przedmiotu pożądania w stosunku do złotego kruszcu. Tymczasem wyniki srebra w tym roku nie odbiegały znacznie od tych, jakie osiągał żółty metal. Stopa zwrotu z inwestycji w metal lub papiery powiązane z nim często były nawet wyższe niż ze złota.

Czytaj także: Polski Black Friday to wielka ściema

Popyt z Hollywood

Duża popularność obydwu kruszców w tym roku ma podobne źródło: bezpieczeństwo jakie zapewniają w niestabilnych czasach. Srebro tym jednak różni się od złota, że o ile w przypadku żółtego metalu zaledwie 15 proc. produkcji wykorzystywana jest w przemyśle, to ponad połowa wydobycia szarego kruszcu znajduje zastosowanie w rozmaitych gałęziach gospodarki. W ubiegłym roku z 32 tys. ton srebra pochodzących z wydobycia i recyklingu, praktyczne zastosowanie znalazło 18 tys. ton.

Przez lata najwięcej srebra zużywał przemysł fotograficzny i filmowy. Szczyt zapotrzebowania na ten surowiec przypadał na początek lat 80., kiedy połowa wydobycia była zużywana do produkcji klisz fotograficznych, filmowych i rentgenowskich. W 1999 r. sektor ten pochłaniał już tyko 25 proc. globalnej produkcji, co było skutkiem stopniowego przechodzenia z aparatów i kamer analogowych na cyfrowe. Niemniej Hollywood wciąż pozostawał istotnym konsumentem srebra. Co dziesiąta uncja sprzedawana na świecie trafiała do fabryki snów.

Z czasem rola przemysłu fotograficzno-filmowego na rynku srebra malała i w ubiegłym roku jego udział w konsumpcji metalu wyniósł już tylko 4 proc. Warto jednak odnotować, że o ile w poprzednich latach zapotrzebowanie na ten surowiec malało o 20 proc. rocznie, to w ubiegłym roku spadek był jednocyfrowy.

W 2015 r. na produkcję filmów i klisz RTG poszło 1,2 tys. ton. Silver Institute spodziewa się stabilizacji na tym poziomie. Choć zdjęcia cyfrowe zdominowały rynek, to amatorów starych, dobrych lustrzanek nie brakuje. Firma Fuji sprzedała w 2015 r. 5 mln aparatów analogowych, a w tym roku chce znaleźć nabywców na 6,5 mln sztuk.

Źródło: bgzoptima.pl. Konrad Grzelec - ekspert BGŻ Optima.
Źródło:
bgzoptima.pl. Konrad Grzelec – ekspert BGŻ Optima.

Czytaj także: Kundi – ubezpieczenia społecznościowe po polsku

Nadzieja w panelach słonecznych

Branża najlepsze lata ma już za sobą. Rośnie natomiast znaczenie innych graczy na rynku srebra. Największym od dwóch dekad konsumentem surowca jest przemysł elektryczny i elektroniczny, który zużył w ubiegłym roku 7,6 tys. ton metalu. To najsłabszy wynik od 2010 r., będący pochodną spowolnienia gospodarczego na świecie.

Nie ma metalu o równie wielu zastosowaniach w przemyśle jak srebro, które występuje w tysiącach produktów, głównie właśnie w elektronice. Ostatnio duże nadzieje związane są z wykorzystaniem srebra do produkcji ekranów dotykowych. Coraz więcej zastosowań znajduje też w medycynie (jego aseptyczne właściwości znali już Fenicjanie), a także w przemyśle odzieżowym.

Analitycy rynku srebra dużo obiecują sobie jednak przede wszystkim po nowej branży, która już jest sporym konsumentem szarego metalu – fotowoltaice. Produkcja paneli słonecznych miałaby wedle optymistów zastąpić przemysł filmowy w roli największego klienta kopalni srebra. O ile bowiem w 2000 r. fotowoltaika zużyła 1 mln uncji srebra, to w 2008 r. już 19 mln.

Jak się jednak okazało, rynek w sztuczny sposób został nadmuchany przez rządowe programy wsparcia dla instalatorów alternatywnych systemów wytwarzania energii, które były mocno ograniczone po wybuchu kryzysu finansowego. Wyhamowało to rynek skutecznie na trzy lata. Od 2012 r. powoli wraca on do formy, ale zamówienia z jego strony opiewały w 2015 r. tylko na 2,4 tys. ton.

Czytaj także: Loot: „polski” startup zebrał ponad 5 mln dolarów

Sztabki w cenie

Zapotrzebowanie przemysłu fotowoltaicznego jest prawie czterokrotnie mniejsze, niż to ze strony jubilerów, którzy zużywają kruszec do wyrobu biżuterii. W ubiegłym roku wykorzystali oni 7 tys. ton – najwięcej od 2006 r. W ujęciu rocznym wzrost zamówień przemysłu jubilerskiego nie był duży, wyniósł 1 proc., ale konsumpcja srebra w tym sektorze rosła czwarty rok z rzędu. Warto dodać, że w Indiach, będących największym rynkiem srebrnej biżuterii na świecie, sprzedaż precjozów z szarego metalu wzrosła aż o 16 proc., co było efektem spadku cen surowca w 2015 r.

W ciągu minionej dekady prawdziwą furorę na rynku srebra zrobiły srebrne monety i sztabki bite w tym metalu. W 2006 r. mennice zużywały do ich produkcji 1,2 tys. ton. W 2015 r. już 9 tys. ton, notując 30-procentowy wzrost w stosunku do 2014 r.

Popyt na monety i sztabki jest wynikiem zapotrzebowania inwestorów na bezpieczne porty inwestycyjne. W ubiegłym roku na rynku amerykańskim był on tak duży, że w czerwcu mennice aż na trzy tygodnie zawiesiły sprzedaż, bo nie były w stanie nadążyć z biciem srebrnych dolarówek. W tym roku popyt na monety nadal utrzymuje się na wysokim poziomie.

Czytaj także: Aplikacja Piotra i Pawła „Skanuj i Kupuj” to FinTechowe BINGO!

Trump pomoże czy zaszkodzi?

Choć srebro pozostaje ważnym instrumentem inwestycyjnym, w ostatnich tygodniach dobra passa szarego metalu, podobnie jak złota, jakby się skończyła. Ceny, które na początku roku w opinii optymistów zmierzały śmiało w kierunku historycznego szczytu w 2011 r., kiedy za uncję płacono 53 dolary, otarłszy się o 19 USD/oz spadły do 16,6 dolarów.

Wbrew oczekiwaniom nie było rajdu byków na rynku metali szlachetnych po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. Niepewność i nerwowość inwestorów, najwięksi sojusznicy złota i srebra, szybko ustąpiły przekonaniu, że Armagedonu nie będzie.

Pojawiła się za to obawa, że realizacja wyborczych obietnic prezydenta-elekta nakręci inflację, co zmusi do działania FED, który zacznie podnosić stopy procentowe. W konsekwencji wzrośnie wartość dolara, co tradycyjnie jest największym zagrożeniem dla surowców.

Droższy dolar zwiększa koszty rozliczeń w innych walutach. Poza tym podwyżki stóp spowodują też odpływ pieniędzy inwestorów do innych, atrakcyjniejszych aktywów. Optymiści zakładają jednak, że Donaldowi Trumpowi będzie zależało na osłabianiu waluty po to, by zwiększyć atrakcyjność amerykańskiego eksportu. Poza tym spodziewają się istotnego wzrostu zapotrzebowania na srebro przez przemysł w związku z realizacją zapowiedzianych w kampanii przez prezydenta elekta 500 mld USD na inwestycje infrastrukturalne.

Czytaj także: Drony już mogą dostarczyć Twoje zakupy!

Srebrny KGHM

Na koniec warto dodać, że Polska należy do dziesiątki największych producentów srebra na świecie. Metal jest pozyskiwany przy okazji wydobycia rudy miedzi. Nie odgrywamy jednak żadnej roli w przemysłach wykorzystujących srebro do produkcji.

Rodzima branża jubilerska ma marginalny udział w europejskim rynku precjozów. W 2015 r. wytworzyła 17 ton srebrnej biżuterii. Dla porównania Włosi, którzy są liderami w tej kategorii, sprzedali ponad 600 ton srebrnych ozdób.

[informacja zewnętrzna – Konrad Grzelec – ekspert BGŻ Optima]
Podziel się artykułem
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Email this to someone