Kiedy samoobsługowe sklepy zwolnią sprzedawców?

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak
#Prawo
Opublikowano: 24 lutego 2019, 17:39 Aktualizacja: 17 października 2019, 10:38

Sklep bez sprzedawców może być czynny całą dobę przez 7 dni w tygodniu. Nie dotyczy go też zakaz handlu. To nie jest pieśń przyszłości tylko teraźniejszość. Bio Family otworzyło kolejny samoobsługowy sklep – tym razem w Konstancinie pod Warszawą. Nad podobnymi rozwiązaniami pracuje też Żabka. W galeriach handlowych powstają „showroomy”, a faktyczna sprzedaż odbywa się przez internet. Rośnie także popularność aplikacji do samodzielnego skanowania zakupów w sklepach wielkopowierzchniowych. Wygląda na to, że zakaz handlu zmobilizował ludzi do pracy.

Zakaz handlu w niedzielę wprowadzono przede wszystkim po to, by ulżyć pracownikom handlu – celem było zagwarantowanie im jednego dnia wolnego w tygodniu. Oczywiście można to było zrobić inaczej, lepiej, efektywniej… Konsekwencji wprowadzenia zakazu jest wiele i napisać, że budzą one mieszane uczucia, to w zasadzie nic nie napisać. Jednym ze skutków wprowadzenia zakazu jest większa motywacja sieci handlowych do wykorzystania technologii. To i tak było nieuniknione. Niemniej jest różnica pomiędzy ewolucją, a rewolucją. Niestety, to z tym drugim coraz bardziej mamy do czynienia.

Sklep samoobsługowy w zasadzie jest dużym automatem sprzedażowym

Pierwszą firmą, która uruchomiła bezobsługowy sklep dostępny dla klientów 24/7 jest Bio Family – znajduje się na ulicy Murawa 2 w Poznaniu. Drugi sklep otwarto w Konstancinie pod Warszawą. Jak to działa? Klient musi ściągnąć specjalną aplikację na smartfona, która jest dostępna zarówno na Androida, jak i iOS. Koniecznie trzeba się zarejestrować, a następnie przejść przez weryfikację danych:

  1. podajemy numer telefonu, czekamy na sms’a z hasłem,
  2. podajemy imię i nazwisko,
  3. przesyłamy zdjęcie dowodu osobistego lub prawa jazdy oraz selfie,
  4. czekamy parę minut na potwierdzenie weryfikacji i idziemy na zakupy.

Przed wejściem do sklepu należy wygenerować kod QR sklepu (lub zeskanować) i przyłożyć smartfon do skanera. Jeśli wszystko przebiega poprawnie, to sklep się otwiera. Klient może wejść, zrobić zakupy, ale płatność odbywa się tylko w formie bezgotówkowej (karta, BLIK, Apple Pay lub Google Pay). Opuszczenie sklepu również wymaga zeskanowania kodu QR.

Bio Family zapowiedziało, że w najbliższych tygodniach to samo rozwiązanie zostanie wprowadzone do pozostałych sklepów firmy w Poznaniu, Swarzędzu i we Wrocławiu.

Zamiast sprzedawcy jest doradca

Jaki kasjer? Jaki ekspedient? To doradca klienta. I tak swoich pracowników nazywa Bio Family. Bo faktycznie, praca polegająca tylko na mechanicznym skanowaniu towaru i oferowaniu do zakupów produktów w promocyjnych cenach to dzisiaj za mało. Klienci potrzebują doradców, czyli osób, które wyjaśnią skład produktu, zasugeruje coś innego, poinformuje o nowościach, doradzi w kwestii nowego przepisu – będzie wsparciem klienta w procesie zakupowym.

Skanuj smartfonem i kupuj bez kolejek

Klienci nie lubią stać w kolejkach. Wielu byłoby wstanie zaakceptować wyższą cenę byle nie marnować czasu przed kasą. Z danych Carrefour wynika, że klienci korzystający z aplikacji Scan&Go zyskują przeciętnie 5 minut. Z uzyskanych przez nas odpowiedzi wynika, że liczba pobrań aplikacji w piątki i soboty rośnie lawinowo. Po roku od wprowadzenia rozwiązania Carrefour planuje jego implementację wszędzie, gdzie jest to możliwe.

Gruszek w popiele nie zasypuje też Tesco. Przy wejściu do sklepu klient może pobrać specjalny pistolet ze skanerem, którym na bieżąco skanuje towar. Jest to rozwiązanie dla osób, które nie chcą lub nie mogą pobrać aplikacji. Jednakże ma to swoje wady. Otóż klient skanujący towary telefonem jest bardziej zaufany – ludzie zweryfikowani nie mają skłonności do kradzieży, a skoro tak – to nie ma potrzeby ich specjalnie silnie kontrolować. Sprawdzenie zakupów nie jest najprzyjemniejszym doznaniem zakupowym. Niezweryfikowani klienci muszą liczyć się z tym, że mimo wszystko „doradcy” częściej będą zaglądać im do koszyka.

Małe sklepy bez porannych kolejek

Śpieszysz się na autobus, ale musisz zrobić drobne zakupy „śniadaniowe”? Wchodzisz do sklepu, a tam kolejka, która posuwa się zbyt wolno. Atmosfera robi się coraz gęstsza do tego stopnia, że drobna nieporadność przy dokonywaniu płatności może się skończyć awanturą. Kto tego nie zna?

Żabka zdaje sobie sprawę, że najczęstszą przyczyną rezygnacji z zakupów nie jest cena produktów, ale kolejka do kasy. Dlatego firma pracuje nad rozwiązaniem, które ma to zmienić. Samoobsługowa Żabka ma być otwarta jeszcze w tym roku, ale dokładny termin nie jest znany.

Żabka podkreśla, że inicjatywy związane z rozwiązaniami technologicznymi opartymi o sztuczną inteligencję, służą do poprawienia doświadczenia zakupowego klientów i w żaden sposób nie są powiązane z określonymi regulacjami dotyczącymi handlu. Większość sklepów z logiem Żabki jest otwarta w dni objęte zakazem korzystając z wyłączenia dla przedsiębiorców działających we własnym imieniu i na własny rachunek, prowadzących sprzedaż osobiście.

A kiedy przyjdzie kolej na bezobsługowego Lidla i Biedronkę? Biedronka już testuje kasy samoobsługowe, a od nich jest już tylko krok od aplikacji typu „skanuj kupuj” i sklepów samoobsługowych.

W Polsce w handlu spożywczym pracuje ok. 550 tysięcy osób. Jest to grupa zawodowa, której praca znacznie się sprofesjonalizowała, wymaga specjalistycznych szkoleń i obsługi wielu systemów. Rośnie też płaca, ale napisać, że jest ona wysoka byłoby nadużyciem. Rosnące koszty pracy przy jednoczesnych ograniczeniach w handlu sprzyjają innowacjom, ale mają też negatywne skutki – małe sieci, których nie stać na wdrożenie nowych rozwiązań przegrają walkę z bogatszą konkurencją.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

samoobslugowe-sklepy-zwolnia-sprzedawcow-efekt-zakazu-handlu