Czy byli klienci Bitmarket powinni zastrzec dowód?

Rafał Tomaszewski
Rafał Tomaszewski
#Bitcoin#Kryptowaluty
Opublikowano: 16 lipca 2019, 14:06 Aktualizacja: 17 lipca 2019, 10:27

Niespodziewane zamknięcie giełdy kryptowalut to zawsze duże wydarzenie dla rynku i samych użytkowników – szczególnie tych, którzy stracili pieniądze. Nie inaczej było w przypadku giełdy Bitmarket, która zakończyła działalność na początku lipca i rozpłynęła się bitcoinami o wartości 100 mln zł. Co dalej z klientami? Czy powinni zastrzec swoje dowody osobiste?

Dyskusja na ten temat rozgorzała na facebookowej grupie „Bitmarket poszkodowani”. Na giełdzie Bitmarket było zarejestrowanych około 60 tys. osób, a straty użytkowników są szacowane nawet na 100 mln PLN. Grupa na Facebooku liczy prawie 3 tys. członków, a poszkodowani obawiają się, że dane z ich dokumentów tożsamości mogą zostać wykorzystane w celu wyłudzenia kredytu, lub innych oszustw finansowych.

Bitmarket zakończył działalność. Co dalej z klientami?

W teorii takie ryzyko rzeczywiście istnieje. Udostępnianie skanu dowodu osobistego podmiotom nienadzorowanym i przetwarzające je w niekontrolowany sposób, może wiązać się z ryzykiem. Pamiętajmy, że giełdy kryptowalut nie są podmiotami nadzorowanymi, nie potrzebują szczególnej licencji, nie są też bezpośrednio wskazane w przepisach prawa jako zobowiązane do stosowania AML (co nie oznacza, że nie stosują tych zasad).

Niemniej, w przypadku Bitmarket lepiej dmuchać na zimne i zabezpieczyć swoje dane z dowodu tożsamości, który pokazaliśmy przy rejestracji w serwisie. W tym celu można skorzystać z takich systemów jak Bezpieczny PESEL, Alerty BIK, czy Chroń PESEL. System Bezpieczny PESEL jest darmowy – blokuje możliwość zaciągnięcia zobowiązania na nasze dane w firmach pożyczkowych.

Z kolei Alerty BIK to wydatek rzędu 24 zł na rok – w wariancie podstawowym. W skrajnych przypadkach można także unieważnić swój dowód osobisty i wyrobić nowy dokument tożsamości(już z warstwą elektroniczną).

Zamknięcie giełdy Bitmarket może być kolejnym bodźcem do dyskusji na temat regulacji giełd kryptowalut działających w Polsce. Ryzyko utraty wpłaconych wcześniej pieniędzy to domena przede wszystkim rynków nienadzorowanych, a bezpieczeństwo użytkowników jest przecież priorytetem nadzoru. Co prawda Komisja Nadzoru Finansowego wraz z innymi instytucjami publicznymi wielokrotnie ostrzegała przed inwestowaniem w kryptowaluty, ale z drugiej strony działalność tego typu giełd nad Wisłą nie jest zabroniona.

Powodem zakończenia działalności przez Bitmarket była utrata płynności finansowej. Giełda działała od 2014 roku, ale nie należała do grona największych tego typu platform w Polsce. Regulacja rynku może być o tyle istotna, że Bitcoin zdaje się odbijać od zeszłorocznego dna, a jego kurs w pewnym momencie zbliżał się nawet do 11 tys. dolarów. Obecnie za jednego BTC trzeba zapłacić około 10 tys. USD, ale niewykluczone, że zainteresowanie kryptowalutami powróci ze zdwojoną siłą.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

bitmarket-gielda-kryptowalut-poszkodowani