Wybory i blockchain? Afryka wyznacza trendy

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#Blockchain
Opublikowano: 16 marca 2018 Aktualizacja: 19 lutego 2019

W minioną środę w niewielkim afrykańskim państwie Sierra Leone odbyły się wybory prezydenckie. Obywatele udali się na głosowanie, aby wybrać następcę urzędującego przez dwie pełne kadencję, czyli 10 lat, prezydenta Ernesta Bai Koromę. Na pierwszy rzut oka nie ma w tym nic nadzwyczajnego…

Warto jednak nadmienić, że podczas wspomnianych wyborów wykorzystano technologię blockchain. W jakim celu? Przede wszystkim żeby zwiększyć transparentność i bezpieczeństwo wyborów oraz szybciej policzyć głosy. Za ten testowy program odpowiadała szwajcarska firma Agora. O sprawie pisze serwis Tech Crunch.

Czytaj także: Google zakazuje reklam kryptowalut

Sierra Leone wyznacza trendy…

Większość czytelników może kojarzyć Sierra Leone z filmu „Krwawy Diament” z Leonardo DiCaprio w roli głównej. Film opowiada o wojnie domowej i nielegalnym eksporcie diamentów do krajów zachodnich. Wojna domowa w Sierra Leone trwała przez 11 lat i skończyła się w 2002 roku. Kraj pozostał zniszczony i musiał powoli odbudowywać swoją gospodarkę. Na zdjęciu powyżej stolica Sierra Leone – Freetown z lotu ptaka.

W krajach afrykańskich, czyli zazwyczaj niezbyt dojrzałych demokracjach, często pojawiają się oskarżenia o fałszowanie wyborów. Wykorzystanie blockchainu w Sierra Leone ma sprawić, że nikt nie będzie podważał wyników. Dodatkowo kraj chce zaoszczędzić na kartach do głosowania.

Podczas ostatnich wyborów głosy obywateli były przechowywane w stałych, niezmienialnych rejestrach, dzięki czemu w każdej chwili można było mieć na nie podgląd. Nie było też obawy, że ktoś może zmienić dane w systemie, ze względu na charakterystykę rozproszonych rejestrów. To podstawowa zaleta blockchainu, podczas gdy inne systemy komputerowe okazały się podatne na ataki z zewnątrz. Głównie dlatego większość państw wciąż wykorzystuje papierowe karty do głosowania.

Czytaj także: Revolut wprowadza nową funkcję

… i wyprzedza Rosję

Anonimowe informacje o głosowaniu w Sierra Leone mają być publicznie dostępne dla każdej partii – tak, aby można było je przejrzeć, przeliczyć, czy zweryfikować. To pierwszy przypadek na świecie, kiedy kraj wykorzystuje blockchain przy wyborach prezydenckich, lub parlamentarnych.

Agora, czyli pomysłodawca testu, nawiązała też współpracę z Komisją Europejską, Czerwonym Krzyżem, czy uczelniami w Szwajcarii i w Niemczech. Teraz firma planuje wykorzystać swój blockchain przy wyborach w kolejnych afrykańskich państwach, a potem także w innych zakątkach świata. W Sierra Leone zanosi się na drugą turę, ponieważ w pierwszej wystartowało aż 16 kandydatów. Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 27 marca.

Co ciekawe Sierra Leone wyprzedziło Rosję. Kraj Władimira Putina chciał być pierwszym, który wykorzysta blockchain podczas wyborów. Głosowanie w pierwszej turze wyborów prezydenckich w kraju ze stolicą w Moskwie odbędzie się już 18 marca. Powody wykorzystania rozproszonych rejestrów są te same – przejrzystość i bezpieczeństwo. Blockchain zapobiegnie jakiejkolwiek zewnętrznej ingerencji w wyniki wyborów. Ktoś złośliwy może jednak zapytać, czy blockchain ochroni także przed ingerencją wewnętrzną…

Czytaj także: Kryptowaluta Wenezueli dostępna w przedsprzedaży


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

wybory-blockchain-afryka-wyznacza-trendy