Partner serwisu Visa dla biznesu

Najważniejsze trendy w branży fintech w 2020 roku

Paweł Haltof
Paweł Haltof
#Fintech
Opublikowano: 25 marca 2020, 10:00 Aktualizacja: 25 marca 2020, 12:56

Podczas tegorocznej edycji Finovate Europe w Berlinie, nie tylko mieliśmy przyjemność zaprezentować naszą autorską platformę EFI4 SME Digital Banking Platform. Udało nam się zebrać też najważniejsze trendy oraz spędzające sen z powiek bankom i fintechom tematy, które zostały poruszone podczas eventu. To właśnie nimi chciałbym się z Państwem podzielić.

Najważniejsze trendy w branży fintech w 2020 roku

Seria Finovate to jeden z najpopularniejszych cykli eventów fintechowych na świecie, od wielu lat organizowany w największych i najbardziej innowacyjnych miastach globu – m.in. w Londynie, Nowym Jorku, San Francisco, Hongkongu czy Berlinie. Każda lokalizacja posiada swoją specyfikę, chociaż wszystkie edycje łączy fakt, że są dużą dawką eksperckiej wiedzy i najbardziej innowacyjnych trendów ze świata finansów i technologii. Zrzeszają najważniejszych graczy branży – wielkie brandy, najbardziej interesujących dostawców usług technologicznych, najznakomitszych ekspertów.

Finovate Europe w Berlinie

No właśnie. Zatem, co w tym roku było na językach występujących oraz uczestników lutowego Finovate Europe w Berlinie? Oczywiście od tego czasu na pierwszy plan wyszły inne priorytety, powiązane z pandemią oraz walką z rozprzestrzenianiem się COVID-19. Zaczęła się ona dynamicznie rozwijać na świecie tak naprawdę chwilę po tym, jak wróciliśmy z konferencji. To tu fintechy będą teraz angażować ogromne moce i zasoby, pomagać obywatelom i minimalizować skutki tego kryzysu, również w swoim biznesowych otoczeniu. Przyjrzyjmy się jednak trendom, które wydaje się, że nie znikną, a jedynie mogą się stać przez jakiś czas po prostu o wiele mniej ważne. Zapraszam na podsumowanie.

Kilka najbardziej widocznych trendów okiem branżowych analityków.

  1. Pierwszą z kwestii, która została poruszona na wydarzeniu, to PSD2 i fakt, że dyrektywa jest jeszcze wciąż na etapie adaptacji oraz rozwiązywania problemów ze zgodnością regulacyjną. Choć otwarta bankowość rozwija się dynamicznie, posiada jeszcze wiele luk, wymaga kompleksowego podejścia ze strony banków oraz odpowiedniej edukacji konsumentów.
  2. Silny wzrost Reg-Tech – jasno widoczny jest rozwój rozwiązań Reg-Tech, technologii regulacyjnych, często bardzo efektywnych kosztowo, pozwalających dostosowywać działający biznes do nowych przepisów. Jest to szczególnie przydatne dla fintechów planujących działać na skalę globalną, a nie posiadających kompetencji formalno-prawnych w każdym kraju.
  3. Obecne trendy technologiczne stymulują rozwój challenger banków. Jest to grupa korzystająca z dużej płynności pieniędzy oferowanej na rozwój przez fundusze typu VC. Dotychczas nikt na rynku nie sądził, że zabraknie im finansowania, co znacząco ułatwiało konkurowanie z tradycyjnymi grupami bankowymi. Piszę dotychczas, gdyż tak naprawdę nikt z nas jeszcze nie wie, jak wysokie straty i zmiany przyniesie nam panująca pandemia i jak mocno odczuje ją również sektor fintech. Jednak to, co już wcześniej naprawdę znacząco się zmieniło na rynku inwestycyjnym, to charakter zaangażowania przez inwestorów – którzy odeszli od ryzykowania i wspierania kapitałem samego potencjału, na rzecz sprawdzania pragmatyczności egzekucji. Wszystko, by wspierać biznesy efektywne (expertise than capital). Zatem w ocenie fintechów zaczyna dominować rachunek ekonomiczny, zamiast brania pod uwagę jedynie intrygującej idei. Obecna sytuacja pokazuje dojrzałość rynku startupów finansowych i weryfikuje zachwyt innowacjami na rzecz twardych efektów biznesowych. Dziś w cenie jest udowodnienie inwestorom, że grupa klientów jest stabilna a możliwości będą rosnąć razem z rozwojem startupu. Kluczowym czynnikiem mogącym zadecydować o wsparciu fintechu staje się ocena oparta o klasyczne zasady rynku – czyli budowanie takich przewag konkurencyjnych, które wyróżnią je na tle pozostałych.
  4. Kolejnym innowacyjnym krokiem na rynku fintechów będzie zwielokrotnienie transferu danych i połączenia pomiędzy urządzeniami (machine-to-machine).

Wiele osób jest dość sceptycznie nastawionych co do tej kwestii i twierdzi, że nic to nie zmieni. Rzeczywiście, zmiana dla samego użytkownika będzie stosunkowo niewielka. Już teraz transfer danych pozwala ściągnąć cały film na smartfona niewiarygodnie szybko. Mimo to będzie jeszcze szybciej – obserwujemy ogromny krok w przód, z 26 godzin na 3G, przez 6 min na 4G, aż do 3,6 sekundy na 5G. Jednak gros zmian będzie widoczne w prawdziwie cyfrowej ekonomii maszyn, urządzeń i automatów. Kluczowym motorem zmian jest nowy aktor, poza użytkownikiem i biznesem, czyli maszyna. Nieważne czy to będzie samochód, zegarek czy prom, urządzenia połączone z siecią będą aktywnie reagowały na otoczenie i parametry zewnętrzne, tj. ekonomia jazdy, kroki, czy potrzeba samoczynnego dojechania do serwisu. Kluczowe jest to, że maszyny same ustalą pomiędzy sobą sposób rozliczeń. Zapłacą za ładowanie samochodu, umożliwią wspólne przeżywanie wydarzeń sportowych i rozrywki (niezależnie od lokalizacji) czy „porozumieją się” co do tego, kogo zabrać z przystanku w pierwszej kolejności, aby poprawić komfort miejskich podróży, etc. Te możliwości dopiero się pojawiają.

Dobrą metaforą zmian jest określenie „fiber in the clouds”, czyli światłowód bez konieczności łączenia ze stałym miejscem. Dzięki wdrożeniom 5G każde poruszające się urządzenie będzie miało możliwość komunikowania się i przetwarzania danych. Stanie się „smart”, porozumiewając się ze światem i innymi maszynami we wspólnym „języku” robotów, który pewnie już powstaje. Każde urządzenie stanie się klientem („every device will turn into a client”), a co za tym idzie – możliwości samokoordynacji i samoorganizowania się przez maszyny będą nieskończone. Efekty nie pojawią się od zaraz. Skutki będą widoczne w zmianach technologicznych, przykładowo – każda aplikacja stanie się silnym obliczeniowym backendem, powstanie znacznie więcej kontekstowych podpowiedzi i logiki zdarzeń, więcej sytuacji da się przewidzieć i zaplanować z dużym prawdopodobieństwem.

Dla bankowości oznacza to także redefinicję biznesu. Ponadto banki będą musiały znacząco zwiększyć inwestycje na zapewnianie bezpieczeństwa danych – tych rozproszonych – a specjaliści od takich danych będą jednymi z najcenniejszych na rynku. Z jednej strony wciąż będzie istniała potrzeba obsługiwania klientów oraz starszych, wolnych urządzeń, z drugiej – zarządzania tymi nowymi z 5G. Może to niestety podnieść koszty prowadzenia biznesu, co pewnie nie jest teraz najlepszą wiadomością.

Kolejne trendy poniżej.

Zmiany i trendy w customer experience dotyczą już całego ekosystemu finansowego, a nie tylko wybranych produktów cyfrowych.

Istotą inwestycji w klienta i w jego pozytywne doświadczenie z marką jest poprawa jakości świadczenia usług i jego lojalizacja. Przy dzisiejszym podejściu jest to wysoki, strategiczny priorytet banków. Jednak zmiany technologiczne i skalowanie otwartej bankowości znacząco zmieniają perspektywę: banki nie są już jedynymi aktorami i właścicielami wielu procesów, platformy mogą łączyć znacząco różniące się fintechy, ścieżki klienta mogą dotyczyć różnych niezależnych od siebie systemów, tylko częściowo wymieniających ze sobą dane. Niestety z perspektywy klienta open banking cofa nas w jakości customer experience. Ścieżki użytkowników wymagają przeskakiwania pomiędzy systemami, brakuje kontroli i świadomości przekazywanych danych. Brak spójności i użyteczności międzysystemowej nie jest możliwy do zwalczenia za pomocą jedynie systemów graficznych. Wymaga to przebudowy także technologii i z pewnością jest to kwestia do ulepszenia na kolejne miesiące, a może i lata. Jednak dzięki tym technologicznym zmianom, przejście i zarządzanie wieloma fintechami oraz bankami, będzie kiedyś dla końcowego klienta gładkie i wygodne.

Dla użytkowników usług finansowych ważne są:

  • Pozyskiwanie dostępu (gain access) – open banking to możliwość wdrażania otwartych technologii, ale banki nie potrafią jeszcze z tej możliwości w pełni skorzystać, uczą się jej. Dla klienta kluczowe jest uświadomienie go – poinformowanie o zasadach dostępu do nowego środowiska. Brak odpowiedniej edukacji czy tłumaczenia może poskutkować porażką zjawiska open bankingu. Bez zrozumienia jego atutów nikt nie skorzysta z tej innowacji, tutaj dobrym przykładem jest aplikacja mobilna CAIXA Banku, wyjaśniająca benefity open bankingu.
  • Inicjowanie dostępu – prezentacje pierwszego użytkowania, czy onboarding klientów, związany z poufnymi danymi finansowymi, muszą być znacząco uproszczone i skupione na świadomej interakcji z użytkownikiem (z wiedzą i zrozumieniem). Nie ma tu miejsca na długie formularze i checkboxy z ukrytą zawartością. To rolą banków jest tłumaczyć zachodzące procesy, a nie ukrywać zgody i informacje. Dopiero zmiana tego podejścia i zoptymalizowanie relacji bank-klient, w tym kontekście, rozwinie technologie otwartych finansów.
  • Zarządzanie dostępem – to klient zarządza dostępem do danych, a nie banki, zatem powinien posiadać proste i łatwe w użyciu mechanizmy ograniczania dostępów, podobne do tych, które funkcjonują dziś np. w kartach (jak możliwość zablokowania usługi za granicą, wstrzymanie transakcji bezstykowej, etc.). Klient musi wiedzieć, że posiada prosty i natychmiastowy dostęp do danych z innych banków, a po pewnym okresie nieaktywności ten dostęp jest automatycznie blokowany dla jego bezpieczeństwa (dobrym przykładem podejścia do budowania świadomości klienta jest rozwiązanie używane przez fintech FLUX).
  • Kompletność customer journey – rozwiązania wieloaplikacyjne i wielosystemowe muszą informować klienta o przerwanych ścieżkach użytkownika, jak choćby przy zerwaniu przesyłu danych, niedokończonych operacjach, autoryzacjach czy nierozliczonych transakcjach. Bez tego kluczowego systemu zabraknie kontroli, a poruszanie się pomiędzy fintechami, z którymi współdzielimy dane, będzie jak błogi spacer wśród kieszonkowców. Bez zaprojektowania i przekazania kontroli klientowi, udostępnianie danych i transakcyjność może prowadzić do jego odwrócenia się od rozwiązań open bankingu. Dobre podejście w tej kwestii będzie szczególnie ważne w ujęciu dzielenia się danymi przez dłuższy okres, tj. przy długoterminowych produktach czy długoterminowym udostępnianiu cyfrowych informacji np. z udziałem przedsiębiorcy i firmy leasingowej.

Financial inclusion 3.0 – czyli odpowiedzialność biznesu za włączanie do łańcucha finansowego całego społeczeństwa, bez selekcji i redukcji do najbogatszych.

Jedną z najciekawszych rozmów i podsumowań podczas Finovate była ta o dojrzałości branży fintech, która znacząco może przyczynić się do zrównania i odpowiedzialnego traktowania każdego obywatela, niezależnie od jego dochodu czy pochodzenia. To właśnie fintechy, a nie banki, ratują osoby nie posiadające statusu rezydenta, nie rozumiejące lokalnego języka, czy takie, których nie stać na opłaty za korzystanie z karty.

Miejmy nadzieję, że zaobserwujemy w końcu zmiany, które nie tylko otworzą możliwości dotychczas finansowo wykluczonym, ale także zagwarantują je na podobnym poziomie co innym.

Trzy główne filary, wymagające zmiany, to – jakość, dostęp oraz przystępność cenowa.

  • Jakość – to zbalansowanie dostępu do rozwiązań finansów cyfrowych dla każdego. Od prostych możliwości inwestowania od 1 dolara, do posiadania dostępu do zaawansowanych funkcji predykcji i porad finansowych dla każdego. Nieetycznym jest postępowanie, poprzez które narzędzia doskonałej predykcji i porad finansowych ukrywane są dla lepiej uprzywilejowanych. Przecież to właśnie świat cyfrowy umożliwia budowanie podobnych jakościowo produktów dla każdego użytkownika aplikacji.
  • Dostęp – fintechy znacząco rozwinęły swoje rozwiązania, ale niechlubnym standardem jest blokowanie dostępu do usług finansowych osobom, które są „trudne” do automatycznego procesowania. Banki optymalizują się w świecie cyfrowym tylko na kluczowe dla nich usługi i produkty, omijając szerokim łukiem każdego niewygodnego użytkownika potrzebującego wsparcia, specyficznego dostępu, transakcji wielowalutowych czy indywidualnej ścieżki decyzyjnej. Niedopasowane procesy często przekierowywane są do stacjonarnych oddziałów, powodując, że dla części obcokrajowców, imigrantów czy niżej uposażonych osób swobodne skorzystanie z produktów finansowych wymaga nie lada siły i odwagi psychicznej. Przykładowo, wystarczy sobie wyobrazić imigranta mówiącego tylko w swoim języku, bez możliwości organizacji tłumacza w banku, dla którego fintechowa aplikacja i karta to jedyna możliwość płacenia w Polsce za usługi. Takie osoby powinny być otaczane równie dobrą opieką usługową, jak i my.
  • Przystępność cenowa – włączanie osób wykluczonych do obiegu cyfrowego to nie tylko kwestia ubogich, ale także pracowników tymczasowych i podróżujących, nie posiadających stałej pracy czy bez wystarczających zasobów lub odpowiednich poświadczeń, aby móc posługiwać się lokalnymi produktami finansowymi. To właśnie fintechy są dla nich nadzieją – otwierając bezpłatne konta, uzależniając opłaty za korzystanie z usług finansowych od obrotu na koncie, dając dostęp do produktów pożyczkowych. Przykładem mogą być pożyczki P2P, które – za relatywnie niską marżę – umożliwiają pozyskanie pieniędzy na życie. Podobnie jak produkty wspierające sprytne wydawanie, informujące użytkowników o opłatach czy wysokościach kwot rozporządzanej gotówki.

Najgorszym błędem naszych czasów jest myślenie, że kwestia wykluczenia i wkluczenia finansowego nas nie dotyczy. Nie jest to zjawisko wyłącznie kojarzone z obszarami ubogich krajów Afryki czy Azji. Ta odpowiedzialność dotyczy każdego rynku. Technologie mogą przecież włączyć w obieg i życie finansowe tych, którym jest najciężej normalnie funkcjonować, kupować, zarabiać. Przecież takie osoby są wszędzie.

Wybrane prezentacje/demo sesje

Wśród prezentujących widać było pewną zmianę – z prezentowania samych pomysłów (na co był trend kilka lat temu) na ukazywanie dojrzałych produktów, wdrożonych w wielu instytucjach, już sprawdzonych i zweryfikowanych przez rynek. Były to np. rozwiązania oparte o chmurę i szybko integrowane z bankami za pomocą API. Wyraźnym trendem były:

  • rozwiązania automatyzujące i zarządzające zgodnością z regulacjami, tzw. Reg-Tech (np. Nordcheck);
  • kompleksowe platformy bankowe dla MŚP (Efigence);
  • rozwiązania i technologie otwartej bankowości, działające w oparciu o API (np. QPlatform);
  • Narzędzia wspierające monitorowanie i zapewnianie bezpieczeństwa finansowego transakcji i onboardingu dla nowych klientów (Trulioo, Bleckwen, Sum sub, iProof);
  • Systemy wspierające predykcję i ściśle spersonalizowaną sprzedaż (W.UP);
  • Platformy wspierające zarządzanie dla firm pożyczkowych (Bankinsh, Appello);
  • Wyspecjalizowane bankowe platformy do zarządzania inwestycjami (Dorsum, Catuluna).

Pozostałe demo dotyczyły narzędzi dla branży insurtech, co-browsingu oraz wsparcia interakcji i komunikacji z klientem.


Tekst chroniony prawem autorskim. Każdorazowe kopiowanie wymaga zgody redakcji.

Pokaż komentarze (0)

najwazniejsze-trendy-w-branzy-fintech-w-2020-roku